Najnowsze informacje
anal pump

Obiady u Rembielińskiego

Ulica Rembielińskiego, którą znajdziemy na osiedlu Wielka Płyta, poświęcona jest skrupulatnemu szefowi, tłumaczowi i masonowi, który najlepszych uczniów Małachowianki zapraszał na obiady, a rzemieślników zwalniał z podatków. Mowa o Rajmundzie Rembielińskim, który jest kolejnym bohaterem naszego przewodnika „Właściciele płockich ulic”.
Urodził się w 1774 r. w Warszawie. Młodość spędził w Szkole Rycerskiej. Na pewno nie był to czas stracony. W czasie powstania kościuszkowskiego organizował oddziały zbrojne w ziemi wiskiej i łomżyńskiej, za co został mianowany pułkownikiem. W wolnych chwilach zajmował się literaturą. Przetłumaczył sztukę „Hrabina Salisbury”, która została wystawiona w Teatrze Narodowym przez Wojciecha Bogusławskiego.
Życiową szansę wykorzystał w momencie przybycia wojsk napoleońskich. Włączył się wtedy w organizowanie nowej administracji.
– W 1808 r. został prefektem departamentu płockiego. Jako „szef” był wymagający, cenił sobie obowiązkowość i nie znosił nadużyć. Ponoć wprowadził stałe godziny urzędowania od godz. 8.00 do 16.00 – tłumaczy Ewa Piórkowska, historyk z Archiwum Państwowego w Płocku.
Dwa lata później, podczas walk z Austrią Rembieliński został mianowany generalnym intendentem wojsk polskich w Galicji. Oprócz zaopatrzenia armii miał również zorganizować pospolite ruszenie w departamencie płockim. Wtedy też z jednej strony zaskarbił sobie sympatię głównodowodzącego ks. Józefa Poniatowskiego, a z drugiej naraził się galicyjskiej szlachcie.
Dopiero po zakończeniu działań wojennych Rajmund Rembieliński powrócił do Płocka. Założył w mieście pierwszą drukarnię. Jej nakładem ukazała się postępowa broszura „Projekt polepszenia stanu włościan”, w którym Rembieliński opowiedział się za wykupem ziemi przez chłopów.
– Z inicjatywy Rembielińskiego przebudowano zrujnowany kościół św. Trójcy na teatr. Pierwsze przedstawienie odbyło się tutaj 20 sierpnia 1811 r. – mówi Ewa Piórkowska.
Rajmund Rembieliński był też częstym gościem Małachowianki (wtedy szkoły departamentowej). Najlepszych nauczycieli i uczniów zapraszał do siebie na obiady.
Chciał również poprawić sytuację gospodarczą miasta. Zachęcał rzemieślników do osiedlania się, zwalniając ich od podatków i innych zobowiązań na lat 6.
Jego poczynania znów przerwała wojna. W 1812 r. został obarczony organizowaniem zaopatrzenia dla tysięcy żołnierzy tym razem francuskich. – Musiał również zadbać o roboty fortyfikacyjne, np. w Modlinie, gdzie ponoć miał grozić śmiercią opornym chłopom. Po klęsce, za uciekającymi wojskami francuskimi podążali Rosjanie. Rembieliński wyjechał z miasta na kilka godzin przed nadejściem wojsk carskich w styczniu 1813 r. Już nie wrócił. O tym, że czuł się związany z Płockiem, może świadczyć fakt, że w 1811 r. kupił dom przy ul. Warszawskiej 3 (dziś ul. Kościuszki), w którym później zatrzymał się car Aleksander I, a następnie mieszkali gubernatorzy płoccy – mówi Ewa Piórkowska.
Nowy rozdział w życiu Rembielińskiego rozpoczął się we wrześniu 1816 r., kiedy został mianowany wojewodą mazowieckim na terenie obejmującym obszary położone na lewym brzegu Wisły wraz z Łęczycą i Krośniewicami. To właśnie jemu zawdzięcza swoje powstanie Łódź, bowiem to Rembieliński sprowadził do Zgierza sukienników, a do Łodzi tkaczy. Przez cały czas był czynnym członkiem polskich lóż masońskich, w tym płockiej „Albertyna Doskonałości”.
Po wybuchu powstania listopadowego zwolniono go ze stanowiska. Dopiero po zakończeniu walk Rosjanie ponownie powierzyli mu prezesurę Komisji Województwa Mazowieckiego, ale szybko popadł w konflikt z władzami carskimi. Został zwolniony ze służby. Zmarł w wieku 67 lat w Łomży, a został pochowany w Jedwabnem, które było jednym z jego kilku majątków.
BeeS

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …