Reklama

Wystawa - Sztuka rozpaczy czy nadziei

17/05/2001 13:06
Wszelkie pokazy prac Zdzisława Beksińskiego są zawsze wydarzeniem artystycznym. Jeden z najsławniejszych malarzy polskich wystawia wprawdzie rzadko, ale zawsze przydaje splendoru galerii, w której pojawia się taka ekspozycja.Dziś, kiedy mówimy o przystąpieniu do UE, znaczące będzie w niej odgrywać polska sztuka, a Beksiński jest jej znakomitym ambasadorem. W Płockiej Galerii Sztuki od 11 maja można oglądać grafikę komputerową Zdzisława Beksińskiego. I choć marzymy o spotkaniu z malarstwem tego wybitnego twórcy, to ekspresja płynąca z jego grafik, jest równie silna co na płótnach. - Bardzo bym chciała zrobić taką dużą wystawę malarstwa Zdzisława Beksińskiego, pokazać jak jego obrazy zmieniały się przez lata. Niewykluczone, że taki pokaz będzie miał miejsce w Płocku, być może już w nowej galerii, w bożnicy – powiedziała Bożena Śliwińska. Pokaz grafik Beksińskiego zgromadził w galerii wiele osób, choć wiadomo było, że sam artysta nigdy nie bierze udziału w wernisażach, tłumacząc: gdy jestem w centrum zainteresowania, źle się czuję. Najlepszym miejscem byłoby dla mnie wejście pod stół. Zdzisław Beksiński urodził się w Sanoku (1929). Ukończył architekturę na Politechnice Krakowskiej, następnie powrócił do Sanoka, gdzie pracował w różnych instytucjach. Od 1974 r. zajmuje się wyłącznie malarstwem. Pod koniec lat 70-tych zasłynął serią obrazów o charakterystycznej nierealnej tematyce, które sam nazwał fotografowaniem wizji. Wtedy przeniósł się do Warszawy. W latach 80-tych, za sprawą marszanda Piotra Dmochowskiego jego obrazy trafiły do paryskich galerii. Jego twórczości poświęcono kilka monografii i filmów. Podczas wernisażu publiczność obejrzała film zrealizowany przez telewizję niemiecką. W wypowiedziach krytyków i historyków sztuki dała się zauważyć fascynacja mrocznym kolorytem twórczości Beksińskiego, kojarzona niekiedy z muzyką Wagnera. Polscy krytycy (Janusz Nyczek) uważają, że „jest to najbardziej samotna i najbardziej wolna twórczość, jaką udało mi się spotkać”. Sam Beksiński w licznych wywiadach twierdzi, że proces tworzenia grafiki komputerowej zaczyna zawsze od fotografii, że sam też fotografuje. Później łączy rzeczy z rozmaitych źródeł, do końca nie będąc pewien finałowego efektu, gdyż ma w naturze improwizację. (...) „W komputerze tworzę warianty techniczne, nie powielam ich. Twórczo zatem nic się nie zmienia. Jest w tej pracy pewne odświeżenie umysłu, spojrzenie z zupełnie innej strony niż przy malowaniu. Bawiąc się tymi programami mogę stworzyć sztuczną rzeczywistość pod dowolnym kątem i w cudzysłowie „sfotografować” ją, co będzie ostatecznym efektem kreacji” – komentuje swoje prace artysta. Wtajemniczeni mówią, że artysta ma największy komputer i kilka programów do obróbki rastrowej. Wiesław Banach, autor monografii Beksińskiego stawia znaczące i zasadne pytanie: Czy sztuka Zdzisława Beksińskiego prowadzi nas ku rozpaczy, czy też działa na zasadzie catharsis, i czy światło, które nieustannie odnajdujemy w jego sztuce, daje choć odrobinę nadziei – pozostanie zawsze osobistą refleksją każdego z widzów. Taki też był komentarz płockich miłośników malarstwa. (lesz) Fot. Andrzej Sitkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości