W niecodziennej scenerii odbyła się konferencja prasowa Wojciecha Hetkowskiego, kandydata SLD na prezydenta Płocka. Spotkał się z dziennikarzami przy zamkniętym na głucho wjeździe do Płockiego Parku Przemysłowo–Technologicznego przy ul. Łukasiewicza. I znowu pokazał czerwoną kartkę obecnemu gospodarzowi miasta.
Wojciech Hetkowski jednoznacznie stwierdził, że w obecnym kształcie park jest porażką władz miasta. – Prezydent Mirosław Milewski w swoich kampaniach wyborczych obiecywał, że w parku powstaną tysiące miejsc pracy. Póki co, to tylko nadal obiecanki – stwierdził Wojciech Hetkowski.
Kandydat lewicy na prezydenta Płocka uważa, że w przypadku parku zostało zmarnowanych osiem ostatnich lat. Jego zdaniem nie pojawił się żaden poważny inwestor, nie ma zbyt wielu nowych miejsc pracy, co sprawia, że Płock co roku opuszcza średnio 500 osób. Nie ma jasnych zachęt i preferencji dla inwestorów, brakuje dobrego współdziałania ze strategicznym partnerem, czyli PKN Orlen, zła jest również promocja Płocka w kontekście pozyskiwania inwestorów.
– W przypadku parku popełniono wiele błędów i dopuszczono się wielu zaniedbań – uważa Wojciech Hetkowski. – Proszę sobie wyobrazić, że 56 proc. terenów w parku właściwie nie nadaje się pod inwestycje, jeśli weźmie się pod uwagę infrastrukturę.
Wojciech Hetkowski nie tylko wyliczał błędy. Złożył też swoje propozycje. Według niego m.in. trzeba przyśpieszyć prace nad planem zagospodarowania przestrzennego terenu parku, utworzyć podstrefę ekonomiczną np. strefy łódzkiej, uprościć procedury konieczne przy realizacji procesów inwestycyjnych, usiąść do stołu z PKN Orlen i rozmawiać na temat zmiany umowy dotyczącej funkcjonowania parku, stworzyć specjalną ofertę dla inwestorów. – Dobrze, żeby w parku pojawił się poważny i duży inwestor, który zrobiłby w swoim środowisku dobrą atmosferę dla naszego miasta. Ale musi się on spotkać z życzliwością władz – przekonywał kandydat SLD.
Za niedociągnięcia przy parku Wojciech Hetkowski po raz kolejny pokazał obecnemu prezydentowi czerwoną kartkę. Zapowiedział, że nie jest ona ostatnia.
Ale przed wjazdem do parku była mowa nie tylko o nim. Było też o przedszkolach. – Ostatnio zauważyłem na billboardach słupki, które porównują nakłady na przedszkola w 2002 r. i obecnie. Oczywiście ten obecny jest dużo większy. Ale moim zdaniem takie porównania są nieuprawnione – przekonywał Wojciech Hetkowski. – Przez te lata zmieniły się nakłady na oświatę, sposoby jej finansowania. Dużo bardziej uprawnione byłoby porównanie dzieci nie przyjętych do przedszkola. Zapewniam, że słupek z 2002 r. prawie by nie istniał. Natomiast tegoroczny byłby bardzo wysoki, bo miejsc w przedszkolach nie znalazło ponad 500 dzieci. GSZ
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze