Najnowsze informacje
anal pump

Wojownik tylko w ringu

Michał Jankowski, Mistrz Polski z Sierpca

Z Michałem Jankowskim lepiej nie zadzierać. Sierpczanin trenował kung fu, sandę, judo, a teraz zainteresował się jujitsu. Nie wykorzystał ich jeszcze w obronie własnej, ale na zawodach staje się wyjątkowo groźnym przeciwnikiem.
Ostatnio wziął udział w IX Mistrzostwach Polski Sportowego Jiujutsu Free Style Fighting Format w Grudziądzu. Była to konfrontacja różnych sportów i sztuk walki. Po bardzo widowiskowym występie do kolekcji swoich trofeów Michał dołączył tytuł Mistrza Polski.
Jak takie spotkania wyglądają? – Jest to MMA light contact, czyli coś przypominającego ostatnią galę z udziałem Pudziana i Najmana, ale w lżejszym wymiarze. Gdy przeciwnik się przewróci na matę, nie można go uderzać, a jedynie założyć kończące duszenia lub dźwignię – tłumaczy sierpczanin.
Michał nie ukrywa, że jego idolem od dawna jest Pudzian, zwłaszcza teraz, gdy ze strong manów przerzucił się na MMA. – To człowiek, który mało mówi, a dużo robi. Poza tym, jak się podejmuje jakiegoś wyzwania, to doprowadza sprawę do końca.
Michałowi też niczego nie można zarzucić. 4 lata temu zaczął trenować kung fu. – Potem zainteresowała mnie sanda. Jest bardzo widowiskową odmianą sportową kung fu. Są tu uderzenia rękami, kopnięcia, rzuty. Tego wszystkiego nauczyłem się pod okiem Piotra Paśnika z płockiego klubu sandy.
Ten sport jest dość popularny w naszym kraju, a co za tym idzie podczas zawodów konkurencja jest spora. Ale za to im ktoś zajmuje wyższe miejsca, tym prezentuje wyższy poziom umiejętności. Michał dodatkowo spróbował też swoich sił w judo. Znajomość kilku sztuk walki otworzyła mu furtkę do zawodów łączących różne style.
Jak się zostaje Mistrzem Polski?
Do zawodów w Grudziądzu przygotowywał się codziennie przez dwa miesiące w sierpeckim Klubie Sportowym Taekyon, specjalizującym się w taekwondo. – W Sierpcu nikt nie trenuje jujitsu, a taekwondo bazuje głównie na uderzeniach nogami – tłumaczy Michał.
Rozwiązaniem sytuacji okazały się indywidualne treningi. Trener – Paweł Sójkowski podsyłał mu zawodników. – Walcząc tylko z treningowym workiem, nie można zdobyć doświadczenia. Worek nie odda i nie zaskoczy ciosem – zaznacza sierpczanin.
Prawdziwy mistrz musi też mieć diabelską kondycję. – Fundowałem sobie dodatkowo biegi, basen, walkę z cieniem i ćwiczenia siłowe – wymienia mistrz.
Potrzebne są też dieta i utrzymanie odpowiedniej wagi. I tu pojawił się problem. – Już w Grudziądzu podczas ważenia zawodników okazało się, że jestem o 400 gram za ciężki do swojej kategorii – wspomina Michał. Znalazł sposób na szybkie pozbycie się takiego wagowego balastu. Zakładał trzy pary dresów i biegał przez pół godziny po korytarzu. To poskutkowało.
Kolejnym celem było zdobycie przynajmniej III miejsca na zawodach.
– Michał stoczył 3 bardzo widowiskowe i emocjonujące pojedynki. Zjednał też sobie sympatię publiczności, demonstrując wysoki poziom swoich umiejętności, dzięki czemu wyraźnie dominował nad rywalami – zapewnia trener Paweł Sójkowski.
Najtrudniejszy był finałowy pojedynek. Rywal, chcąc szybko zakończyć walkę, nieprzerwanie atakował sierpczanina. W drugiej rundzie szybko opadł z sił. Michał, sprawniejszy kondycyjnie i technicznie, zdobył złoto i tytuł Mistrza Polski Organizacji JuJutsu.
To z pewnością dodaje każdemu zawodnikowi skrzydeł. Michał marzy teraz o stypendium, chce także dalej walczyć na macie. – Na pewno będę próbował jeszcze swoich sił w sandzie. Myślę już o Mistrzostwach Mazowsza, Warszawy, Śląska czy Polski – wymienia.
Na rękę też cię położy
Michał Jankowski żyje nie tylko sportem. Na co dzień studiuje. Uzyskał tytuł licencjata w PWSZ w Płocku na kierunku ekonomia integracji rolnej w Unii Europejskiej, a obecnie jest na pierwszym roku w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi z filią w Płocku. – Zastanawiam się nad wyborem specjalizacji. Może będzie to przedsiębiorczość i finanse albo prawo i administracja w Unii Europejskiej.
To jedyny dylemat. Nie ma bowiem wątpliwości, czy uda mu się w przyszłości połączyć pracę zawodową z pasją sportową. – Można się spełniać w pracy, a po godzinach trenować. Wiele osób tak robi. Do tej pory mnie również się udawało godzić obowiązki – tłumaczy.
Poza tym bez sportu nie wyobraża sobie życia. Jako dziecko wszędzie było go pełno, w szkole średniej chodził do klasy sportowej. Grał w ping- ponga, koszykówkę i siatkówkę. Ostatnio, dla urozmaicenia, wziął udział w sierpeckich zawodach w siłowaniu się na rękę. Parę technik znał, zastosował i udało się wywalczyć III miejsce. – Przede wszystkim odnajduje się jednak w sportach związanych ze sztuką walki. Na treningach mogę wyładować nadmiar energii. Poza tym sztuki walki kształtują charakter – zapewnia Michał.
Choć zna różne techniki samoobrony, to poza matą ich nie wykorzystuje. Nie lubi przemocy. Na słowo ‘walka’ przychodzi mu zaraz do głowy określenie ‘sportowa’, o jasno określonych regułach i w ochraniaczach.
A kontuzje? – Zdarzają się najlepszym. W końcu to sport kontaktowy. Po ostatnich zawodach mam spuchnięte kolano i kostkę, a do tego poobijane piszczele, ale za to twarz mam całą – żartuje Michał.
Jego sukcesami żyje oczywiście cała rodzina, ale on nie pozwala na to, by ktoś z bliskich jeździł z nim na zawody. – Nie lubię takiego dopingu. Właściwie, im mniej jest kibiców, tym lepiej, bo wtedy bardziej koncentruję się na przeciwniku. Nie rozpraszam się tym, że ktoś z rodziny może się o mnie martwić, kiedy coś idzie źle na macie
– przyznaje sierpczanin.
Tymczasem jego ojciec marzy o tym, żeby zobaczyć walkę syna na żywo. Musi mu jednak wystarczyć relacja telefoniczna Michała zaraz po zejściu z ringu. W zamian czasem z synem trenuje kondycyjnie. – Na początku najtrudniej było z pompkami. Dziś bez przygotowania zrobię ich 40 – zapewnia z dumą tata Michała.
Nowy Mistrz Polski z Sierpca ma jednak wpływ nie tylko na ojca. Wielu kolegów próbuje podpatrzyć jego techniki, ale żeby osiągnąć ten poziom wtajemniczenia, trzeba zapału, systematyczności i 4 lat intensywnej pracy.
BeeS

Zobacz kolejny artykuł

Modne i ekologiczne

tarzalne i co najważniejsze w pełni ekologiczne. Takie stroje można było oglądać podczas kolejnej gali …