Reklama

O bohaterach roku 1943

15/05/2013 09:16
– Postawiliśmy na płocczan pochodzenia żydowskiego – bohaterów roku 1943. Oni zasługują najbardziej na naszą pamięć, dlatego poświęcamy im pierwsze spotkanie – powiedział Rafał Kowalski, zastępca kierownika Muzeum podczas wykładu inaugurującego działalność Muzeum Żydów Mazowieckich. – Będziemy informować o takich osobach, wyszukiwać je, archiwizować ich opowieści i przekazywać je innym jak pałeczkę w sztafecie. Rozpoczęliśmy projekt szukania po całym świecie płockich Żydów i niemal każdy dzień przynosi nowe kontakty. Historię tego miejsca piszemy wszyscy – dodał.
Rafał Kowalski opowiedział o sześciu osobach, które wzięły udział w powstaniu w getcie warszawskim. 19 kwietnia 1943 roku powstanie się rozpoczęło. 8 maja w bunkrze przy ul. Miłej 18, otoczonym przez Niemców i ukraińskich kolaborantów, zbiorowe samobójstwo popełniło prawie 100 powstańców, na czele z dowódcą 23-letnim Mordechajem Anielewiczem. Płocczanin Natan Gutman był jednym z blisko 300 bojowników żydowskich, którzy w 1943 r. w Warszawie postanowili przeciwstawić się Niemcom. W 1940 roku, wraz z żoną Reginą oraz dziećmi – 11-letnią Paulą i Lolkiem – zostali zamknięci w getcie warszawskim z blisko 400 tys. innych polskich Żydów na 307 hektarach powierzchni zabudowanej. Gutmanowie żyli w rzeczywistości głodu, egzekucji, ciągłego strachu przed wywózkami do komór gazowych. Na początku 1943 r. Żydów w getcie było już tylko ok. 55 tys. Blisko 100 tys. zmarło z głodu i chorób. Innych rozstrzelano. Od lipca do września 1942 r. zostało wywiezionych do komór gazowych 300 tys. osób. Natan walczył i zginął, ale udało mu się jeszcze uratować rodzinę. Regina, Paula i Lolek przedostali się kanałami poza mury getta. Regina kupiła fałszywe paszporty uprawniające ją do wyjazdu do Ameryki Południowej. Niemcy z myślą o takich osobach utworzyli ośrodek internowania w Hotelu Polskim. Niewielu ludziom udało się ocalić życie, także – jak podkreślali obecni na wykładzie – z powodu opieszałości rządów, które miały przyjąć uciekinierów. Wiele osób zostało rozstrzelanych albo wysłanych do obozów koncentracyjnych. Podobny los spotkał Reginę, Paulę i Lolka. Na szczęście ich pociąg nie dojechał do Auschwitz, lecz do Bergen-Belsen, dzięki czemu przeżyli. Dziś Paula mieszka w Stanach Zjednoczonych, jest żoną Adama Neumanna-Nowickiego, innego płockiego Żyda. Lolek mieszka w Belgii.

Bernsztejn psycholog

Niedługo przed wybuchem powstania zamordowany został Icchak Bernsztejn. On też zasługuje na miano bohatera, choć nie walczył z bronią w ręku. Zasługuje, bo jak powiedział Marek Edelman, na równi z walczącymi należy stawiać np. syna dobrowolnie dołączającego do swojej matki idącej do pociągu jadącego do Auschwitz. Icchak urodził się w Płocku w 1900 r. w rodzinie chasydzkiej. Ukończył studia prawnicze i nauki humanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Na przełomie lat 20. i 30. był kierownikiem w żydowskiej ortodoksyjnej szkole religijnej o nazwie „Isoda Tora”, czyli „Podstawy Tory. Działała ona w Płocku, w kamienicy przy ul. Stary Rynek 5. Uczono w niej w języku polskim i jidysz. Szkoła była biedna. Kiedy w 1934 r. odwiedził ją wizytator Inspektoratu Szkolnego Okręgu Płockiego, zanotował: „Lokal jest nieodpowiedni pod względem potrzeb szkolnych: ciemny, ciasny, brak podwórka i sali rekreacyjnej. W czasie wizytacji stwierdzono zupełny brak pomocy naukowych, poza mapą Polski i liczydłami. Brak portretów Prezydenta Rzeczypospolitej i Marszałka Piłsudskiego. W jednej tylko sali znajduje się orzeł herb państwa”. Kiedy Niemcy weszli do Płocka, Bernsztejnowi cudem udało się uciec i dojechać do Warszawy. Tam zaczął działać w Żydowskiej Samopomocy Społecznej, współpracował z wybitnym historykiem Emanuelem Ringelblumem, który założył zespół tworzący potajemnie archiwum getta warszawskiego. W „Kronice getta warszawskiego” Emanuel Ringelblum napisał: „Bernsztejn był bardzo zdolnym psychologiem. Przeprowadził szereg badań nad setkami dzieci w różnych typach szkół. Jego zadaniem było odwiedzanie osób starających się o pomoc, przeprowadzanie z nimi wywiadów i ustalanie ich sytuacji materialnej. Wywiady te niestety przepadły, były w istocie dziełem literackim i prawdziwymi dokumentami epoki wojennej”. W Archiwum Getta zachowały się zaledwie dwa jego eseje.

Rudek z Makabi

Płocczanie uczestniczyli również w zrywach w obozach zagłady w 1943 r. Jednym z nich był Rudek Lubraniecki – przed 1939 r. mieszkaniec domu przy ul. Kolegialnej 3, powszechnie znany jako wspaniały gimnastyk, doskonale jeźdżący na łyżwach, uczestnik wyścigów kolarskich, zapalony piłkarz, członek klubu sportowego Makabi Płock. Adam Neumann-Nowicki wspomina, że ważnym osiągnięciem Makabi były organizowane latem codzienne ćwiczenia na boisku. Młodzież żydowska przychodziła z samego rana i przy pomocy instruktorów trenowała gimnastykę szwedzką, biegi, skoki wzwyż i w dal, rzuty dyskiem, oszczepem i kulą. Zimą łyżwiarze spotykali się i ćwiczyli na lodowisku u Hejkego. Kiedy Rudek znalazł się w Treblince, został zatrudniony jako mechanik w warsztacie samochodowym. Podczas wybuchu powstania obozowego w sierpniu 1943 r. jego zadaniem było dostarczenie i rozdanie amunicji bojownikom. Granatem podpalił 5 cystern, zastrzelił kilku esesmanów. Był jednym z tych, którzy zostali zabici już poza bramami obozu, trafieni przez strażnika z wieży wartowniczej. Razem z nim w czasie buntu zginęło ok. 800 więźniów żydowskich, 200 zdołało uciec, ale większość zginęła.
W czerwcu 1943 roku wybuchło powstanie w getcie w Częstochowie. Jedną z jego organizatorek była płocczanka Rywa Glanc, która przed wojną w Płocku działała w pionierskiej organizacji młodzieżowej „He-Haluc”, szkolącej młodzież żydowską przed jej emigracją do Palestyny. Centrala organizacji wysłała Rywę do Częstochowy, gdzie dostała się do tamtejszego getta i współtworzyła podziemną organizację współpracującą z Żydowską Organizacją Bojową i Gwardią Ludową. Bunt w częstochowskim getcie został krwawo stłumiony, Rywa zginęła razem z kilkudziesięcioma innymi bojownikami żydowskimi.
Z wojennej pożogi ocalał płocczanin Marian Płatkiewicz. Przed 1939 r. był fryzjerem, strzygł w zakładzie przy ul. Kwiatka 28. Uciekł z Treblinki. Dołączył do oddziału partyzanckiego. Po wojnie wrócił do Płocka i do zawodu fryzjera. Jednak po kilku latach wyjechał do Izraela. W innym obozie zagłady – Sobiborze przebywał Mosze Szklarek. W lutym 1941 r., podczas pierwszej deportacji Żydów z Płocka, miał 13 lat. Wspominał później: „Musiałem dorosnąć w ciągu jednego dnia. Szczęśliwe dni młodości na łonie rodziny wydawały się teraz tak odległe – mój pokój, biblioteczka, ciepłe łóżko przykryte narzutą, którą tak lubiłem się okrywać. Wszystko to było niczym cudowny sen, który mi się przyśnił wiele lat temu. Deportacja zaskoczyła nas jak złodziej w nocy. […] Tamtego sądnego dnia, we wczesnych godzinach porannych dom zadrżał w posadach od brutalnego walenia w drzwi i wściekłych okrzyków Niemców […] Już po kilku chwilach staliśmy w tłumie na ulicy Szerokiej, wraz z innymi Żydami z miasta. Z pomocą folksdojczów, wśród brutalnego bicia i wielu morderstw, załadowali nas na ciężarówki, ciasno upychając, po czym długi konwój wyjechał z Płocka. Nie wolno nam było niczego ze sobą zabrać. Mieliśmy jedynie to, co włożyliśmy na siebie w panicznym pośpiechu”. W Sobiborze Mosze Szklarek został rozdzielony z mamą i bratem, których już nigdy nie zobaczył. Niemcy skierowali go do pracy: najpierw do noszenia bagażów przybywających Żydów, później w kasynie oficerskim. Kiedy w Sobiborze w październiku 1943 r. wybuchło powstanie, wydostał się z obozu. Potem walczył w partyzantce, jego oddział specjalizował się w niszczeniu linii kolejowych. Przeżył wojnę i wyjechał do Izraela.
Rafał Kowalski wspomniał także o innych płocczanach, którzy m.in. brali udział w przygotowaniach do powstania w Treblince. Byli to: Haskiel i Szmuel Rosenbergowie, Abram Koziebrodzki, Ber Gutman, Perl Gryc Motek.
A już 17 maja o 17.00 Muzeum Żydów Mazowieckich zaprasza na otwarcie wystawy grafik Fiszela Zylberberga – malarza, który studiował w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych u Władysława Skoczylasa, Leona Wyczółkowskiego, Mieczysława Kotarbińskiego i Felicjana Szczęsnego Kowarskiego. W 1936 roku wyjechał do Paryża, gdzie cztery lata później został aresztowany. Przebywał w obozie w Bonne-la-Roland i Oświęcimiu. Tam zmarł. Na wystawie zostanie zaprezentowanych około 30 grafik artysty pochodzących ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego w Płocku.     (lesz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości