Najnowsze informacje
anal pump

Od secesji do Dalekiego Wschodu

Z Leonardem Sobierajem, dyrektorem Muzeum Mazowieckiego, rozmawia Lena Szatkowska
Jest pan dyrektorem Muzeum Mazowieckiego już czwarty rok. Czy czuje się pan związany z miastem i ludźmi?
– Pochodzę z północnego Mazowsza, a Płock również należy do tego regionu. Dlatego jest mi bliski, choć nocuję w domu, w Białołęce. Moi rodzice byli nauczycielami w Gołotczyźnie i w Mławie. Studiowałem w Warszawie, pracowałem długi czas w Ciechanowie, gdzie zresztą spotkałem wielu płocczan, którzy uczyli się w ciechanowskim studium kulturalno-oświatowym. Płock uważam za miasto z niepowtarzalnym, nadwiślańskim klimatem, miasto, które ma jeszcze wiele szans przed sobą.

Ale weekendy spędza Pan w Warszawie.
– Ale również w Krośniewicach, Opinogórze, Żyrardowie i muzeach warszawskich, ponieważ jestem członkiem rad programowych tych placówek muzealnych. Oglądam ekspozycje, podpatruję rozwiązania wystawiennicze i scenariusze, szukam pomysłów, które można by przenieść do Płocka. Ostatnie weekendy spędzałem rzeczywiście w Warszawie, na próbach do jubileuszowego koncertu Ludowego Zespołu Artystycznego Promni im. Zofii Solarzowej, działającego przy SGGW. Tańczyłem tam w czasie studiów. Teraz zespół obchodził 35 lecie. Na koncercie galowym, który odbył się 21 grudnia w Sali Kongresowej, znów zatańczyłem poloneza i mazura.

Co uważa Pan za swój sukces? Co się udało zrobić przez te trzy lata, czego nie zauważyli płocczanie i dziennikarze?
– O przeprowadzce do kamienicy przy Tumskiej 8 już zapomniałem, choć wiele osób pamięta mi tylko to. A przecież zrealizowaliśmy wiele ważnych projektów artystycznych w nowej siedzibie i jest to sukces całego zespołu. Cykl Portrety, cieszący się dużym powodzeniem, wymyślił dział promocji. Nie było szans ściągnąć Rembrandta, ale przy Wyspiańskim wsparła mnie i pomogła Zofia Gołubiew. Muzeum spełniło wszystkie warunki i mieliśmy niepowtarzalną okazję obcować z projektem witraża Wyspiańskiego. Potem idąc za ciosem ściągnęliśmy Matejkę. Jeśli wszystko się powiedzie, to latem pokażemy w Płocku wspaniałą wystawę portretów Witkacego, z bogatej kolekcji muzeum w Słupsku. W 2010 będzie Chopin, ale ten z najwyższej półki. Niewątpliwym sukcesem jest pozyskanie patrona strategicznego muzeum – firmy Orlen S.A.

Z okna Pańskiego gabinetu roztacza się nieszczególny widok. Secesyjna bryła sąsiaduje z rozpadającymi się komórkami i zniszczonym płotem. Czy Muzeum ma już pomysł na zagospodarowanie swojego otoczenia?
–    30 grudnia, po długich pertraktacjach, kupimy ostatnie 3/48 działki, na której, mam nadzieję, stanie kolejny, trzeci budynek. Dlaczego tak długo to trwało? Trudno było ustalić wszystkich właścicieli i uzyskać ich zgodę na sprzedaż. Ale się udało. Mam już wizję tego budynku. Powstanie tu galeria malarstwa młodopolskiego i galeria rzeźb Bolesława Biegasa. Do tego przestrzeń edukacyjna dla zajęć z dziećmi i młodzieżą. Będzie też sala multimedialna. Zastanawialiśmy się też, czy zrobić salę wystaw czasowych i podjęliśmy decyzję, że znajdzie się właśnie w trzecim budynku. Będą tam także magazyny, których zaczyna już brakować. Zbiory magazynowano przez wiele lat w Spichlerzu. Chciałbym to zmienić, otworzyć tam przynajmniej dwie ekspozycje stałe m.in. sztuki Dalekiego Wschodu i kultury ludowej Mazowsza.

Czy planuje Pan również pracownię konserwatorską?
– Być może muzeum wróci do pełnienia de facto funkcji muzeum okręgowego, wtedy byłby sens otworzenia pracowni konserwatorskiej, z której korzystałyby inne muzea np. z Ostrołęki czy Mławy. Specjalistyczny sprzęt do konserwacji jest jednak bardzo drogi. Taniej jest zlecić konserwację dzieł sztuki wyspecjalizowanym pracowniom. Na pewno dla potrzeb nowej ekspozycji, konserwacji zostaną poddane meble, tkaniny, obrazy, piece z XVII i XVIII wieku, które są aktualnie w magazynie. Warto dodać, że konserwacja jednego pieca kosztuje ok. 100 000 złotych.

A co z prawie już ukończonym drugim budynkiem, który według planów miał być niebawem oddany?
– Miał być oddany z końcem roku, ale nie będzie, ponieważ miasto podpisuje właśnie umowę z Vectrą o rozszerzeniu zadań. Muzeum Mazowieckie rozstrzygnęło już konkurs na aranżacje wnętrz w tym obiekcie. Wygrał projekt, który ingeruje w rozwiązania wewnątrz budynku i dlatego przekazanie odsunęło się w czasie. Budowlańcy muszą go zmienić pod kątem nowego scenariusza ekspozycji, w której będą inteligentne światła, multimedia, nowoczesna aranżacja.

Kto jest autorem zwycięskiej koncepcji? Czym ten projekt ujął komisję?
– Wygrał projekt Krzysztofa Langa. Zdecydowaliśmy o tym wspólnie z radą konsultacyjną, w której byli m.in.: prof. Przemysław Krajewski z ASP i dr Wojciech Zieliński z Muzeum Archeologicznego z Warszawy. Pracownicy naszego muzeum jeździli wcześniej po Polsce, zbierali doświadczenia, adresy i kontakty do projektantów najlepszych realizacji. Wytypowaliśmy sześć zespołów, które przygotowały projekty nowej ekspozycji regionalnej. Cały przyszły rok to będzie przygotowywanie ekspozycji, a otwarcie nastąpi w 2010 roku.

Jak będzie wyglądała ekspozycja regionalna?
– Scenariusz przygotowywali pracownicy Muzeum Mazowieckiego, a opiniowali go m.in. profesorowie: Samsonowicz i Szczepański, którzy będą też czuwać nad realizacją. Część archeologiczna to pomysł Tomasza Kordali i Krzysztofa Matusiaka. Dział historyczny jest domeną Barbary Rydzewskiej i Elżbiety Popiołek, a Grażyna Tryka i Elżbieta Jędrysek-Migdalska opracowały kształt części numizmatycznej. Na wystawach znajdą się obiekty z różnych epok, ilustrujące historię miasta i regionu. W mojej ocenie interesująca będzie ogromna makieta poglądowa, która pokaże średniowieczny Płock. Parter to hołd dla TNP, które rozpoczęło gromadzenie zbiorów regionalnych. Przypomnimy zasłużony dla Płocka pierwszy zarząd (Macieszowie, Rudzcy) i pokażemy, jak wyglądała wtedy ekspozycja regionalna, jak to się zaczęło. Chcemy też stworzyć galerię zasłużonych płocczan. Z pierwszej historycznej ekspozycji regionalnej, zwiedzający wejdą na tę część nowoczesną, współcześnie utworzoną i zobaczą, jak zmienił się sposób wystawiania i prezentowania w muzeach. Wystawa będzie miała roboczy tytuł X wieków Mazowsza płockiego. Na I piętrze znajdą się eksponaty do XVII wieku. Na II piętrze pokażemy historie z XVIII i XIX wieku, a na trzecim będą sale kinowa, edukacyjna i wiek XX. Myślimy też o stałej wystawie sztuki płockiej, autorstwa artystów płockich.
Oba budynki będą ze sobą połączone wspólną klatką.
Po przeniesieniu działu historii z czwartego piętra secesyjnej kamienicy, tu znajdą się stroje z epoki i grafiki, których jest bardzo dużo w naszych zbiorach.

Podsumujmy wszystkie zadania muzeum: wystawiennictwo, czyli secesja, art deco, zbiory regionalne, szeroko rozumiana edukacja i promocja, zakup nowych obiektów. To wszystko wymaga dyrektora – sprawnego managera i dyrektora merytorycznego. Czy zdoła Pan pogodzić te funkcje?
– Realizacja naszych wszystkich zamierzeń będzie możliwa dzięki wsparciu i spolegliwej współpracy Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Miasta Płocka. Mam nadzieję, że dotychczasowy szybki rozwój naszej instytucji artystycznej dowodzi, że w płockie muzeum warto inwestować. W ostatnich latach udało się zgromadzić, drogą zakupów i darowizn kilkanaście kompletów mebli art. deco. Właściwie już dzisiaj jesteśmy gotowi do stworzenia pionierskiej w Polsce wystawy art. deco. Potrzebna jest tylko nowa przestrzeń ekspozycyjna i pomoc sponsorów.
Bez wątpienia, jest coraz więcej zadań i pracy. Dlatego postanowiłem zaproponować stanowisko zastępcy dyrektora ds. merytorycznych, panu doktorowi Tomaszowi Kordali, zaangażowanemu w tworzenie ekspozycji regionalnej, człowiekowi dużej wiedzy i pasjonatowi. Obejmie tę funkcję od 1 stycznia.
Życzę wszystkim pracownikom muzeum, aby nigdy nie brakowało im pasji w realizacji marzeń. Płocczanom – żeby był to dla nich dobry rok.

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …