Dla jednych to wieloletnia tradycja, dla innych oszczędność, jeszcze inni po prostu idą do lasu po świerk, bo mają blisko. Chodzi o problem wycinania przed Bożym Narodzeniem drzewek i gałęzi świerkowych w lasach. Nie powinien mieć miejsca, bo typowe choinki są stosunkowo tanie, statystycznie się nie nasila, praktycznie - doprowadza do zdewastowania leśnego drzewostanu.Najczęściej choinki kupuje się na rynkach i targach, od plantatorów, którzy muszą mieć świadectwo pochodzenia choinek. Zdarza się jednak i tak, że sprzedawcy choinek dysponują kopią oryginału. Wtedy nie wiadomo, czy nie oszukuje (ktoś mu sprzedał kopię) i trzeba prowadzić postępowanie wyjaśniające. Tajemnicą poliszynela jest jednak fakt, że część drzewek, które ozdobią święta Bożego Narodzenia, pochodzić będzie z kradzieży. W Nadleśnictwie Płock kradną wszędzie po trochu. Teren jest dość rozległy, znajduje się na terenie 18 gmin, obejmuje swym zasięgiem ok. 15 tys. lasów państwowych i tyle samo prywatnych. Lasy przeważnie są sosnowe, z domieszką liściastych. W sosnowych umiejscowione są plantacje choinkowe: - Moda na kradzież jest i będzie – orzeka Włodzimierz Drozd, komendant Straży Leśnej. – To już chyba wiejska tradycja oraz przekonanie, że to co jest państwowe, w rzeczywistości jest niczyje. Wiąże się z tym bieda. Na terenie naszego nadleśnictwa najwięcej kradną w gminach Brudzeń, Szczutowo, Mochowo i Staroźreby. Kradzieże obejmują nie tylko świerki, ale i gałęzie sosnowe, i rośliny (np. żarnowiec). Przecież las to otwarty magazyn i każdy może do niego wejść. Choinka na rynku kosztuje od 10 zł wzwyż. Nie jest to majątek, ale i tak amatorzy darmowego drewna maja się dobrze: - Prowadzimy sprzedaż choinek ciętych i ekologicznych (z zakrytym systemem korzeniowym), ale i tak giną nam drzewka na planatcjach. Ci, którzy wycinają, robią to chyba z braku pieniędzy – mówi Roman Malonowski, nadleśniczy z Płocka. Złodzieje na szeroka skalę kradną też stroisze czyli materiał na stroiki. Sezon na tego rodzaju kradzieże rozpoczyna się przed uroczystością Wszystkich Świętych: - Zjawisko się nasila. Społeczeństwo biednieje, a przed świętami każdy grosz się przydaje. Idzie się więc na łatwiznę czyli do lasu – stwierdza Jacek Myszak z Koła Łowickiego „Leśnik” w Łącku. Nadleśnictwo Łąck zajmuje teren 12.600 ha, przeważają lasy mieszane. Z nielicznych plantacji w ciągu sezonu sprzedaje się 300-400 choinek, na plantacjach ginie ok. 5 % upraw: - Plantacje znajdują się blisko osad służbowych, w lesie ich nie zakładamy, wiec straty są znikome. Kradzieże bardziej są plagą na plantacjach prywatnych – uważa nadleśniczy Andrzej Rosiński z Łącka. Opinię z Łącka potwierdza Nadleśnictwo Gostynin, które zajmuje teren ok. 16 tys. ha, przeważają lasy sosnowe, bliżej Gostynina skład gatunkowy jest bogatszy (olchy, dęby, graby). Tu, podobnie jak w Nadleśnictwie Łąck, trzebież także rozpoczyna się w październiku: Wycinanie drzewek i gałęzi nie jest straszną plagą, bo plantacje są objęte wzmożonym nadzorem – sądzi Jacek Liziniewicz, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Gostynin. – Ludzie kradną, bo są biedni, problem nie jest jednak gigantyczny. Straż, służba i policja Plantacji i lasów pilnują Straż Leśna i Służba Leśna. W ubiegłym roku nie złapano tu żadnego złodzieja na gorącym uczynku. Dwa lata temu trafiło się trzech złodziei-wspólników, którzy usiłowali ukraść ponad 70 choinek. Sprawa trafiła do sądu, złodzieje zostali ukarani grzywną w wysokości tysiąc zł każdy. Trzy lata temu udało się schwytać złodzieja, który kradł 100 choinek z plantacji. W Nadleśnictwie Łąck lasów pilnują pracownicy Służby Leśnej, którzy współpracują z policją: - Współpraca układa się bardzo dobrze, mandat nakłada policja, co ułatwia wszelkie formalności z naszej strony – mówi A. Rosiński. W 1999 r. nałożono tu 93 mandaty, straty wyniosły 7.720 zł (poniesione głównie w okresie nasilonego ruchu turystycznego). W Nadleśnictwie Płock straty finansowe z racji kradzieży choinek nie były znaczące. Lasów pilnuje Służba i Straż Leśna. Dziewięciu sprawców złapanych zostało na gorącym uczynku, mandaty były i po 500 zł (dla tzw. „dużych” złodziei). Zdarzały się incydenty – gdy np. złodzieje wszczynali awanturę. Kończyło się to skierowaniem sprawy do kolegium ds. wykroczeń. Same straty Kradzieże w lasach przed świętami Bożego Narodzenia szpecą małe, ale i duże drzewa. Niweczą pracę leśników: - Trzeba jednego pokolenia, żeby wychować nasze społeczeństwo na wzór Zachodu - żeby doszło do przekonania, że to, co należy do innych, nie może być moją własnością – podsumowuje Włodzimierz Drozd. Zdarzają się złodzieje-wandale, którzy wchodzą na 12-metrowy świerk i ścinają czubek. Drzewo wprawdzie rośnie dalej, ale nie wytwarza stożka i deformuje się: - Wycinanie niekontrolowane zawsze przynosi straty – mówi Jacek Matuszak. – Niszczone są drzewa dorodne, o ładnym pokroju. Nigdy nie odzyskają swojej świetności. Pointa może być tylko jedna: jeśli nie chodzimy do lasu po gałązki na stroiki, ani tym bardziej nie wycinamy choinek z lasu, kupując w tym roku drzewko, upewnijmy się uprzednio, jakie jest ich pochodzenie. Może choć w niewielkim stopniu zmniejszy to problem kradzieży, która szkodzi wszystkim. Elżbieta Grzybowska Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze