Istota konfliktu pomiędzy jednymi z największych płockich firm dotyczy kwoty 1,7 miliona złotych brutto. Na tyle opiewają faktury wystawione w kwietniu bieżącego roku przez firmę Vectra S.A. za roboty dodatkowe wykonane podczas budowy nowego biurowca PERN „Przyjaźń” SA. Ta ostatnia spółka twierdzi, że są to roboty nie zamawiane przez inwestora i w związku z tym nie zamierza za nie płacić. Vectra szuka pomocy u parlamentarzystów i Ministra Skarbu Wojciecha Jasińskiego. Być może dojdzie do rozprawy sądowej. Szef Vectry Marek Graczykowski, nie doczekawszy się pieniędzy za faktury, postanowił szukać pomocy zarówno u ministra Skarbu Państwa Wojciecha Jasińskiego, jak też w funkcjonujących w Płocku biurach poselskich. W oficjalnym piśmie, wysłanym do posłów i ministra Jasińskiego, czytamy między innymi, że „PERN „Przyjaźń” SA bez podania żadnego racjonalnego powodu do dnia dzisiejszego nie zapłacił nam (czytaj: Vectrze – przyp. autora) należności w łącznej wysokości 1765434,88 zł, za wykonane przez nas roboty związane z budową budynku biurowca PERN „Przyjaźń” SA przy ulicy Wyszogrodzkiej w Płocku”. – W kwietniu tego roku, po zakończeniu inwestycji, wystawiłem faktury opiewające na wyżej wymienioną sumę i do tej chwili ich nie zrealizowano – mówi Marek Graczykowski. – Pomimo że złożyliśmy wszelkie niezbędne dokumenty, łącznie z gwarancją dobrego wykonania, zabezpieczającą ewentualne roszczenia zamawiającego w okresie gwarancji i rękojmi. Zarząd PERN „Przyjaźń” jest zdania, że nie ma żadnych możliwości prawnych, żeby zrealizować te dwie wymieniane faktury. Mariusz Skowronek, wiceprezes zarządu ds. Inwestycji twierdzi, że zakres robót przy biurowcu był – jak w każdym obrocie profesjonalnym – zawarty w umowie i aneksach podpisanych przez obie strony. Natomiast zakres robót, w związku z którymi zostały wystawione te dwie faktury, nigdy nie był objęty ani umową, ani aneksem. Na dowód swoich racji wiceprezes Skowronek prezentuje wyciąg z umowy z dnia 6 września 2005 roku (paragraf 25 aneksu nr 4): „1. W przypadku konieczności wykonania robót dodatkowych, wykonanie tych robót nastąpi wyłącznie na podstawie aneksu sporządzonego w oparciu o zatwierdzony przez inwestora protokół konieczności; 2. Roboty dodatkowe rozliczane będą kosztorysami szczegółowymi, powstałymi przed wykonaniem tych prac i zatwierdzonymi przez inwestora, z zachowaniem czynników cenotwórczych zastosowanych przy wycenie podstawowej (...) Zakres oraz wartość wynagrodzenia za wykonanie robót dodatkowych i zamiennych zostanie wprowadzona aneksem do umowy przed wykonaniem tych robót (...); 5. Wykonanie robót dodatkowych lub zamiennych przed zatwierdzeniem przez Inwestora protokołu konieczności nie stanowi podstawy żądania przez Generalnego Wykonawcę wynagrodzenia za ich wykonanie. Koszt tych robót będzie obciążał wyłącznie Generalnego Wykonawcę”. – W piśmie, które Generalny Wykonawca rozesłał ostatnio do biur poselskich i ministra Skarbu, padają argumenty, że na całej tej niezręcznej sytuacji skorzystają jedynie prawnicy – replikuje Mariusz Skowronek. – Chciałbym podkreślić, że ja też mam wykształcenie prawnicze i wielokrotnie analizowałem zapisy umowy w kontekście tych faktur. To prawo właśnie nie pozwala nam zapłacić, bo gdybyśmy to uczynili, narazilibyśmy naszą firmę na straty i tym samym nas – zarząd – na odpowiedzialność karną i cywilną. Tak mówi kodeks spółek handlowych. – To fakt, nie ma aneksu do umowy – przyznaje Marek Graczykowski. – Ale czy tylko na aneksie mamy się opierać? Były przecież stosowne zapisy w dzienniku inwestycji, a za tym poszło sporządzenie protokołów konieczności wykonania robót dodatkowych na zlecenie inwestora. I my te roboty wykonaliśmy! Mariusz Skowronek nie zgadza się z takim stanowiskiem. Twierdzi, że protokół konieczności jest podpisany przez inspektora nadzoru budowlanego. A przecież umowa zasadnicza, jak też przepisy prawa budowlanego wskazują wyraźnie, jakie są kompetencje takiego inspektora. Inspektor nie został – zdaniem wiceprezesa PERN – upoważniony do składania jakichkolwiek oświadczeń woli w imieniu spółki. – Zatem pójdziemy do sądu – Marek Graczykowski jest zdeterminowany. – Wezwania przedsądowe już wysłaliśmy. Jednak według nas jest to ostateczność. Bo komu sprawa sądowa będzie służyć, chyba tylko prawnikom. Na naszą sugestię, że być może warto znaleźć jakiś consensus, wynikający chociażby z dobrych stosunków handlowych, Mariusz Skowronek odpowiada: – My także jesteśmy zwolennikami consensusu. Jednak w tym konkretnym przypadku jest to po prostu niemożliwe. Obracamy się w sferze podmiotów, które profesjonalnie działają na rynku. A na tym rynku obowiązują pewne sformalizowane reguły. Bo proszę sobie wyobrazić, że ktoś wchodzi na teren pańskiej posesji i robi panu przybudówkę do garażu, o której pan nie ma zielonego pojęcia, bo pan jej nie zamawiał. Nie uzgadnia tego z panem i każe za to zapłacić. Czy pan by za to zapłacił? A tu przecież chodzi o kwotę prawie 2 milionów złotych. Jak widać obie strony są przekonane do swoich racji. Czy sprawa znajdzie swój epilog na sali sądowej? Być może tak, bo kwota, z powodu której zaistniał konflikt, nie jest mała. Zatem to sąd w konsekwencji osądzi, czy PERN stanie się uboższy o 1,7 miliona złotych, czy raczej Vectra będzie się musiała pogodzić z porażką. Tomasz Szatkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze