Reklama

Słowo o słowie

03/07/2007 15:45
Ufoludek – krasnoludek
Pan Mariusz Namsołek pyta o poprawność zapisu słowa „ufoludek”.
-Moje dziecko, uczęszczające do drugiej klasy szkoły podstawowej, w wypracowaniu napisało „ufoludek” małą literą – pisze pan Mariusz. - Pani nauczycielka potraktowała to jako błąd, jej zdaniem zapis powinien zawierać wielką literę. Jak jest naprawdę?
– „Ufoludki”, które pojawiają się w przykładach słownikowych, zazwyczaj są wyposażone w małe litery. „Ufoludek” to tak jak „krasnoludek”, a także jak „wielkolud”, który jest oczywiście większy, ale także nie wymaga wielkiej litery, ponieważ jest pewnym rodzajem postaci mitycznej. „Ufoludek” jest zatem istotą, a nie mieszkańcem jakiejś krainy, który by nosił nazwę zgodną z nazwą tej krainy. Krótko mówiąc, „ufoludek” to nie jest nazwa własna. Owszem, „UFO” często bywa zapisywane wielkimi literami jako skrót od „Niezidentyfikowanego Obiektu Latającego”. Ale „ufoludek” to już jest bardzo polskie stworzonko, to istotka, którą tak dowcipnie i trafnie nazwaliśmy na wzór „krasnoludka”. „Ufoludek” zatem nie tyle nie zasługuje na wielką literę, bo jest bardzo sympatyczny, ale jej po prostu nie potrzebuje.

Jak zapoznajemy się z treścią?
Pan Mirosław Wiśniewski pyta, czym się różni znaczenie „przeczytaj” od „zapoznaj się z treścią”. - Chodzi mi o formułkę, która pojawia się w każdej reklamie leków „zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania” – pisze pan Mirosław. - Dlaczego nie może być „przeczytaj”? Czy to nie to samo? Rozumiem, że chodzi o precyzję, jednoznaczność, ale to chyba przesada – „przeczytaj” byłoby krócej.
– Jak rozumiem, działa Pan trochę w interesie lektorów, którzy muszą niezwykle się spieszyć, żeby całą tę długą formułę przeczytać bardzo szybko, żeby nie przedłużała nadmiernie reklamy. Ale jednak jest coś innego w „przeczytaniu” i „zapoznaniu się z treścią”. Lekarstwa czasami zażywają ludzie, którzy niekoniecznie mają bardzo sprawne wszystkie zmysły, także i wzrok. Jeśli ktoś przeczyta komuś, to ten ktoś drugi zapozna się z treścią. Być może o takie właśnie sytuacje chodzi, żeby można się było zapoznać z treścią niekoniecznie czytając tę ulotkę. Nawiasem mówiąc, ulotki, wszelkiego rodzaju informacje medyczne, które pojawiają się w pudełkach z lekarstwami, pisane są niezwykle drobniutkimi literami – sam mam wielkie kłopoty z ich przeczytaniem i chętnie dałbym to komuś o lepszym wzroku, żeby pozwolił mi „zapoznać się z ich treścią” tą właśnie drogą. Najpierw zastanówmy się nad sytuacjami, w jakich używa się jakichś form, potem dopiero wyrokujmy, czy słowa mogą być zastąpione innymi słowami. Tu, jak się zdaje, nie do końca.
Jabłonna jak wanna, Miłosna jak wiosna
Pan Piotr Zagozdon pyta o odmianę nazw miejscowości. - Jestem dyrektorem do spraw technicznych Szybkiej Kolei Miejskiej, spółki kolejowej, będącej własnością miasta Warszawa – pisze pan Piotr. - Pociągi naszej spółki już od kilku miesięcy jeżdżą do stacji Sulejówek – Miłosna. Czy jeżdżą do „Miłosnej” czy do „Miłosny”? Pamiętam kampanię językoznawców, walczących z odmianą „Jabłonnej”, „Miłosnej”. Ostatnio jednak często słyszę „do Sulejówka – Miłosnej”, a nie „do Miłosny”.
– Istotnie, zdarzają się nieporozumienia, czy mamy do czynienia z rzeczownikiem czy też z przymiotnikiem. Czy „Miłosna” to tak jak „wiosna” czy tak jak „radosna”? Obie te formy mogłyby być użyte. Jest sporo nazw miejscowości, które są jak przymiotniki – „Piwniczna”, „Limanowa”, „Istebna”, „Kolbuszowa” – „w Piwnicznej”, „w Limanowej”, „w Istebnej”, „w Kolbuszowej”, czyli „w jakiej?”. Jednak formy, o których Pan pisze, czyli „Jabłonna”, „Miłosna”, a wynika to z tradycji, są traktowano nie jako przymiotniki, ale raczej jak rzeczowniki. A więc „Jabłonna” jak „wanna” – „z Jabłonny”, a nie „z Jabłonnej”, „w Jabłonnie”, a nie „w Jabłonnej”. Podobnie jest z „Miłosną”, która jest jak „wiosna” – choć wydawałoby się, że jest ona bardziej przymiotnikowa, bo jeżeli „radosna” to i „Miłosna”. Nie jestem pewien, jak dzisiaj skłonni są odmieniać te nazwy mieszkańcy tych miejscowości, a przecież od nich to powinno zależeć. Pojawia się dość często pytanie, czy „we Włoszczowej” czy „we Włoszczowie” (pyta o to np. pan Darek Sikora). Miałem osobliwe przygody z tym związane – kiedyś wydawało mi się, że to raczej „Włoszczowa” jak np. „pomidorowa” czy „Kolbuszowa”, ale słowniki częściej mówią, że tak jak „Warszawa” czy „Częstochowa”. Mieszkańcy podobno mówią i tak, i tak. Myślę, że powinniśmy coś wybrać i trzymać się tego. Jeśli „słownikarze”, a mają oni do tego podstawy, uznali, że „Jabłonna” jest jak „wanna”, a „Miłosna” jest jak „wiosna”, to zostawmy te formy i mówmy „z Jabłonny” i „z Miłosny”.
* Pytania do profesora Bralczyka można przesyłać pocztą emailową.
Adres poczty na stronie www.bralczyk.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości