Wszelkie pokazy prac Zdzisława Beksińskiego są zawsze wydarzeniem artystycznym. Jeden z najsławniejszych malarzy polskich wystawia wprawdzie rzadko, ale zawsze przydaje splendoru galerii, w której pojawia się taka ekspozycja.Dziś, kiedy mówimy o przystąpieniu do UE, znaczące będzie w niej odgrywać polska sztuka, a Beksiński jest jej znakomitym ambasadorem. W Płockiej Galerii Sztuki od 11 maja można oglądać grafikę komputerową Zdzisława Beksińskiego. I choć marzymy o spotkaniu z malarstwem tego wybitnego twórcy, to ekspresja płynąca z jego grafik, jest równie silna co na płótnach. - Bardzo bym chciała zrobić taką dużą wystawę malarstwa Zdzisława Beksińskiego, pokazać jak jego obrazy zmieniały się przez lata. Niewykluczone, że taki pokaz będzie miał miejsce w Płocku, być może już w nowej galerii, w bożnicy – powiedziała Bożena Śliwińska. Pokaz grafik Beksińskiego zgromadził w galerii wiele osób, choć wiadomo było, że sam artysta nigdy nie bierze udziału w wernisażach, tłumacząc: gdy jestem w centrum zainteresowania, źle się czuję. Najlepszym miejscem byłoby dla mnie wejście pod stół. Zdzisław Beksiński urodził się w Sanoku (1929). Ukończył architekturę na Politechnice Krakowskiej, następnie powrócił do Sanoka, gdzie pracował w różnych instytucjach. Od 1974 r. zajmuje się wyłącznie malarstwem. Pod koniec lat 70-tych zasłynął serią obrazów o charakterystycznej nierealnej tematyce, które sam nazwał fotografowaniem wizji. Wtedy przeniósł się do Warszawy. W latach 80-tych, za sprawą marszanda Piotra Dmochowskiego jego obrazy trafiły do paryskich galerii. Jego twórczości poświęcono kilka monografii i filmów. Podczas wernisażu publiczność obejrzała film zrealizowany przez telewizję niemiecką. W wypowiedziach krytyków i historyków sztuki dała się zauważyć fascynacja mrocznym kolorytem twórczości Beksińskiego, kojarzona niekiedy z muzyką Wagnera. Polscy krytycy (Janusz Nyczek) uważają, że „jest to najbardziej samotna i najbardziej wolna twórczość, jaką udało mi się spotkać”. Sam Beksiński w licznych wywiadach twierdzi, że proces tworzenia grafiki komputerowej zaczyna zawsze od fotografii, że sam też fotografuje. Później łączy rzeczy z rozmaitych źródeł, do końca nie będąc pewien finałowego efektu, gdyż ma w naturze improwizację. (...) „W komputerze tworzę warianty techniczne, nie powielam ich. Twórczo zatem nic się nie zmienia. Jest w tej pracy pewne odświeżenie umysłu, spojrzenie z zupełnie innej strony niż przy malowaniu. Bawiąc się tymi programami mogę stworzyć sztuczną rzeczywistość pod dowolnym kątem i w cudzysłowie „sfotografować” ją, co będzie ostatecznym efektem kreacji” – komentuje swoje prace artysta. Wtajemniczeni mówią, że artysta ma największy komputer i kilka programów do obróbki rastrowej. Wiesław Banach, autor monografii Beksińskiego stawia znaczące i zasadne pytanie: Czy sztuka Zdzisława Beksińskiego prowadzi nas ku rozpaczy, czy też działa na zasadzie catharsis, i czy światło, które nieustannie odnajdujemy w jego sztuce, daje choć odrobinę nadziei – pozostanie zawsze osobistą refleksją każdego z widzów. Taki też był komentarz płockich miłośników malarstwa. (lesz) Fot. Andrzej Sitkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze