Reklama

Trzeba wygrać wszystkie mecze wiosną?

30/11/2011 13:14
Zakończyła się wydłużona runda jesienna rozgrywek I ligi piłki nożnej, z udziałem Wisły Płock. Niestety, kibice nie są zadowoleni z miejsca, jakie drużyna zajęła po 20 kolejkach. Niewiele brakowało, by znalazła się w strefie spadkowej, a tak zajmuje tylko jedną pozycję wyżej. Czy są powody do obaw, czy znów mamy powtarzać hasło „nigdy więcej II ligi”, by zdopingować piłkarzy?
Mimo kiepskiego wyniku sportowego po 20 kolejkach, w klubie nie panuje nastrój przygnębienia. Wprost przeciwnie, wszyscy patrzą optymistycznie w przyszłość. XIV miejsce w tabeli to raczej kiepski wynik, a czy mogło być lepiej? – Na pewno mogło – odpowiada Maciej Wiącek, rzecznik klubu Wisła Płock. – Pomijając fakt, że mieliśmy spory kryzys w środkowej fazie rozgrywek, to i było trochę pecha. W meczach i z Piastem, i z Termaliką byliśmy zespołem lepszym. Kibice pamiętają, że w Gliwicach zabrakło raptem 2 minut, mecz z Olimpią Elbląg zremisowaliśmy po, delikatnie mówiąc, idiotycznym rzucie karnym dla przeciwnika, gola Olimpia Grudziądz zdobyła po zagraniu ręką. Takich sytuacji było kilka, ale to tylko potwierdza fakt, że temu zespołowi jeszcze brakuje doświadczenia, żeby wygrać w takich meczach, w których wynik jest „na styku”. Ale w miarę upływu czasu, pod koniec rundy widać było zmianę na lepsze stylu gry, drużyna stwarzała więcej sytuacji i myślę, że możemy spokojnie patrzeć w przyszłość, bo na pewno ten zespół stać na to, by ostatecznie znaleźć się w środku tabeli, zresztą taki będzie przed nim postawiony cel.
Na pewno w drużynie będą zmiany. Kilku zawodników odejdzie, ale w ich miejsce przyjdą nowi. Choć wiadomo już, przynajmniej w niektórych przypadkach, kto dojdzie do zespołu, to do czasu podpisania umowy klub nie zdradzi nazwisk nowych zawodników. Trener Libor Pala wskazał pięć pozycji, na które potrzebuje wzmocnienia: lewego obrońcy, stopera grającego z lewej strony, środkowego pomocnika, lewego skrzydłowego i napastnika. Kto zespół wzmocni, będzie zależało od możliwości finansowych klubu. – Najprawdopodobniej dojdzie do drużyny dwóch, może trzech piłkarzy i to raczej wszystko, na co klub stać – dodał Wiącek.
Jak kibice pamiętają, po kilku kolejkach ligowych doszło do zmiany na stanowisku trenera Wisły. Mieczysława Broniszewskiego zastąpił Libor Pala. Drużyna prowadzona przez nowego szkoleniowca przegrała 11 spotkań. Pewne jest jednak, że trener nadal prowadzić będzie zespół. Zdaniem M. Wiącka, zarówno drużyna, jak i wszyscy obserwatorzy dostrzegają efekt pracy L. Pali. – Gra piłkarzy, szczególnie w ostatniej fazie rozgrywek, musiała się podobać. Nawet gdy zespół przegrywał, to przynajmniej widać było taktykę i strategię, a przede wszystkim postęp, dlatego nikt nie zamierza zwalniać trenera.
Ambicją szkoleniowca jest, co obiecał na posiedzeniu Rady Nadzorczej Wisły, wygranie wszystkich meczów wiosną. A ponieważ Libor Pala to człowiek bardzo ambitny, stawia sobie wysokie cele. Nie zamierza ograniczać się do miejsca w środku tabeli. Przychodząc do Płocka mówił głośno, że nawet jeśli nie od razu, to i tak jego celem jest awans do ekstraklasy, a innych rozwiązań nie bierze pod uwagę.
Bardzo wiele zależy od budżetu, jakim dysponować będzie klub w najbliższych miesiącach. – Teoretycznie miasto przekazało klubowi w 2011 roku 5 mln zł, ale to nie do końca jest prawda – mówi M. Wiącek. – Owszem, gdyby to było 5 mln z poziomu zero, klub nie miałby zaległości, wtedy rzeczywiście by dysponował takimi pieniędzmi. Ale z tych środków milion złotych pochłonęły stare zobowiązania. I dopóki nie będziemy mieć pełnej stabilizacji, trudno obiecywać, że stworzymy drużynę na miarę ekstraklasy. Budżet w wysokości 5 mln zł, zakładając, że klub nie ma długów, jest bardzo dobry i plasuje klub w czołówce. Ale pomniejszony o kwotę zaległości już nie pozwala na stabilizację. Jeśli uda nam się znaleźć wreszcie sponsora, a mam nadzieję, że teraz jesteśmy w miarę blisko podpisania umowy, to szansa na awans znacznie się zwiększa. Co prawda nie będą to pieniądze porównywalne z tymi, które przekazuje do klubu miasto, ale pozwolą na spokojny byt i ten zespół, nawet niespecjalnie wzmocniony, ma szanse powalczyć o ekstraklasę, tym bardziej że z żadną z drużyn pretendujących do awansu nie przegraliśmy wysoko. Ta liga jest bardzo równa, każdy każdego może ograć i w tym właśnie szukamy szansy. Jak nie teraz, to za rok, najwyżej dwa.
Ostatnie dni po zakończeniu rozgrywek dla piłkarzy były bardzo pracowite. Nagrali kolędę i rozegrali trzy spotkania testowe, w których sprawdzani byli nowi zawodnicy. W pierwszym pojedynku pokonali Radomiaka 2:1, a bramki dla Wisły strzelili: Mikołaj Tokaj i Adam Dźwigała, zaś w drugim, z MKS Kutno, ulegli 0:1. Ostatni mecz, z Lechem Rypin, zagrali w poniedziałek.
Z zespołu już odszedł Robert Chwastek, a w kolejnych numerach TP najprawdopodobniej będziemy podawać kolejne nazwiska piłkarzy, których trener Libor Pala nie widzi w składzie zespołu.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości