Reklama

Strzelcy konni z Cierszewa

31/08/2005 14:04
W lipcu 2002 roku, grupa znajomych, spotykających się na przejażdżkach konnych w Cierszewie, postanowiła powołać Stowarzyszenie Kawaleryjskie. Wszyscy interesują się historią polskiej wojskowości i stąd wziął się pomysł odtworzenia stacjonującego przed II wojną światową w Płocku 4 Pułku Strzelców Konnych. Powodem takiej decyzji był fakt, że Płock w XX wieku miał bardzo bogate tradycje kawaleryjskie, ale to właśnie 4 Pułk był najsilniej z miastem związany. Żołnierze tej jednostki brali udział we wszystkich uroczystościach państwowych. Kiedy strzelcy konni wyruszali na manewry mieszkańcy miasta, szczególnie płocczanki, z niecierpliwością czekali na ich powrót.Komendantem Stowarzyszenia im. 4 Pułku Strzelców Konnych został inicjator jego powstania Dariusz Włodarczyk, który jednocześnie jest członkiem władz Fundacji Polonia Militaris, zajmującej się kultywowaniem polskich tradycji wojskowych i rekonstrukcją najważniejszych wydarzeń militarnych, szczególnie tych z września 1939 roku.
– Na początku było nas czterech. Wszyscy jeździliśmy konno, a w ośrodku jest kilka starych kulbak. Przy tej okazji znaleźliśmy wspólne zainteresowania i stąd pomysł założenia stowarzyszenia. Zaczęliśmy kupować pierwsze elementy wyposażenia i już we wrześniu 2003 roku pojechaliśmy na inscenizację bitwy nad Bzurą. Mieliśmy już mundury, buty, ostrogi, pojawiły się nawet pierwsze egzemplarze broni, ale działania podczas inscenizacji prowadziliśmy jako piechota – opowiada Jacek Giżyński, który był jednym z czterech pierwszych członków stowarzyszenia.
Stowarzyszenie zaczęło się rozwijać. Każdy z członków zaczął zbierać informacje o 4 Pułku Strzelców Konnych oraz innych jednostkach kawaleryjskich związanych z Płockiem. Na spotkaniach wymieniano się zdobytą wiedzą. Pojawiły się pierwsze ćwiczenia, wzorowane na przedwojennych regulaminach kawaleryjskich. Zaczęło się od ćwiczeń pojedynczego kawalerzysty. Podczas ostatnich uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego stowarzyszenie wystawiło pięciu jeźdźców, którzy wzbudzili olbrzymie zainteresowanie mieszkańców miasta.
– 4 Pułk Strzelców Konnych stacjonował w Płocku od 1921 roku, wpisał się więc na stałe w życie miasta. Był jednym z 40 pułków kawaleryjskich w międzywojennej Polsce. Nasze miasto ma bogate tradycje kawaleryjskie. W listopadzie 1918 roku sformowano w Płocku 3 szwadron 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Dwa lata później, także w Płocku, powstał 4 szwadron 201 Pułku Szwoleżerów, który później przemianowano na 3 Pułk Szwoleżerów Mazowieckich im. Pułkownika Jana Kozietulskiego. W sierpniu 1920 roku wśród obrońców miasta byli żołnierze Tatarskiego Pułku Ułanów im. Pułkownika Mustafy Achmatowicza. Także w Płocku stacjonowała ostatnia jednostka kawaleryjska po II wojnie światowej. Był to Reprezentacyjny Szwadron Przyboczny Prezydenta RP, który pozostał po rozwiązaniu 1 Warszawskiej Samodzielnej Brygady Kawalerii LWP – opowiada o tradycjach kawaleryjskich Płocka Czarek Supeł.
Nic dziwnego, że członkowie stowarzyszenia chcieli kultywować tradycje kawaleryjskie, chociaż mówiąc o jednostkach wojskowych stacjonujących w Płocku w okresie międzywojennym nie wolno zapominać o 8 Pułku Artylerii Lekkiej.
Obecnie Stowarzysznie Kawaleryjskie im. 4 Pułku Strzelców Konnych liczy 15 członków w wieku od 14 do 40 lat.
– Chcemy przybliżać historię naszego miasta i kraju, a wydaje nam się, że odtworzenie jednostki kawaleryjskiej jest dobrym pomysłem na atrakcyjne przedstawienie zdarzeń sprzed lat. Bierzemy udział w uroczystościach państwowych i patriotycznych w mieście. Nawiązaliśmy kontakt ze Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej „Mazowsze”, który jest honorowym patronem naszego stowarzyszenia. Współpracujemy także z liceum o profilu wojskowo – sportowym Płockiego Uniwersytetu Ludowego. Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które ma bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy brali udział w II wojnie światowej i to my powinniśmy pamięć tamtych wydarzeń zachować dla kolejnych pokoleń – tłumaczy Czarek.
W dobie sportów ekstremalnych i informacji przekazywanych przez stacje telewizyjne i internet propozycja stowarzyszenia wygląda atrakcyjnie. Podobne pomysły widać zresztą w całym kraju. Odtwarzane są jednostki kawaleryjskie i bractwa rycerskie, można obejrzeć inscenizacje bitwy pod Grunwaldem, bitwy warszawskiej, walk podkomendnych generała Kutrzeby z Niemcami nad Bzurą czy walk o most w Arnhem.
Ostatnio nawet w Płocku odbyła się inscenizacja obrony barykady na ulicy Kościuszki przed Kozakami Armii Czerwonej. Wzięli w niej udział także członkowie Stowarzyszenia Kawaleryjskiego im. 4 PSK. Tym razem przebrani za kozaków z 1 Pułku Kozaków Kubańskich ponieśli czerwony sztandar z sierpem i młotem.
– Tak naprawdę to byliśmy po obu stronach barykady. Zarówno wśród atakujących jak też obrońców miasta. To najlepszy dowód na to, że po prostu chcemy w atrakcyjny sposób przybliżać bohaterskie fragmenty historii Płocka – opowiada o „kozackim epizodzie” Czarek.
W niedzielę 4 września Stowarzyszeniu Kawaleryjskiemu im. 4 Pułku Strzelców Konnych zostanie wręczony sztandar. Uroczystość odbędzie się w kościele w Radziwiu.

Dzień kawalerzysty
– W przedwojennej armii żołnierze jednostek kawaleryjskich spędzali ze swoimi końmi mnóstwo czasu. Dzień kawalerzysty był o dwie godziny dłuższy niż w jednostkach piechoty, ponieważ zaczynał się i kończył czyszczeniem wierzchowca. Przez cały dzień odbywało się szkolenie. Woltyżerka, szkolenie całych pododdziałów. Do jednostek trafiały przynajmniej trzyletnie konie, ktorych przygotowaniem zajmowali się ujeżdżacze w każdym z pułków – opowiada Jacek.
O tym, jak wyglądało codzienne życie żołnierzy 4 PSK, członkom stowarzyszenia opowiada Lucjan Marchlewski, który przed wojną był podoficerem tej jednostki. Ze stowarzyszeniem jest także związanych dwóch oficerów służby czynnej Wojska Polskiego. Jeden z członków organizacji przeszedł specjalistyczne szkolenie kawaleryjskie pod okiem instruktorów ze Szwadronu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego i teraz zdobytą wiedzę przekazuje swoim kolegom.
– Staramy się, aby zajęcia były jak najbardziej zbliżone do regulaminu kawalerii. Najpierw odbywało się szkolenie pojedynczego kawalerzysty, potem większej grupy. Musieliśmy przyzwyczaić konie do tego, że machamy im przy głowach szablami lub lancami – opowiada Jacek.
Konie są nieufne wobec nowych rzeczy i czasami wolą obejść je bokiem, dlatego zanim członkowie stowarzyszenia zaczęli naukę posługiwania się lancami, na padoku, gdzie miało się to odbywać, kilka dni wcześniej położono worki imitujące cele, tak żeby konie mogły się do nich przyzwyczaić. Konie są zwierzętami stadnymi i może się zdarzyć, że pojedynczy wierzchowiec nie zawsze będzie chciał wykonać to co pozostałe. Jednak to instynkt stadny koni stanowił także o sile kawalerii. Rozpędzony szwadron robił olbrzymie wrażenie na przeciwniku. Tak było między innymi w 1939 roku pod Hrubieszowem, gdzie jednostki kawaleryjskie wojska i policji przypuściły atak na żołnierzy Armii Czerwonej. Rosjanie widząc szarżujących Polaków w popłochu zaczęli uciekać.

Wyposażenie
z targów staroci
Osoby zajmujące się rekonstrukcją jednostek wojskowych czy formacji rycerskich muszą pamiętać o najdrobniejszych szczegółach.
– Elementy wyposażenia zdobywamy w różny sposób. Ktoś dostał oryginalne ostrogi, szablę czy buty. Część elementów uzbrojenia znajdujemy na na targach staroci czy aukcjach w internecie. Mundury według wzoru 1936 roku szyliśmy we własnym zakresie – opowiada Czarek.
O konie, na których członkowie stowarzyszenia się szkolą i wystepują podczas uroczystości dba lekarz weterynarii Tomasz Szydłowski, który jest jednocześnie członkiem stowarzyszenia. W czasie uroczyści występuje on w mundurze oficera weterynarii, oczywiście według wzoru sprzed 1939 roku.
– Cały czas poszukujemy pamiątek związanych z przedwojenną kawalerią, a zwłaszcza 4 PSK. Mogą to być również fotografie, czy dokumenty, a nawet wspomnienia żołnierzy pułku. Nie chcemy, żeby właściciele nam je oddawali, bo rozumiemy emocjonalne przywiązanie, ale możliwość skopiowania byłaby dla nas bardzo ważna. Dzięki temu udałoby się odtworzyć nie tylko historię jednostki, ale także duży fragment historii Płocka – dodaje Czarek.

Szlak 4 Pułku
Strzelców Konnych
Po wybuchu II wojny światowej 4 PSK początkowo walczył w obronie granicy w okolicach Działdowa, następnie bronił Płocka, a później nacierał na Mińsk Mazowiecki i walczył w Lubelskiem, gdzie 23 września 1939 roku został rozbity pod Jacnią. Niewielkie oddziały pułku brały udzial w obronie Warszawy i bitwie pod Kockiem. Nazwiska oficerów 4 PSK można również znaleźć wśród ofiar NKWD. Do historii przeszło wydarzenie, którego bohaterem był dowódca 2 szwadr onu rotmistrz Mieczysław Rasiewicz. Pomimo ciężkiej rany brzucha zameldował dowódcy pułku wykonanie zadania i dopiero wtedy poprosił o pozwolenie udania się do szpitala. Rana okazała się na tyle poważna, że lekarzom nie udało się uratować bohaterskiego oficera.
Po stworzeniu struktur Armii Krajowej 4 PSK został odtworzony. Konspiracyjny oddział operował w rejonie Błonie – Sochaczew, ale żołnierze, głównie podoficerowie 4 PSK stacjonujący w okresie międzywojennym w Płocku czynnie uczestniczyli w konspiracji na terenie miasta.

„Kiedy ułan
z konia spadnie...”
Polscy kawalerzyści słynęli nie tylko z bohaterskich czynów na polu walki. O kawaleryjskiej fantazji słyszał chyba każdy. Poza tym każdy, kto ma kontakt z końmi, może opowiedzieć ciekawą historyjkę, szczególnie, że te sympatyczne zwierzęta potrafią czasami pokazać niezłomne charaktery i nauczyć amatora jeździectwa, że utrzymanie się na końskim grzbiecie wcale łatwe nie jest.
My spróbowaliśmy o podobne anegdoty zapytać członków stowarzyszenia. Początkowo uśmiechali się tajemniczo i potwierdzali jedynie, że wierzchowce potrafią pokazać „kto tu rządzi”. Po krótkim zastanowieniu opowiedzieli historię jednego z kolegów, który chciał zostać kawalerzystą, ale... nie potrafił jeździć konno.
Przyszły kawalerzysta zaczął uczyć się jazdy konnej, ale robił to w tajemnicy przed żoną. Do tej pory nie chce podobno powiedzieć, czy chciał się przed małżonką popisać nabytymi umiejętnościami czy po prostu obawiał się jej reakcji. Niestety konspiracja wymaga ostrożności, a „strzelec konny” zaczął w domu wykonywać czynności, o jakich wcześniej nawet nie myślał. Co prawda już wcześniej spotykał się z kolegami, żeby zagrać w piłkę, jednak żona z zaniepokojeniem zauważyła, że po każdym wypadzie małżonek sam zajmuje się praniem ubrań. Do tego doszły tajemnicze siniaki na wewnętrznej stronie ud miłośnika jazdy konnej. Nie spodziewał się on jednak, że do dekonspiracji pozostał jedynie włos, czarny i długi, znaleziony przez małżonkę w samochodzie. W tym momencie miarka się przebrała. Kobieta zażądała wyjaśnień i otrzymała je, uznała jednak, że jest oszukiwana. Nie pomogły kwiaty. Dopiero po porównaniu znalezionego włosa z bujnymi grzywami koni, małżonka przestała się gniewać i została sympatyczką Stowarzyszenia Kawaleryjskiego im. 4 Pułku Strzelców Konnych.

Tekst i fot.: Jacek Danieluk

PS.: Wszystkich, którzy chcieliby przekazać Stowarzyszeniu Kawaleryskiemu im. 4 Pułku Strzelców Konnych pamiątki lub wspomnienia związane z historią polskiej kawalerii, a szczególnie 4 PSK prosimy o kontakt z redakcją Tygodnika Płockiego.


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości