Powiat gostyniński jest jedynym powiatem w regionie, który nie ma jeszcze wybranego ani przewodniczącego rady powiatu, ani nowego starosty. Podczas pierwszej sesji zarządzono bowiem przerwę w obradach, która trwała do chwili, w której oddawaliśmy ten numer do druku. Przerwę zarządził radny senior na wniosek komitetu wyborczego „Siemowit IV”. Radni z „Siemowita” uzyskali wsparcie radnych z PiS. Na pierwszej sesji wszyscy rozeszli się w swoje strony: – W liście, który wystosowaliśmy do wszystkich radnych z PSL i Gostynińskiej Wspólnoty Samorządowej, wyjaśniamy powody naszego postępowania – mówi radny Andrzej Kujawski z „Siemowita”. – Proponujemy szeroką koalicję z udziałem wszystkich czterech ugrupowań. Nie możemy zgodzić się z tym, że mamy zostać pominięci przy współpracy w powiecie. Nie do zaakceptowania jest przez nas osoba Piotra Bombały z GWS jako przewodniczącego rady powiatu, ani Jana Baranowskiego z PSL w charakterze starosty. Podczas sesji chcieliśmy, aby wysunięto inne kandydatury, ale do tego nie doszło. Andrzej Kujawski dodaje, że miejscowi radni nie bardzo wiedzą, jak się zachować, ponieważ o wszystkim i tak decyduje „góra”, czyli Adam Struzik i Włodzimierz Śniecikowski. Ten ostatni zresztą wygrał wybory do rady powiatu, ale zrezygnował z mandatu radnego, ponieważ został także ponownie wybrany na burmistrza Gostynina. Z mandatu radnego zrezygnował także wójt gminy Gostynin Jan Krzewicki z PSL. Radny A. Kujawski uważa, że całe to zamieszanie jest spowodowane właśnie przez nich: – Dlaczego w terminie nie złożyli rezygnacji z funkcji radnego? Pewnie dlatego, żeby wprowadzić dodatkowych radnych. Starosta Jan Baranowski list opozycji zna doskonale: – Uważam, że należy wznowić obrady i umożliwić radnym sprawowanie mandatu radnego. Wszystko jest do uzgodnienia, trzeba tylko rozmawiać. Sytuacja jest złożona, ponieważ opozycja, która jest w mniejszości, chce decydować o wszystkim, a to jest wbrew zasadom demokracji, w której decyduje większość – przekonuje J. Baranowski. Obecne działania opozycji jednoznacznie określa jako walkę o stanowiska, choć nie wyklucza szerokiej współpracy. Trzeba tylko usiąść do wspólnych rozmów, w innym razie pat będzie trwał dalej. A czasu zostało niewiele. Jeśli do 20 lutego br. nie uda się znaleźć rozsądnego wyjścia z tej sytuacji, wówczas rada powiatu ulegnie rozwiązaniu. Powołany zarządca komisaryczny może ogłosić nowe wybory, ale nie wiadomo, czy za miesiąc, kwartał, a może rok? Jak w tym czasie będzie pracował powiat? Przy obecnych prognozach, że trzeba zmniejszyć liczbę powiatów w Polsce, dla tego samorządu to bardzo niekorzystne status quo. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze