Reklama

W roku wyborczym o Płocku

16/03/2006 11:44
Z prezydentem Płocka Mirosławem Milewskim rozmawia Tomasz Szatkowski
Jeśli mnie pamięć nie myli, w tym roku, według publicznie wypowiadanych przez pana prognoz, w Płocku miało powstać 2-3 tysiące nowych miejsc pracy...?
– Rzeczywiście, w trakcie mojej kampanii wyborczej zakładałem zmniejszenie bezrobocia w ciągu 4 lat o około 5%, co w naszym mieście przekłada się na ok. 3 tysiące nowych miejsc pracy. Bezrobocie na początku kadencji sięgało 21%, dzisiaj jest ono na poziomie około 19%, co stanowi zwiększenie ilości miejsc pracy o niecałe 2 tysiące. Przyznaję, że mówiąc o 2-3 nowych tysiącach miejsc pracy, miałem na myśli głównie Płocki Park Przemysłowo-Technologiczny. Okazało się jednak, że pewne ożywienie nastąpiło w innych sferach życia gospodarczego, natomiast na tę oczekiwaną eksploatację PPP-T musimy jeszcze zaczekać. Przygotowanie do pozyskania środków europejskich na infrastrukturę, jej realizacja oraz sprowadzanie inwestorów trwa dłużej niż przypuszczałem. Jest to po części porażka, ale jednocześnie wzbudza optymizm fakt, że rozwoju Parku Przemysłowo-Technologicznego już nikt nie jest w stanie zatrzymać. To, że miejsca pracy w spodziewanej ilości w perspektywie kilku lat jednak powstaną, nie jest już tylko pobożnym życzeniem czy hasłem z programu wyborczego To są fakty, mające swoje odzwierciedlenie w postaci kilku firm, w tym jednej naprawdę poważnej. Mam na myśli „Rokitę”, która zainwestuje duże środki finansowe i docelowo wspólnie z kooperacyjnymi firmami utworzy kilkadziesiąt, a w perspektywie kilku lat, nawet powyżej stu miejsc pracy. Najbliższe 2 lata pokażą dopiero, ile firm w Płockim Parku Przemysłowo-Technologicznym, zacznie efektywnie funkcjonować. A dzisiaj zależy to tak naprawdę od sprawnego zarządzania menadżerskiego, czy – mówiąc językiem wędkarskim – zanęcania.
Okazuje się zatem po raz kolejny, że dywersyfikacja potrzebna jest w każdej dziedzinie gospodarki. Lokowanie nadziei, infrastruktury, zobowiązań w jedno tylko potencjalne miejsce inwestycyjne na dłuższą metę jest bardzo ryzykowne. Wiele wskazuje na to, że idea Parku Przemysłowo-Technologicznego ma szanse zakończyć się powodzeniem, jednak szukać trzeba alternatywnych rozwiązań. Podobno ma pan pomysł a raczej miejsce na nowe inwestycje...?
– Park Przemysłowo-Technologiczny w perspektywie czasu wykreuje najwięcej miejsc pracy w Płocku, ale ma pan całkowitą rację, że potrzebne są także inne rozwiązania. W dobrym tempie postępują prace związane z infrastrukturą techniczną potrzebną do rozwoju w Płocku turystyki weekendowej. Świadczy o tym liczba budowanych obiektów, wydarzenia kulturalne o randze krajowej i międzynarodowej, których ilość z każdym rokiem zwiększamy. Chcemy, aby jak najwięcej osób spoza Płocka do nas przyjechało i zostawiło tu cenne dla wszystkich mieszkańców, złotówki. Natomiast dla rozwoju przemysłu, usług i handlu potrzebne są nowe miejsca inwestycyjne. Naturalnym wydaje się wykorzystanie mostu, a szczególnie dróg dojazdowych do niego czy innych rozwiązań komunikacyjnych, które są dzisiaj zaplanowane do realizacji w ciągu najbliższych 3 lat. Największy węzeł komunikacyjny będzie usytuowany tuż za granicami miasta, w Boryszewie. Te właśnie tereny, zarówno po stronie Płocka jak i sąsiedniej gminy, chcemy przeznaczyć na działalność produkcyjną i usługową. To obszar kilkudziesięciu hektarów, którego plan jest w tej chwili opracowywany.
Kiedy zatem doczekamy się w tym lub innym miejscu pierwszego poważnego inwestora? Jakie kroki miasto czyni w tym kierunku? Doszły mnie słuchy, że pomocy w zdobywaniu inwestorów szuka pan w Belgii.
– Wyznaczenie terenów inwestycyjnych w Parku, wokół dróg dojazdowych do mostu czy w innym miejscu, takim np. jak Trzepowo, które również będzie uruchomione pod inwestycje, to kwestia solidnych podstaw. Muszą być podjęte aktywne formy pozyskiwania inwestorów. Oprócz tego, że prowadzimy klasyczne działania promocyjne w kraju i za granicą, myślimy o zatrudnieniu osób, które profesjonalnie zajmują się pozyskiwaniem inwestorów. Oczywiście, odpowiednio wynegocjowaną prowizję płacilibyśmy tylko za skutecznie pozyskanego inwestora. Takie praktyki są stosowane w krajach Unii europejskiej. Niektóre polskie miasta, jak chociażby Łódź, także prowadzą tego typu aktywną formę pozyskiwania inwestorów. Przynosi ona efekty, więc warto skorzystać z dobrego wzoru. Jesteśmy nastawieni na sprowadzanie do naszego miasta zarówno polskich, jak i zagranicznych inwestorów, żeby tworzyli nowe miejsca pracy.
Dlaczego tak bardzo upierał się pan przy budowie galerii handlowej w centrum miasta? Z tego, co mi wiadomo, niewielu płocczanom zależy na inwestycji w tym właśnie miejscu, głównie chociażby ze względu na problemy komunikacyjne. Warto tak narażać się mieszkańcom Płocka przed wyborami, w których przecież weźmie pan udział?
– Niektóre inwestycje świadczące o rozwoju miasta, kreujące nowe miejsca pracy, należy bardzo konsekwentnie wcielać w życie pomimo pewnych protestów. W tym konkretnym przypadku nie sądzę, aby budowa galerii pozostawała w sprzeczności z opinią mieszkańców naszego miasta, ani z interesami większości płockich kupców. Tak naprawdę zamieszanie wywołała nieliczna grupa osób, którą łączą wspólne interesy. W rzeczywistości znaczna ilość kupców i samych płocczan na tej galerii zyska. Mieszkańcy Płocka jeżdżą dzisiaj do Warszawy, Łodzi czy do innych miast Polski i tam zostawiają swoje pieniądze. Po wybudowaniu takiej galerii w Płocku, te same zakupy będzie można robić w naszym mieście. Po drugie rozwiązania komunikacyjne, które rzeczywiście stanowiły pewien problem, zostały już tak zaplanowane, że w efekcie będzie więcej miejsc parkingowych i to nie tylko w projektowanym parkingu podziemnym, ale również w niedalekim sąsiedztwie galerii. Miasto zainwestuje w perspektywie kilku najbliższych lat środki finansowe w co najmniej dwa parkingi wielopoziomowe. Jeden w pobliżu ratusza, ponieważ są tu bardzo duże problemy z parkowaniem, drugi- możliwie blisko galerii. Jest również zaprogramowany wyjazdowy tunel podziemny z parkingu wielopoziomowego, co zapewni płynność komunikacyjną w tym miejscu. Będzie przebudowywane skrzyżowanie Alei Jachowicza – Nowy Rynek z tak dobraną sygnalizacją, aby przepływ pojazdów był swobodny. Choć zapewne w godzinach szczytu idealnie nie będzie, ale to, niestety, jest problem wszystkich starych miast..
Nikt rozsądny nie neguje samej idei powstania galerii handlowej na wzór chociażby warszawskich: Arkadii czy Mokotowa. Jednak w powszechnym oczekiwaniu miejsce na taką galerię jest raczej na Podolszycach. Na jakim etapie organizacyjnym jest propozycja zagospodarowania terenu obok Obi przez grupę Sobiesława Zasady?
– Galerie mogą oczywiście powstawać w różnych częściach miasta. Naturalnym miejscem wydawały się Podolszyce. Powstał tam przecież supermarket i skład budowlany Obi. Kolejnym etapem miała być rzeczywiście galeria połączona z parkingiem podziemnym. Prawie dwa lata temu zostało wydane pozwolenie na budowę. Niestety, inwestor nie miał dostatecznych środków finansowych na realizację tego przedsięwzięcia. Porozumiał się zatem z panem Zasadą, który był zainteresowany tym, czy miasto zaakceptuje zmiany w nowej koncepcji i wyda pozwolenie na budowę. Postawiłem tylko dwa warunki: że tam nie pojawi się kolejny hipermarket i że architektonicznie będzie to dobry projekt. Do końca pierwszego kwartału taki projekt koncepcji zamiennej ma zostać przedstawiony. Bardzo na to liczę, dlatego że ten obszar powinien być jak najszybciej zagospodarowany bardzo ciekawą urbanistycznie, ale i ofertowo galerią. Pan Zasada znany jest z tego, że skutecznie realizuje swoje projekty, więc myślę, że wszystko zakończy się pozytywnie. Miasto utrudnień stwarzać nie będzie.
Problem dostępności, a raczej braku dostępu do taniego paliwa w Płocku jest panu znany od dawna. Pisaliśmy o pańskim pomyśle zbudowania taniej stacji na terenie Komunikacji Miejskiej. Podobno ma pan potencjalnych kontrahentów na inne lokalizacje?
– Abyśmy płacili w Płocku taniej za paliwo, potrzebna jest silna konkurencja. W tym przypadku jedna stacja Komunikacji Miejskiej, która będzie uruchomiona w tym roku jesienią, prawdopodobnie nie zmieni radykalnie obecnej sytuacji. Potrzebne są jeszcze co najmniej dwie prywatne stacje, Orlen będzie musiał zweryfikować swoje ceny. Takie kroki zostały podjęte. Jedna z tych stacji powstanie najprawdopodobniej w sąsiedztwie Zakładu Energetycznego. Odpowiednia procedura już się rozpoczęła i mam nadzieję, że stosunkowo szybko się zakończy. Zdradzę, że mamy dwóch oferentów na ten punkt.
Nie od dzisiaj jednak wiadomo, że znane marki w zasadzie nie konkurują ze sobą cenowo. Tymczasem doświadczenie pokazuje, że ruch cenowy wymuszony zostaje wówczas, kiedy podwoje otwiera jakaś stacja hipermarketowa. Może tędy właśnie droga? Rozmawiał pan na ten temat z kierownictwem Auchan?
– Tak, rozmawiałem z szefową płockiego oddziału Auchan, sugerując nawet, żeby pojawiła się taka stacja. Pani dyrektor optymistycznie przyjęła taką możliwość rozszerzenia swojej działalności, a tym samym ściągnięcia większej liczby klientów. I choć odpowiedzi oficjalnej jeszcze nie mam, to mam nadzieję, że będzie ona pozytywna.
Jest pan znany z niechęci do uruchamiania kolejnych hipermarketów w naszym mieście. Tymczasem jak grzyby po deszczu powstają jednak w Płocku dyskonty i duże sklepy, które w żaden sposób nie są w stanie stworzyć zdrowej konkurencji dla molocha, jakim w kontekście płockiego rynku jest Auchan. Nie uważa pan, że konkurencyjny hipermarket byłby korzystnym rozwiązaniem dla mieszkańców tego miasta?
– Złożyłem zobowiązanie wyborcze ponad trzy lata temu i zamierzam go dotrzymać; nie będzie w tej kwestii żadnych zmian. Zgadzam się jednak z tezą, że w takim mieście jak Płock powinny funkcjonować co najmniej dwa hipermarkety, aby istniała konkurencja. Jest to być może wyzwanie dla sąsiednich gmin: Słupna czy Starej Białej, aby zaprosiły do siebie przedstawicieli innych – konkurencyjnych hipermarketów. Dlaczego nie w Płocku? Wspomniał pan przecież o sklepach dyskontowych i innych wielkopowierzchniowych placówkach. Jest ich w naszym mieście tak dużo, że kolejne hipermarkety mogłyby już w jakimś stopniu zachwiać rynkiem lokalnych kupców, czy fragmentem tego rynku. Dlatego lepiej nie robić takiego eksperymentu.
Płocka Galeria Sztuki ciągle pozostaje bezdomna, a przecież stoi pusty, idealny lokal przy ulicy Kolegialnej, po byłej kawiarni Nowoczesna. Kiedyś był pan zwolennikiem takiego lokalizacyjnego rozwiązania. Co spowodowało, że zmienił pan zdanie?
– Przeliczyliśmy się nieco czasowo z możliwościami zagospodarowania nowego lokalu na Płocką Galerię Sztuki. Mam na myśli budynek PSS przy ulicy Tumskiej. Sprawy własnościowe są nadal wyjaśniane. Zajmie to jeszcze kilka najbliższych tygodni, potem przystąpimy do zagospodarowania tego budynku – w większości pod potrzeby Galerii, w części dla Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki. Lokal przy ulicy Kolegialnej rzeczywiście był rozważany. Pojawiła się nawet taka propozycja uchwały Rady Miasta. Została ona jednak wycofana, ponieważ przekonano mnie, że inwestowanie środków finansowych w tymczasowe lokum, nie jest racjonalnym wydatkowaniem publicznych pieniędzy.
Z czyjego namaszczenia wystartuje pan w tym roku w wyborach na stanowisko prezydenta miasta?
– Nie wyobrażam sobie innego komitetu wyborczego niż ten, z którym związany jestem od samego początku – Prawa i Sprawiedliwości, choć oczywiście, podobnie jak nikt w kraju nie otrzymałem jeszcze tzw.”oficjalnego namaszczenia”. Natomiast nie biorę pod uwagę startu z komitetu wyborczego innego niż PiS.
Dziękuję za rozmowę.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości