Napad, którego nie było
22.02.2012 | Autor: Tygodnik Płocki | Kategorie: AktualnościTroje płocczan okradło jeden z płockich zakładów bukmacherskich. Myśleli, że informując policję o napadzie na placówkę, wprowadzą stróżów prawa w błąd. Zostali jednak zdemaskowani.
Pod koniec stycznia płocka policja dostała zgłoszenie o napadzie na zakład bukmacherski. Łupem rabusia miały paść pieniądze, których w kasie rzeczywiście brakowało: – Od samego początku funkcjonariusze z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu czuli, że to zgłoszenie jest podejrzane – mówi rzecznik prasowy płockiej policji asp. Krzysztof Piasek.
Policjantom operacyjnym w wyjaśnieniu sprawy pomogli dzielnicowi. Dzięki tej współpracy udało się odtworzyć prawdziwy przebieg wypadków.
– 37-letnia pracownica zakładu bukmacherskiego miała problemy finansowe. Zaplanowała, że rozwiąże je przy pomocy pieniędzy, które do niej nie należą – dodaje Krzysztof Piasek.
Kobieta swoim „pomysłem” podzieliła się z jednym z klientów. Ten do pomocy namówił swoją konkubinę. Umówionego dnia mężczyzna wszedł do zakładu bukmacherskiego, w tym czasie jego partnerka stała na czatach. „Napastnik” zabrał z kasy gotówkę. Żeby wszystko wyglądało bardziej realnie, uderzył pomysłodawczynię w twarz i wyszedł. Wtedy „napadnięta” kobieta poinformowała o wszystkim policję. Jednak jak to w przysłowiu „kłamstwo ma krótkie nogi”. Funkcjonariusze zaczęli dopytywać, sprawdzać. W końcu 37-latka przyznała się do upozorowania napadu. Trójka podejrzanych usłyszała zarzuty dokonania kradzieży. Grożą im kary do pięciu lat pozbawienia wolności. Prokuratura ma jeszcze zdecydować o zarzutach wobec pomysłodawczyni „przedsięwzięcia” za poinformowanie o napadzie, którego nie było. (jac)
Pogoda w Płocku » 




