Reklama

Ryzykował życie, ratując cudze

29/02/2012 12:07
Damian Zawadzki jest strażakiem OSP w Gąbinie. Niedawno odebrał nagrodę od Fundacji im. Hanki Bożyk za to, że ryzykując własnym życiem, wyciągnął z rozbitego auta kierowcę.
Fundacja im. Hanki Bożyk generalnie walczy o poprawę warunków ochrony zdrowia w naszym kraju. Ale nagradza też ludzi, którzy nie zważając na własne bezpieczeństwo, udzielają bez wahania pomocy innym. I właśnie Damian Zawadzki był jednym z czterech nagrodzonych.
Strażak z Gąbina ma 21 lat. Uhonorowany został za wydarzenia z czerwca ubiegłego roku. Jak opowiada Damian Zawadzki, wszystko wydarzyło się w jeden z czerwcowych wieczorów tuż po zakończeniu roku szkolnego. – Dostaliśmy zgłoszenie, że w Topólnie auto uderzyło w drzewo, które się złamało i częściowo zmiażdżyło dach. W środku samochodu był kierowca – mówi Damian Zawadzki.
Do wypadku ruszyły dwa auta OSP w Gąbinie. Jak wspomina Damian Zawadzki, gdy strażacy dotarli na miejsce, zobaczyli rozbity samochód, leżący na dachu konar, wydobywający się spod maski dym, a w środku młodego kierowcę. Drzewo tak leżało na aucie, że strażacy nie mogli go pociąć. Musieli usunąć drzwi od strony kierowcy, żeby dostać się do poszkodowanego. – Ale okazało się, że nie możemy go wyjąć, bo zakleszczyła mu się stopa. Trzeba ją było jakoś uwolnić. Wszedłem do środka, a moi koledzy i gapie przytrzymywali konar – opowiada.
Wspomina, że dach niebezpiecznie trzeszczał nad głową, a on przy pomocy urządzeń hydraulicznych próbował uwolnić kierowcę. W końcu sztuka się udała. – Wydawało mi się, że to wszystko trwa bardzo długo, ale jak później opowiadali koledzy, wcale nie zajęło to tak dużo czasu – opowiada gąbiński strażak. Dodaje, że minutę po opuszczeniu auta drzewo przygniotło dach do podłogi w tym miejscu, w którym byli on i kierowca.
Damian Zawadzki mówi, że oczywiście czuł strach podczas akcji, ale był to strach mobilizujący. – Każdy z nas liczy się z niebezpieczeństwem podczas akcji. Trochę już do tego przywykliśmy – mówi. I trudno się dziwić, bo Damian Zawadzki w ubiegłym roku brał udział w 163 akcjach.
Jak mówi, działalność w OSP to rodzinna tradycja. Jego tata, Waldemar Zawadzki, jest prezesem OSP w Gąbinie. Damian Zawadzki, gdy miał 12 lat, był już w młodzieżowej drużynie. Jego życie toczy się wśród strażaków. – Pracuje w jednej z gąbińskich firm i gdy jest wezwanie, to nawet szefowie się na nie stawiają, bo też są strażakami – mówi. Do nagłych wezwań przyzwyczaiła się też dziewczyna Damiana Zawadzkiego. Ostatnio musiała sama rozpoczynać zabawę sylwestrową, bo strażacy ruszyli na akcję.
Damian Zawadzki ma na swoim koncie wyróżnienie od prezydenta RP za udział w akcji powodziowej w 2010 r. Teraz nagrodę od Fundacji im. Hanki Bożyk. Notabene nagrodę w wysokości 2 tys. zł przeznaczył dla jednostki na zakup sprzętu do ratowania ludzi. Wszystko wskazuje na to, że dzielnego strażaka z Gąbina wkrótce doceni zarząd główny OSP.     (gsz)     fot. Grzegorz Szkopek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości