Najnowsze informacje
anal pump

O Ryngalle, która skradła

Cztery lata temu Bielce zostały miastem partnerskim Płocka, ale historia złączyła nas ze sobą już w wiekach średnich. Wszystko za sprawą pięknej księżnej Ryngałły. Tego istotnego faktu dopatrzyła się Swietłana Griszyna, mołdawska dziennikarka, która śledząc dzieje wyjątkowo romantycznej historii dotarła z Bielc aż do Płocka.
– Kiedy szukałam korzeni historycznych Bielc, dotarłam do informacji, że w XV wieku założyła je księżna mazowiecka. Bardzo zaskoczył mnie ten fakt. Skąd bowiem w Mołdawii wzięła się księżna z Mazowsza? – zastanawiała się Swietłana Griszyna. Niestety, książki nie przyniosły zadowalających odpowiedzi i księżna Ryngałła odeszła przez pewien czas w zapomnienie. Dziennikarka pochłonięta była bowiem pracą w mołdawskich gazetach i telewizjiKiedy cztery lata temu Bielce podpisały umowę partnerską z Płockiem, do Swietłany znów powróciła myśl o tajemniczej księżnej mazowieckiej. Musiała przyjechać do Płocka, żeby odtworzyć brakujące ogniwa. Nie spodziewała się, że odkryje wyjątkowo romantyczną historię. Osoby, które ją usłyszały, stwierdziły, że to doskonały pomysł na film i to nie tylko dokumentalny. Okazuje się, że to właśnie życie pisze najciekawsze scenariusze.
– Pierwszym mężem Ryngałły został książę Henryk Mazowiecki, który stracił głowę dla tej pięknej damy. Jak donoszą Kroniki Jana Długosza, żeby się z nią ożenić, zrezygnował z objęcia funkcji biskupa płockiego. W ten sposób Ryngałła stała się księżną mazowiecką. Sama pochodziła również z wysokiego rodu. Była rodzoną siostrą wielkiego księcia litewskiego Witolda i cioteczną siostrą króla Polski Władysława Jagiełły. Jej małżeńskie szczęście trwało zaledwie rok. Henryk nagle zmarł. Posądzono Ryngałłę, że zamordowała męża – opowiada dziennikarka.
Dalsze dzieje tej damy wysokiego rodu są zagmatwane. Wiadomo tylko, że Janusz i Ziemowit, bracia zmarłego Henryka, postanowili zesłać wdowę do Mołdawii z najprawdopodobniej niesłusznym piętnem mężobójczyni.
– Ślad Ryngałły w Polsce w tym miejscu się urywa. Szukałam pomocy w archiwum w Gostyninie, gdzie na jednej z konferencji wspominano o księciu Henryku Mazowieckim. Niestety bezskutecznie – relacjonuje Swietłana, która jednak zna ciąg dalszy historii, choć już ze strony mołdawskiej.
W Księstwie Mołdawskim, Ryngałła jako dama z wyższej sfery, do tego z tytułem księżnej mazowieckiej trafiła wprost w objęcia władcy tej ziemi – księcia Aleksandra Dobrego. Warto zaznaczyć, że księżna była już w wieku dojrzałym. Jej urok i powab sprawiły jednak, że Aleksander Dobry zakochał się w niej bez pamięci i postanowił się z Ryngałłą ożenić. Niestety, na skutek intryg politycznych zmuszony został rozwieść się z księżną. Żywiąc jednak wciąż wielkie uczucie do tej kobiety, książę Aleksander Dobry podarował jej ziemie z 40 wsiami. Księżna założyła kolejne miejscowości. Przyczyniła się też do powstania w 1421 roku obecnych Bielc.
– Przez wiele lat pracowałam jako przewodnik turystyczny. Stąd znam fakty historyczne. Przyjezdni z Ukrainy, Rosji i Polski goście wielokrotnie zadawali mi szereg pytań. Nie było innego wyjścia, jak posiąść stosowną wiedzę – wspomina dziennikarka, która w 1993 roku zaczęła pracować w lokalnej telewizji. Specjalizowała się w programach mówiących o historii, dzięki czemu mogła dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Jest autorką ponad 500 materiałów dokumentalnych.
– Pierwszy program, jaki zrobiłam do telewizji, opowiadał o historii Bielc, a co za tym idzie i księżnej mazowieckiej. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ta historia będzie miała dla mnie tak duże znaczenie w przyszłości – przekonuje dziennikarka.
Z okazji zbliżającego się jubileuszu Bielc, Swietłana Griszyna postanowiła wydać książkę o tym mieście. Musi jeszcze ją uzupełnić o zdjęcia pomników, ludzi, muzeów. W książce będzie również miejsce dla Ryngałły i dla Płocka. W poszukiwaniu dokumentów o księżnej mazowieckiej Swietłana zwiedziła wszystkie miejsca związane z gromadzeniem dokumentów historycznych. Była gościem Towarzystwa Naukowego Płockiego, Biblioteki im. Zielińskich, Państwowego Archiwum, Muzeum Mazowieckiego, Muzeum Diecezjalnego. Bogate zbiory, uchylające rąbka tajemnicy, znalazły się również w Wyższym Seminarium Duchownym.
– Szczególne wrażenie zrobił na mnie rękopis pisany ręką księcia z 1392 roku. To było rok przed jego śmiercią. Chciałabym zamieścić zdjęcie dokumentu w swojej książce, co potwierdziłoby, że ta historia nie jest zmyślona. Poza tym książę Henryk Mazowiecki pośrednio związany jest z historią Bielc. Dał tytuł księżnej, założycielce mołdawskiego miasta. Szkoda, że nie mogę zamieścić podobizny Ryngałły. Jednak w tamtych czasach artyści malowali jedynie portrety świętych. Możemy wyobrazić sobie urodę księżnej, opierając się jedynie na przekazie pisemnym. Myślę jednak, że również zdjęcie Płocka, miasta z którego przyjechała założycielka Bielc, będzie doskonałym uzupełnieniem mojej monografii – twierdzi Swietłana Griszyna.
Płocczanie obdarowali dziennikarkę wieloma książkami i zdjęciami naszego miasta. Najprawdopodobniej wykorzysta w swojej pracy charakterystyczny widok zamku z Tumskiego Wzgórza.
Tropicielka historycznych tajemnic jeszcze u nas zagości. Po powrocie do Mołdawii napisze cykl reportaży na temat swoich odkryć w Płocku. Weźmie też udział w konkursie dziennikarskim, ogłoszonym przez polską ambasadę na temat „Polski ślad w Mołdawii”.
Swietłana Griszyna wyjeżdżała z Płocka ze szczególnym zachwytem. – Z dużym podziwem obserwowałam stosunek płocczan do historii swojego miasta. Tu każdy pomnik, dom i ważne miejsca opatrzone są tablicami pamiątkowymi, monografie opisują szeroko ich historię. Zachwyciły mnie pozycje na temat katedry i Małachowianki. Mój ulubiony autor, Aleksander Puszkin stwierdził, że znajomość historii swojego miasta świadczy o wysokiej kulturze osobistej i o stopniu wykształcenia danej osoby. Współczesny człowiek, który zajmuje się nawet ścisłym profilem, bez względu czy jest to fizyka czy matematyka, powinien obowiązkowo znać jeszcze historię swojego miasta i kraju. Płocczanie szczególnie o tym pamiętają.

Wizytę dziennikarki w dużej mierze sfinansował mer Bielc. Dotarcie do źródeł tajemnic umożliwił jednak Urząd Miasta Płocka. Okazało się, że taka partnerska współpraca może przynieść wiele wspólnych korzyści, a przy okazji odkryć tak ciekawe historie.

tekst Blanka Stanuszkiewicz

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …