Najnowsze informacje
anal pump

Tort bez wisienki

Miał być dla zespołu piłki ręcznej Wisły Płock tym, kim dla THW Kiel jest Filip Jicha. Przedstawiano go jako wisienkę na torcie płockiej piłki ręcznej. Zapewniano kibiców, że będzie odpowiedzią na transfery Vive Kielce, zawodnikiem, przed którym cała piłkarska Polska padnie na kolana. I niestety padła, tyle że ze śmiechu.
Po raz pierwszy krytycznie o Larsie Madsenie pisaliśmy już we wrześniu 2009 roku. Oczywiście wcześniej, podobnie jak wszyscy dziennikarze w kraju, byliśmy zachwyceni zawodnikiem nie tylko bardzo utytułowanym, także o znakomitych warunkach fizycznych. Nie da się ukryć, że jego przyjście do Wisły Płock, obwieszczone światu z wyjątkowymi fanfarami, wzbudziło ogromne zainteresowanie i wiarę, że Wisła będzie konkurować, przynajmniej z Vive, jak równy z równym.
We wrześniu, podczas pierwszych ligowych spotkań, okazało się, że Madsen nie ma żadnej z tych cech, które obiecywano nam przy prezentacji. Mało tego, o jego zarobkach i kontrakcie krążyły legendy. Ale miał być wart wszystkich pieniędzy, więc mało kto się tym przejmował. Na dodatek wiadomo było, że płaci mu Orlen, a nie klub.
Szybko się okazało, że zawodnikowi nie płaci już Orlen, ale biedny polski ZUS. Coraz głośniej mówiono o tym, że nikt Madsena nie zbadał, nie sprawdził, czy jest gotowy do gry, co w efekcie przyniosło operację, długie leczenie i rehabilitację. Wszystko na koszt ZUS.
Czas szybko mijał, podobno zawodnik wracał do zdrowia i miał wystąpić w tym sezonie jako podpora drużyny. Niestety, podobnie jak nie wnosił do zespołu nic nowego w sezonie 2009/2010, tak samo nie spełniał oczekiwań w kolejnej rundzie rozgrywek. Trener Lars Walther uparcie twierdził, że klub jest zainteresowany współpracą z Madsenem i przyjdzie czas, gdy Duńczyk wreszcie pokaże na co go stać.
Znowu mijały tygodnie i miesiące, a pewne było tylko to, że co miesiąc na konto Madsena wpływała pokaźna suma. Niektórzy dobrze poinformowani twierdzą, że roczne utrzymanie Madsena to sumy podobne wielkością do tych, które rocznie przekazywane są na utrzymanie drugiego zespołu grającego w I lidze. Całego zespołu rezerw, wraz z wychowankami, którzy coraz odważniej i skuteczniej pukają do pierwszej drużyny.
Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy, że kiedy oficjalnie tłumaczono dziennikarzom i kibicom, że klub czeka na eksplozję talentu zawodnika, z Madsenem prowadzone były rozmowy o rozwiązaniu kontraktu za porozumieniem stron. Nie były one łatwe, ponieważ zawodnik miał tak skonstruowany kontrakt (tu ukłon w stronę ówczesnego dyrektora sportowego Łukasza Szczuckiego), że czy siedział, czy leżał, pieniądze w pełnej kwocie wpływały na jego konto.
I tak miało być do końca tego sezonu, czyli jeszcze przez pół roku. Wreszcie jednak w klubie zauważono to, o czym pisaliśmy przed rokiem, tj. że to czyste marnotrawstwo, i rozpoczęte zostały konkretne rozmowy. Nie będziemy zdradzać, jaki miały przebieg, faktem jest, że tuż przed świętami do kibiców dotarła wiadomość, że Lars Madsen zmienia barwy klubowe, a co najważniejsze, wreszcie opuszcza Płock i Wisłę.
Nie łudźmy się jednak, że Madsen odszedł do innego klubu z własnej, nieprzymuszonej woli i nie będzie Wisłę już nic kosztował. Na ten problem trzeba patrzeć realnie i cieszyć się, że co miesiąc nie trzeba wpłacać całej sumy, jaka wcześniej wpływała na jego konto. Najważniejsze, że sprawa została wreszcie załatwiona do końca, a 30 czerwca Madsen całkowicie zniknie z listy płac płockiego klubu. Teraz będzie reprezentował IFK Kristianstaat, niewielki klub zajmujący VIII miejsce w szwedzkiej Elitaserien. W tym klubie nigdy jeszcze nie występował zawodnik tej klasy i z takim doświadczeniem. Tylko płocki klub stać na takie prezenty.
Marcin Figura z SPR Wisła zgodził się z naszą sugestią, że ta sprawa powinna być wcześniej załatwiona, bo od dawna było wiadomo, że Lars już w Płocku się nie odnajdzie i nie pokaże swoich umiejętności. – Rzeczywiście mogła, ale wpływ na jej odwlekanie miało kilka spraw zdrowotnych w drużynie. Na pytanie, czy w tej sytuacji możemy liczyć na nowe nazwiska w zespole, M. Figura odpowiedział: – W czerwcu kończą się kontrakty 13 zawodnikom, na pewno czekają nas zmiany.
5 lutego 2011 roku drużyna Wisły spotka się z Azotami Puławy. W tym meczu na pewno, ani na ławce, ani na trybunach płockiej Orlen Areny, nie będzie już zasiadał Lars Madsen.    Jol.

Zobacz kolejny artykuł

Czołówka ucieka Nafciarzom

Wisła zanotowała wcześniej trzy zwycięstwa z rzędu na swoim boisku. A ponieważ grała ciekawie, szybko …