Najnowsze informacje
anal pump

Płockie skarby kapiące złotem i srebrem, wysadzane rubinami

Na słowo „skarby” przychodzą na myśl drogocenne kruszce i kamienie, zamknięte na 10 zamków w sejfach. Czasem leżą jednak i na podpłockich strychach przykryte warstwą kurzu i patyną. – Tak było w przypadku pewnej monstrancji. Właściciele myśleli, że skoro jest taka czarna, to jest z jakiegoś taniego metalu i nie przedstawia większej wartości materialnej – tłumaczy ks. Andrzej Milewski, zastępca dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Płocku. Po oczyszczeniu monstrancji okazało się, że jest z cennego kruszcu i liczy sobie ładnych kilkaset lat!
Dziś stoi obok innych bezcennych eksponatów w Skarbcu Muzeum Diecezjalnego, podobnie jak ogromny, ażurowy złoto-srebrny krucyfiks. Trafił do muzeum również z jednej z podpłockich parafii. W latach 90. odnaleziono go w jednej z krypt. – To było niesamowite odkrycie podczas prac remontowych kościoła. Proboszcz natknął się na skarby, pukając w wieka trumien. W przypadku jednej, odgłos pukania był inny niż w pozostałych – tłumaczy ksiądz Andrzej Milewski.
Po uchyleniu wieka, oczom zebranych ukazały się kielichy, monstrancje, pateny z XVI i XVII w. Wtedy też przypomniała się ludziom historia z czasów II wojny światowej. Ówczesny proboszcz właśnie do krypt schował cenne liturgiczne przedmioty. Hitlerowcy przyszli po nie do kościoła, torturowali kapłana, w końcu zastrzelili go w lesie. Mieszkańcy przekonani byli, że Niemcy wywieźli wszystkie skarby z parafii.
W błędzie jest jednak ten kto myśli, że po otwarciu trumny zebranych oślepił blask kruszców. Ksiądz Andrzej Milewski, przy okazji również konserwator, mozolnie, krok po kroku zdejmował naleciałości, pyły, kurze. – Dawniej złotnicy wykonywali swoje dzieła z małych fragmentów sczepianych spinkami i zaczepami w większą całość. Żeby wyczyścić monstrancję, musiałem ją rozłożyć, wtedy na jednym z elementów znalazłem napisaną naprędce przez krakowskiego złotnika inskrypcję z 1668 roku. Zastąpiła inny wcześniejszy napis. Do dziś jednak nie wiemy, jaka mogła być jego treść – tłumaczy ksiądz. Cały eksponat waży około kilkunastu kilogramów. Czasem właśnie waga zakurzonego przedmiotu może nam podpowiadać, że wykorzystano do jej zrobienia drogi kruszec.
– Dawniej nie wyobrażano sobie, żeby przedmioty liturgiczne mogły być wykonane z innych materiałów niż te najszlachetniejsze. Bogu poświęcano wszystko, co najlepsze – dowiadujemy się w Muzeum Diecezjalnym. Nawet srebro ręcznie pozłacano. Był to dość szkodliwy dla zdrowia złotników proces. Zabójcze okazywały się opary rtęci wymieszanej ze złotem. Dziś znamy bezpieczniejszą metodę galwaniczną, ale nie wykorzystuje się jej dla przywracania dawnego blasku wytartym przez czas eksponatom muzealnym. – Nie możemy zacierać ich oryginalności – tłumaczy ks. Andrzej Milewski. Również z tego powodu nie uzupełnia się w przedmiotach liturgicznych brakujących kamieni.
Gdzie jest 13 złotych figur z Płocka?
– Katedra płocka jako jedna z najstarszych w kraju, posiada wiele wspaniałych zabytków złotnictwa – zaznacza ks. kanonik Bronisław Gwiazda – profesor historii sztuki w Wyższym Seminarium Duchownym w Płocku oraz dyrektor Muzeum Diecezjalnego.
Od późnej starożytności przy kościołach katedralnych i klasztornych tworzono skarbce. W odpowiednich szafach lub szkatułach przechowywano przedmioty religijne o szczególnej wartości, które wystawiano podczas ważniejszych uroczystości. Diecezja płocka przez kolejne stulecia gromadziła drogocenne przedmioty. Składali je duchowni, władcy i książęta. Muzeum Diecezjalne otworzył przeszło 100 lat temu Arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski. Według jego wiedzy, były czasy, gdy w katedrze było tyle szlachetnych kruszców, by stworzyć naturalnej wielkości postacie Jezusa i 12 apostołów.
– Każdy z biskupów miał też obowiązek składania po złotym kielichu do skarbca. Do czasów obecnych pozostał tylko jeden, pokryty emalią, ufundowany przez Karola Ferdynanda Wazę, biskupa płockiego i wrocławskiego z lat 1640-1655 – mówi ks. kanonik Bronisław Gwiazda. Co się stało z pozostałymi? Duchowni sprzedawali ofiarowane dary, dzięki czemu mieli fundusze na remont Katedry. – 37. biskup płocki Stanisław sprzedał kielichy na prowadzenie procesji – dodaje dyrektor muzeum i historyk.
Ale w płockich zasobach przetrwał do dzisiaj kielich księcia Konrada Mazowieckiego z ok. 1240 r. czy nieco wcześniejsza czasza puszki czerwińskiej z ok. 1180 r. To jeden z najstarszych eksponatów. Ale wraz z kolejnymi wiekami była udoskonalona. Dołożono do niej renesansowe przykrycie i barokową koronę.
– Najcenniejsza jest Herma św. Zygmunta ufundowana w 1370 roku przez króla Kazimierza Wielkiego. Wyjmowano ją bardzo rzadko ze skarbca, głównie przy okazji uroczystości związanych ze świętym. Dopiero nie tak dawno biskup Zygmunt Kamiński zdecydował, że herma związana z patronem parafii powinna być częściej prezentowana podczas uroczystości liturgicznych – przypomina ks. Bronisław Gwiazda. Herma kryje w sobie relikwie świętego. Jest to czaszka pochodząca z XII wieku. Do Muzeum Diecezjalnego zgłosiły się 3 parafie pod wezwaniem Św. Zygmunta, m.in. z Warszawy i z Kędzierzyna-Koźla z prośbą o przekazanie fragmentu relikwii.
Po wiekach odkryto
romans
W skarbcu można także oglądać eksponaty, takie same jak w innych muzeach, ale różniące się drobiazgami, które decydują o wyjątkowości darów pewnych szlachetnych rodów. Uwagę wycieczek i wielu historyków przykuwa np. srebrny ołtarz polowy ze sceną Ostatniej Wieczerzy, wykonany w Augsburgu przez złotnika Mateusza Walbauma z ok. 1610/1620 r. Ofiarowany został katedrze płockiej przez Konstancję Austriaczkę, żonę Zygmunta III Wazy. Na pierwszy rzut oka, taki sam ołtarz znajdziemy w muzeum w Wilnie. Dociekliwy obserwator w Płocku, przed wizerunkiem stołu, przy którym zasiada Jezus z apostołami, znajdzie figurkę psa i kota. Tych zwierząt nie znajdziemy na ołtarzu w Wilnie.
Bliźniacze z pozoru eksponaty ma również Wawel. I w Płocku i w Krakowie znajdziemy koralowe ołtarze domowe pochodzące z Sycylii. Ale w Płocku motywem głównym jest Chrystus Zmartwychwstały, a w Krakowie Matka Boska Wniebowzięta.
– Każde dzieło złotnicze w naszym muzeum jest wyjątkowe. Złotnicy tworzyli je ręcznie. Nawet, gdyby chcieli powtórzyć swoją pracę, zawsze znajdą się różnice. Na tym polega też poza wartością historyczną wyjątkowość, oryginalność i bezcenność dzieł sakralnych – wyjaśnia ks. Andrzej Milewski.
Skarby w Muzeum Diecezjalnym w Płocku nie przestają zachwycać i zaskakiwać. Dopiero niedawno na jednym z diademów zrobionym wręcz koronkową techniką ze złota i kamieni szlachetnych odkryto wyryte scenki, składające się na romantyczną opowieść. Obraz wyłonił się znienacka przy oglądaniu powiększonych zdjęć obiektu.
Specjalnie do Płocka przyjeżdżają również wycieczki studentów z Akademii Sztuk Pięknych z Torunia, by zobaczyć nietypową monstrancję, jedną z 4 zachowanych w Europie, a pokazującą w stylu wykonania przejście od późnego gotyku do renesansu. Ale zachwycać też może bogata, kapiąca złotem i rubinami Wielka Monstrancja wykonana ok. 1680 roku przez Michała Mayera, najprawdopodobniej będąca darem Zygmunta III Wazy.
Muzeum Diecezjalne wciąż powiększa swoje zbiory o przywożone z kościołów diecezji płockiej zabytki, które przestały służyć kultowi religijnemu, a posiadają wartość historyczną lub artystyczną. Są tu na pewno bezpieczniejsze. Nie kuszą złodziei, szukających łatwego zarobku podczas plądrowania małych zabytkowych parafii. Płocki Skarbiec należy też do pięciu największych w Polsce.
Zabytki sztuki średniowiecznej (choć nie tylko) mają też w skarbcu komfortowe warunki, czyli wilgotność do 45% i czyste powietrze. Ksiądz Andrzej Milewski w razie potrzeby przywraca im blask. Funduje im specjalne kąpiele i okłady ze specjalistycznych preparatów. Czasem podpiera się domowymi sposobami. Ostrożnie stosuje kwasek cytrynowy, bo ogólnie srebro nie lubi kwasu, ani dębowych szuflad. W dębinie jest tanina, która powoduje czernienie kruszcu, ale za to świetnie konserwuje cynę, żelazo i inne metale. Srebro woli też raczej delikatne kąpiele solne, bukszpan i kredę niż stosowaną często w domach pastę do zębów.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …