Najnowsze informacje
anal pump

Porzucone zwłoki dziecka

Makabrycznego odkrycia dokonała jedna z mieszkanek Płocka na cmentarzu przy ulicy Kobylińskiego. Około godziny 15.00 5 grudnia odwiedzała rodzinny grób. Tuż za pomnikiem znalazła zwłoki noworodka – dziewczynki. Ciało było owinięte ręcznikiem i włożone do czarnej reklamówki z dużym nadrukiem owoców cytrusowych.Na razie płockim policjantom nie udało się ustalić w jaki sposób dziecko znalazło się na cmentarzu, jednak kiedy opowiadają o zdarzeniu łamią im się głosy.
– Było widać, że dziewczynka dopiero się urodziła, w reklamówce było jeszcze łożysko. Ciało było obmyte. Nie mamy jednak pewności, czy dziecko urodziło się żywe i zostało porzucone na cmentarzu, czy trafiło tam już martwe. To wykaże dopiero sekcja zwłok – opowiadają policjanci. – Na pierwszy rzut oka było widać, że dziecko było zdrowe, mogło ważyć około 3,5 kilograma.
Teraz policjanci poszukują matki dziecka. Sprawdzają przychodnie i szpitale. O pomoc zwracają się także do osób, które mogły coś dziwnego zauważyć na cmentarzu przy Kobylińskiego.
– Wiemy, że osoba, która porzuciła dziecko chodziła po całym cmentarzu, prawdopodobnie szukając odpowiedniego miejsca. Taką trasę wskazał nam pies, który podjął trop. Zwracamy się też z prośbą o pomoc do wszystkich osób, między innymi właścicieli straganów przed cmentarzem, czy widziały kobietę z charakterystyczną reklamówką, chodzącą po cmentarzu – powiedział oficer prasowy płockiej policji podkom. Karol Dmochowski.
Wiadomo, że policja zabezpieczyła ślady kodu DNA z reklamówki. Nie wiadomo jednak czy o porzucenie dziecka podejrzewają wyłącznie kobietę, czy mógł to zrobić mężczyzna.
Podobne przypadki zdarzają się w Płocku co pewien czas. Kilka lat temu policjanci szukali osoby, która mogła porzucić zwłoki dziecka nad Zalewem Sobótka. Innym razem przypadkowa osoba odnalazła żywego noworodka w budce telefonicznej na ulicy Miodowej. Zdarzają się jednak policyjno – prokuratorsko – lekarskie pomyłki. Taka miała miejsce w okolicach Gostynina. W lesie znaleziono szkielet dziecka, nawet poinformowano media, że potwierdził to lekarz. Tamtejsi policjanci zaczęli ustalać okoliczności i szukać matki dziecka. Po pewnym czasie okazało się, wbrew początkowym ustaleniom, że nie był to szkielet noworodka, ale… zająca. Działania policji i prokuratury trzeba było, bez zbędnego rozgłosu, umorzyć.
(jac)

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …