– Pomysł z kartką świąteczną zrodził się kilka lat temu, kiedy wychowankowie jednego z Domów Dziecka przesłali nam podziękowania za wsparcie w formie przepięknych, własnoręcznie wykonanych kart świątecznych. Pomyśleliśmy, że warto promować młodych twórców. Organizujemy dla nich co roku konkurs. Najładniejsze karty sprzedajemy, a dochód z akcji przeznaczany jest na pomoc najbardziej potrzebującym – tłumaczy Leszek Siwecki, rzecznik prasowy Kasztelan Browar Sierpc. W tym roku firma z pomysłem wyjątkowego kolportażu kartek zgłosiła się do naszej redakcji. Resztę już wiecie.
Mariola Leśniewska, kierownik świetlic środowiskowych MOPS przyznaje, że co roku takie niespodzianki wprawiają wszystkich w niesamowity nastrój. – Jest euforia. Dzieci ani na chwilę nie rozstają się z zabawkami. Opiekunów przechodzą dreszcze, że tak można się cieszyć z prezentów, o których do tej pory dzieciaki tylko marzyły, bo rodziców nie było stać na ich zakup – mówi Mariola Leśniewska.
Wspólna sprawa – wspólne święta
Małgorzatę Rybicką z Ligi Kobiet Polskich zastaliśmy w ferworze największych przygotowań między pierogami z kapustą a makowcami. To wszystko na Wigilię dla Klubu Rodziców Dzieci i młodzieży Niepełnosprawnych „Wspólna sprawa”, który czynnie współpracuje z 220 rodzinami. Podopieczni to dzieci niedowidzące, niedosłyszące, z porażeniem mózgowym, z alergiami.
– Pomogliśmy 1500 osobom. Od lat udaje nam się spełniać marzenia dzieci niepełnosprawnych. Na turnusach rehabilitacyjnych po raz pierwszy w życiu widzą góry albo morze. Mogą też zjechać rurą na basenie albo tańczyć na prawdziwej dyskotece. Rodziców nie stać na to, żeby zagwarantować takie atrakcje. Mają na co dzień zbyt duże wydatki związane z chorobą dziecka – mówi Małgorzata Rybicka.
Żeby zrozumieć, jak wielkim przeżyciem może być wyjazd w góry, trzeba sobie wyobrazić ciężko chore dziecko, które nie może chodzić. Zamknięte w murach domu nie ma dostępu do codziennych uciech rówieśników. W zamian ma rehabilitację, słabe zdrowie i wyrzuty sumienia rodziców, którym nie starcza pieniędzy na nowy wózek inwalidzki czy kolejne godziny rehabilitacji.
– Nasz klub jest otwarty. Może należeć do niego każdy. Nikt nie płaci składek. Odnajdują nas wszyscy, którzy potrzebują pomocy na operację, protezy albo chcą zwyczajnie pogadać o swoich problemach. To też swoista forma rehabilitacji, której ludzie od nas oczekują, paradoksalnie czasami może bardziej niż pomocy materialnej – dowiadujemy się goszcząc z przedświąteczną wizytą w klubie.
Wszyscy mają nadzieję, że na wigilijnym spotkaniu nie zabraknie Tomka. Pani Małgorzacie, na wspomnienie pierwszego spotkania z 13-letnim wtedy chłopcem, zawsze wzruszenie ściska gardło. Wraz z koleżankami z klubu pojechała do gospodarstwa rolnego pod Kutno. Ktoś powiedział im, że jest tam dramatyczna sytuacja. Na podwórku zastały chłopca z porażeniem mózgowym, który na czworaka ciągnął za sobą wiadro. W domu leżała w łóżku chora matka. Tomek chciał jej przynieść wody ze studni. Sytuacja rodziny od dłuższego czasu była tragiczna. Ojciec zginął w wypadku, potem brat utopił się w stawie. Tomek z matką marzyli o wygodnym mieszkaniu w bloku. – Klub pomógł im sprzedać gospodarstwo i przeprowadzić się do Gostynina. Dziś Tomek jest dorosły. Jakoś sobie radzi, gdy jednak potrzebuje pomocy, wie gdzie nas szukać – kończy opowieść szefowa klubu, która pomaga swym podopiecznym już 14 lat. Już przygotowuje się do kolejnych turnusów rehabilitacyjnych. Pierwszy dla 45 osób odbędzie się już 11 lutego. Dla wielu chorych dzieci będzie to okazja, by po raz pierwszy w życiu spróbować jazdy na nartach.
Klub opracowuje też projekt, który w przyszłości pozwoli, aby w wyjazdach niepełnosprawnych podopiecznych klubu uczestniczyło też ich zdrowe rodzeństwo. – Te dzieciaki przez chorobę siostry czy brata zazwyczaj nie mają normalnego dzieciństwa. Zapomina się o nich. Chcemy to zmienić – mówi Małgorzata Rybicka.
Uda się zrealizować te plany, jeśli znajdą się pieniądze na dofinansowanie z ministerstwa.
Koń – prezent
z fantazją
Uczniowie czterech płockich liceów: III LO, Zespołu Szkół nr 1, Jagiellonki i Małachowianki przez miesiąc zbierali pieniądze. Odbyły się koncerty, kiermasze świąteczne. Pieniądze popłynęły od nauczycieli i uczniów. Wszystko po to, by spełnić marzenie trzynastolatka z Chóru Pueri Cantores Plocenses. – Chłopiec chciał nagrać płytę z grupą Myslowitz albo Eweliną Flintą. Wszystko szło gładko, niestety stan zdrowia Mateusza gwałtownie się pogorszył. Nie wiadomo, kiedy będzie można zaplanować wejście do studia – mówi Anna Opasińska z Fundacji „Mam Marzenie”, spełniająca życzenia nieuleczalnie chorych dzieci, m.in. na nowotwory, mukowiscydozę, dystrofię i AIDS. Fundacja istnieje w Polsce od 2004 roku i zatacza coraz szersze kręgi. Ma kilka oddziałów w Polsce. Anna jest wolontariuszką w oddziale warszawskim. Tym razem postanowiła jednak pomóc płocczanom. – Tu się urodziłam i uczyłam. Chciałam coś zrobić dla mojego miasta. Skoro na razie nie da się spełnić marzenia Mateusza, to wspólnie spełnimy marzenie Piotra z Radomia – mówi dziewczyna. Na uroczystym koncercie podsumowującym akcję chłopiec dostanie wymarzoną komórkę Nokia N95. – Wiemy, że na pewno chciałby ją mieć. Wcześniej zdarzało się, że rodzice zgłoszonych dzieci, wmawiali nam, że ich pociechy czekają na własną działkę czy mieszkanie. Teraz same dzieci muszą nam powiedzieć o czym marzą – tłumaczy Anna Opasińska.
Tu należy być jednak również ostrożnym, bo fantazja dzieci nie zna granic i zdarza się, że dziecko najpierw chce konia, a gdy go zobaczy wcale nie jest szczęśliwe.
Anna, jako wolontariuszka nie tylko spełnia marzenia swoich podopiecznych, ale też w miarę możliwości zaprzyjaźnia się z nimi. To bardzo trudna przyjaźń. – Dowiedziałam się, że stan jednego chłopca z Rzeszowa bardzo się pogorszył. Boję się zadzwonić do jego rodziców.
Niespodziewany deszcz prezentów
Niespodziewane prezenty z pewnością dotrą też do kilkudziesięciu dzieci korzystających z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Płocku. Świąteczne paczki ze słodyczami i zabawkami przygotowane będą w ramach projektu realizowanego przez Zespół Pracy Socjalnej nr 2 pod nazwą „Gwiazdka dzieciom”. Mali podopieczni ze świetlic środowiskowych MOPS spotkają się na zabawie choinkowej, zorganizowanej w Szkole Podstawowej nr 18 w Płocku, gdzie św. Mikołaj wraz ze Śnieżynką obdaruje ich upominkami. Świąteczne życzenia i paczki trafią także do osób samotnych korzystających z pomocy MOPS. Z myślą o nich Zespół Pracy Socjalnej nr 3 MOPS przygotował projekt „Odrobina radości w samotności”. Z pomocą sponsorów paczki żywnościowe będą przekazane najbardziej potrzebującym.
Prawie siedemset świątecznych paczek przygotował też płocki zarząd rejonowy Polskiego Czerwonego Krzyża dla dzieci, osób starszych, chorych, niepełnosprawnych korzystających z opieki PCK. Blisko czterysta z nich, ze słodyczami i artykułami spożywczymi przekazanych będzie dzieciom, dzięki środkom finansowym przekazanym przez samorząd województwa mazowieckiego, Urząd Miasta Płocka. Kolejne udało się pozyskać ze zbiórki prowadzonej przez wolontariuszy z Centrum Wolontariatu. – Paczki dla dzieci z terenu miasta będziemy dostarczali za pośrednictwem szkół. Świętymi Mikołajami będą szkolni pedagodzy – powiedziała dyrektor zarządu rejonowego PCK w Płocku Barbara Żółtowska.
W czasie tegorocznej świątecznej akcji paczki będą przekazane także dzieciom, młodzieży i dorosłym z Ośrodka Wsparcia Dziennego „Promyczek” i świetlicy „Pszczółka”. Świąteczne niespodzianki przygotowano dzięki pomocy UM Płock i zarządu rejonowego PCK. Jak mówi dyrektor Żółtowska, w czasie świątecznej akcji, dzięki życzliwości sponsorów i darczyńców nie zabraknie pomocy dla osób samotnych, chorych, będących pod opieką PCK.
Tegoroczne święta w Płocku
pełne będą spełnionych marzeń. Najważniejsze prezenty to nie te najdroższe, tylko te dane z serca. Jednak serce warto okazywać nie tylko w czas Wigilii ale też przez cały rok.
Blanka Stanuszkiewicz
Teresa Radwańska-Justyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze