Najnowsze informacje
anal pump

Taka sama od lat

W POKiS-ie wystąpiła Martyna Jakubowicz, jedna z najlepszych polskich wokalistek z pogranicza rocka, bluesa i folku. Pomysłowe, akustyczne aranżacje sprawiły, że największe przeboje artystki zabrzmiały wyjątkowo świeżo i wyraziście. Jakby im odjął te 20 lat.
Martyna Jakubowicz zaczynała od śpiewania bluesa, w latach 80-tych współpracowała z kilkoma znakomitościami sceny rockowej (m.in. ze Zbigniewem Hołdysem i Wojciechem Waglewskim) i nagrała kilka piosenek, które trafiły na listy przebojów, a w ostatnich latach trzyma bezpieczny dystans od komercyjnych nurtów, wykonując muzykę z pogranicza folku i rocka. Ostatni album „Tylko Dylan” z własnymi wersjami ballad słynnego piosenkarza nagrała z grupą Voo Voo. W sobotni wieczór płocka publiczność mogła posłuchać utworów powybieranych z całej kariery wokalistki.
Grającej na gitarze akustycznej Jakubowicz towarzyszył zespół w składzie: Łukasz Matuszczyk – akordeon, Jan Gałach – skrzypce, Paweł Mikosz – gitara basowa. Oryginalne instrumentarium i frapujące aranżacje – ocierające się to o blues, to o folklor cygański czy żydowski, to o żywiołowe cajun z delty Missisipi – wydobyły z dobrze znanych utworów wokalistki całkiem nowe rysy. I nadały im egzotycznego uroku. Skala środków wyrazów była imponująco szeroka: od wyciszonego liryzmu, kiedy słychać ledwie szmery smyczka po strunach i jęknięcia akordeonu, aż po gorące, taneczne melodie i rytmy. „Kiedy będę starą kobietą”, „Rosa taka sama od lat”, „Młode wino” czy popularna „Kołysanka dla Misiaków”, wzbogacone o rozbudowane, solowe partie skrzypiec albo akordeonu, nic nie straciły na dawnej przebojowości, a zyskały na szlachetności i czystości brzmienia. Muzycy momentami grali na swingującym luzie jak jazzmani, a momentami jak wytrawni folkowcy ze słynnego „Desire” Dylana.
W ogóle nad występem dyskretnie unosił się dylanowski duch, a wykonane na bis „Pukam do nieba bram” (czyli polska wersja „Knockin’ On Heaven’s Door”) przywołało go otwarcie. Ale publiczność w sali POKiS-u zareagowała najgoręcej kwadrans wcześniej, kiedy po kilku charakterystycznych akordach Martyna Jakubowicz zaczęła śpiewać „W domach z betonu nie ma wolnej miłości”. Są piosenki, które się nie starzeją. I przy których publiczności też jakby odjął 20 lat. 
Maciej Woźniak

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …