– Postawiliśmy na płocczan pochodzenia żydowskiego – bohaterów roku 1943. Oni zasługują najbardziej na naszą pamięć, dlatego poświęcamy im pierwsze spotkanie – powiedział Rafał Kowalski, zastępca kierownika Muzeum podczas wykładu inaugurującego działalność Muzeum Żydów Mazowieckich. – Będziemy informować o takich osobach, wyszukiwać je, archiwizować ich opowieści i przekazywać je innym jak pałeczkę w sztafecie. Rozpoczęliśmy projekt szukania po całym świecie płockich Żydów i niemal każdy dzień przynosi nowe kontakty. Historię tego miejsca piszemy wszyscy – dodał.
Rafał Kowalski opowiedział o sześciu osobach, które wzięły udział w powstaniu w getcie warszawskim. 19 kwietnia 1943 roku powstanie się rozpoczęło. 8 maja w bunkrze przy ul. Miłej 18, otoczonym przez Niemców i ukraińskich kolaborantów, zbiorowe samobójstwo popełniło prawie 100 powstańców, na czele z dowódcą 23-letnim Mordechajem Anielewiczem. Płocczanin Natan Gutman był jednym z blisko 300 bojowników żydowskich, którzy w 1943 r. w Warszawie postanowili przeciwstawić się Niemcom. W 1940 roku, wraz z żoną Reginą oraz dziećmi – 11-letnią Paulą i Lolkiem – zostali zamknięci w getcie warszawskim z blisko 400 tys. innych polskich Żydów na 307 hektarach powierzchni zabudowanej. Gutmanowie żyli w rzeczywistości głodu, egzekucji, ciągłego strachu przed wywózkami do komór gazowych. Na początku 1943 r. Żydów w getcie było już tylko ok. 55 tys. Blisko 100 tys. zmarło z głodu i chorób. Innych rozstrzelano. Od lipca do września 1942 r. zostało wywiezionych do komór gazowych 300 tys. osób. Natan walczył i zginął, ale udało mu się jeszcze uratować rodzinę. Regina, Paula i Lolek przedostali się kanałami poza mury getta. Regina kupiła fałszywe paszporty uprawniające ją do wyjazdu do Ameryki Południowej. Niemcy z myślą o takich osobach utworzyli ośrodek internowania w Hotelu Polskim. Niewielu ludziom udało się ocalić życie, także – jak podkreślali obecni na wykładzie – z powodu opieszałości rządów, które miały przyjąć uciekinierów. Wiele osób zostało rozstrzelanych albo wysłanych do obozów koncentracyjnych. Podobny los spotkał Reginę, Paulę i Lolka. Na szczęście ich pociąg nie dojechał do Auschwitz, lecz do Bergen-Belsen, dzięki czemu przeżyli. Dziś Paula mieszka w Stanach Zjednoczonych, jest żoną Adama Neumanna-Nowickiego, innego płockiego Żyda. Lolek mieszka w Belgii.
Bernsztejn psycholog
Niedługo przed wybuchem powstania zamordowany został Icchak Bernsztejn. On też zasługuje na miano bohatera, choć nie walczył z bronią w ręku. Zasługuje, bo jak powiedział Marek Edelman, na równi z walczącymi należy stawiać np. syna dobrowolnie dołączającego do swojej matki idącej do pociągu jadącego do Auschwitz. Icchak urodził się w Płocku w 1900 r. w rodzinie chasydzkiej. Ukończył studia prawnicze i nauki humanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. Na przełomie lat 20. i 30. był kierownikiem w żydowskiej ortodoksyjnej szkole religijnej o nazwie „Isoda Tora”, czyli „Podstawy Tory. Działała ona w Płocku, w kamienicy przy ul. Stary Rynek 5. Uczono w niej w języku polskim i jidysz. Szkoła była biedna. Kiedy w 1934 r. odwiedził ją wizytator Inspektoratu Szkolnego Okręgu Płockiego, zanotował: „Lokal jest nieodpowiedni pod względem potrzeb szkolnych: ciemny, ciasny, brak podwórka i sali rekreacyjnej. W czasie wizytacji stwierdzono zupełny brak pomocy naukowych, poza mapą Polski i liczydłami. Brak portretów Prezydenta Rzeczypospolitej i Marszałka Piłsudskiego. W jednej tylko sali znajduje się orzeł herb państwa”. Kiedy Niemcy weszli do Płocka, Bernsztejnowi cudem udało się uciec i dojechać do Warszawy. Tam zaczął działać w Żydowskiej Samopomocy Społecznej, współpracował z wybitnym historykiem Emanuelem Ringelblumem, który założył zespół tworzący potajemnie archiwum getta warszawskiego. W „Kronice getta warszawskiego” Emanuel Ringelblum napisał: „Bernsztejn był bardzo zdolnym psychologiem. Przeprowadził szereg badań nad setkami dzieci w różnych typach szkół. Jego zadaniem było odwiedzanie osób starających się o pomoc, przeprowadzanie z nimi wywiadów i ustalanie ich sytuacji materialnej. Wywiady te niestety przepadły, były w istocie dziełem literackim i prawdziwymi dokumentami epoki wojennej”. W Archiwum Getta zachowały się zaledwie dwa jego eseje.
Rudek z Makabi
Płocczanie uczestniczyli również w zrywach w obozach zagłady w 1943 r. Jednym z nich był Rudek Lubraniecki – przed 1939 r. mieszkaniec domu przy ul. Kolegialnej 3, powszechnie znany jako wspaniały gimnastyk, doskonale jeźdżący na łyżwach, uczestnik wyścigów kolarskich, zapalony piłkarz, członek klubu sportowego Makabi Płock. Adam Neumann-Nowicki wspomina, że ważnym osiągnięciem Makabi były organizowane latem codzienne ćwiczenia na boisku. Młodzież żydowska przychodziła z samego rana i przy pomocy instruktorów trenowała gimnastykę szwedzką, biegi, skoki wzwyż i w dal, rzuty dyskiem, oszczepem i kulą. Zimą łyżwiarze spotykali się i ćwiczyli na lodowisku u Hejkego. Kiedy Rudek znalazł się w Treblince, został zatrudniony jako mechanik w warsztacie samochodowym. Podczas wybuchu powstania obozowego w sierpniu 1943 r. jego zadaniem było dostarczenie i rozdanie amunicji bojownikom. Granatem podpalił 5 cystern, zastrzelił kilku esesmanów. Był jednym z tych, którzy zostali zabici już poza bramami obozu, trafieni przez strażnika z wieży wartowniczej. Razem z nim w czasie buntu zginęło ok. 800 więźniów żydowskich, 200 zdołało uciec, ale większość zginęła.
W czerwcu 1943 roku wybuchło powstanie w getcie w Częstochowie. Jedną z jego organizatorek była płocczanka Rywa Glanc, która przed wojną w Płocku działała w pionierskiej organizacji młodzieżowej „He-Haluc”, szkolącej młodzież żydowską przed jej emigracją do Palestyny. Centrala organizacji wysłała Rywę do Częstochowy, gdzie dostała się do tamtejszego getta i współtworzyła podziemną organizację współpracującą z Żydowską Organizacją Bojową i Gwardią Ludową. Bunt w częstochowskim getcie został krwawo stłumiony, Rywa zginęła razem z kilkudziesięcioma innymi bojownikami żydowskimi.
Z wojennej pożogi ocalał płocczanin Marian Płatkiewicz. Przed 1939 r. był fryzjerem, strzygł w zakładzie przy ul. Kwiatka 28. Uciekł z Treblinki. Dołączył do oddziału partyzanckiego. Po wojnie wrócił do Płocka i do zawodu fryzjera. Jednak po kilku latach wyjechał do Izraela. W innym obozie zagłady – Sobiborze przebywał Mosze Szklarek. W lutym 1941 r., podczas pierwszej deportacji Żydów z Płocka, miał 13 lat. Wspominał później: „Musiałem dorosnąć w ciągu jednego dnia. Szczęśliwe dni młodości na łonie rodziny wydawały się teraz tak odległe – mój pokój, biblioteczka, ciepłe łóżko przykryte narzutą, którą tak lubiłem się okrywać. Wszystko to było niczym cudowny sen, który mi się przyśnił wiele lat temu. Deportacja zaskoczyła nas jak złodziej w nocy. […] Tamtego sądnego dnia, we wczesnych godzinach porannych dom zadrżał w posadach od brutalnego walenia w drzwi i wściekłych okrzyków Niemców […] Już po kilku chwilach staliśmy w tłumie na ulicy Szerokiej, wraz z innymi Żydami z miasta. Z pomocą folksdojczów, wśród brutalnego bicia i wielu morderstw, załadowali nas na ciężarówki, ciasno upychając, po czym długi konwój wyjechał z Płocka. Nie wolno nam było niczego ze sobą zabrać. Mieliśmy jedynie to, co włożyliśmy na siebie w panicznym pośpiechu”. W Sobiborze Mosze Szklarek został rozdzielony z mamą i bratem, których już nigdy nie zobaczył. Niemcy skierowali go do pracy: najpierw do noszenia bagażów przybywających Żydów, później w kasynie oficerskim. Kiedy w Sobiborze w październiku 1943 r. wybuchło powstanie, wydostał się z obozu. Potem walczył w partyzantce, jego oddział specjalizował się w niszczeniu linii kolejowych. Przeżył wojnę i wyjechał do Izraela.
Rafał Kowalski wspomniał także o innych płocczanach, którzy m.in. brali udział w przygotowaniach do powstania w Treblince. Byli to: Haskiel i Szmuel Rosenbergowie, Abram Koziebrodzki, Ber Gutman, Perl Gryc Motek.
A już 17 maja o 17.00 Muzeum Żydów Mazowieckich zaprasza na otwarcie wystawy grafik Fiszela Zylberberga – malarza, który studiował w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych u Władysława Skoczylasa, Leona Wyczółkowskiego, Mieczysława Kotarbińskiego i Felicjana Szczęsnego Kowarskiego. W 1936 roku wyjechał do Paryża, gdzie cztery lata później został aresztowany. Przebywał w obozie w Bonne-la-Roland i Oświęcimiu. Tam zmarł. Na wystawie zostanie zaprezentowanych około 30 grafik artysty pochodzących ze zbiorów Muzeum Mazowieckiego w Płocku. (lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze