Najnowsze informacje
anal pump

Najbardziej lubię pasterkę

Z księdzem biskupem Piotrem Liberą, ordynariuszem diecezji płockiej,
rozmawia Elżbieta Grzybowska

Czy w życiu Księdza Biskupa zdarzyły się takie święta Bożego Narodzenia, które pamięta się przez całe życie?
– Mam takie dwa wspomnienia. Pierwsze związane jest z moją służbą w wojsku, gdy jako kleryk służyłem w batalionie ratownictwa terenowego w Bartoszycach (w tej samej jednostce wcześniej służył ks. Jerzy Popiełuszko). Trafiłem tam na dwa lata, po pierwszym roku studiów w śląskim Seminarium Duchownym. Po niemal półtorarocznej nieobecności w domu, całą noc, tuż przed wigilią, jechałem pociągiem przez niemal całą Polskę do rodzinnych Katowic. Podróż odbywała się na stojąco, ponieważ pociągi były wtedy przepełnione. Na dworcu w Katowicach znalazłem się wczesnym rankiem, dzieci szły akurat z lampionami na roraty. Droga do domu wiodła obok mojego kościoła parafialnego, czyli katedry Chrystusa Króla. Prosto z pociągu wszedłem więc do kościoła na Mszę św. To była wielka radość, ponieważ w wojsku rzadko pozwalano klerykom uczestniczyć we Mszy św. Od razu poszedłem też do spowiedzi i jakaż była moja radość, gdy mój proboszcz ks. Romuald Adamczyk, zapytał w konfesjonale: „Piotruś, to ty?”. Wzruszyłem się, bo oto pasterz poznał swoją owcę…
Drugie wyjątkowe święta, które pozostały w mojej pamięci, to pierwsze spędzone na ziemi włoskiej, gdy byłem studentem Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie. Miałem pełnić posługę duszpasterską w małej, włoskiej parafii, położonej około 40 km od Rzymu. Jechałem tam zaledwie po kilku miesiącach pobytu w Rzymie, więc jechałem z duszą na ramieniu, bojąc się, czy poradzę sobie z językiem włoskim. To był trochę taki szok kulturowy, ponieważ zwyczaje świąteczne są tam inne niż w Polsce, na przykład nie ma wieczerzy wigilijnej.
Która z tradycji świątecznych jest Księdzu Biskupowi najbliższa: choinka, wieczerza wigilijna, dzielenie się opłatkiem, kolędy, pasterka?
– Zdecydowanie pasterka. W tej Mszy św. o północy jak w soczewce widać całą istotę tych świąt. Rodzi się Bóg, można tę radość przeżywać z razem z wiernymi, którzy zawsze licznie uczestniczą w pasterce. Właśnie w czasie pasterki staram się przywołać w pamięci wszystkie te osoby, które są mi bliskie bądź obiecałem im moją szczególną pamięć. Tworzy się wtedy wokół ołtarza taka modlitewna wspólnota. Staram się nowonarodzonemu Jezusowi powierzyć sprawy tych osób. Tak też będzie za kilka dni w płockiej katedrze 24 grudnia o północy.
Czy na Śląsku, z którego Ksiądz Biskup pochodzi, są jakieś zwyczaje świąteczne nieznane na Mazowszu?
– Zwyczaje są raczej takie same. Zauważam tylko drobne różnice, na przykład związane z potrawami przygotowywanymi na wieczerzę wigilijną. Otóż w wielu domach Górnego Śląska jako pierwsze danie wigilijne podawana jest zupa z głowy karpia, z grzankami, z przyprawami, o specyficznym smaku. Charakterystycznym daniem są też tzw. makówki. Jest to potrawa z ugotowanego maku, z dodatkiem bakalii, na słodko, przekładana słodkimi sucharkami lub pokrojoną w plastry bułką. Całość zalewa się płynnym makiem i pozostawia do ostygnięcia. Makówki spożywa się na zakończenie wieczerzy wigilijnej albo dopiero po powrocie z pasterki.
Czy jako dziecko przygotowywał się Ksiądz Biskup do dobrego przeżycia świąt Bożego Narodzenia?
– Chodziłem do kościoła na roraty o szóstej rano, przy trzaskającym mrozie i śniegu. Mnie i mojego młodszego brata Mariana budziła wczesnym rankiem ukochana babcia Marta. W kościele, w Adwencie, w bocznej kaplicy lub przy ołtarzu głównym ustawiano ołtarzyk adwentowy: schodki, po których schodziła figurka Dzieciątka Jezus. Stopni było tyle, ile dni Adwentu. Pamiętam także, że w czasie rorat dzieci losowały Dzieciątko. Kto miał szczęście w losowaniu, zabierał figurkę Dzieciątka do domu, a potem odnosił ją na następne roraty. To było takie liturgiczne współzawodnictwo. Każde dziecko chciało wylosować Dzieciątko i mieć je przez kilka godzin w swoim domu.
Szukamy prezentów, staramy się o suto zastawiony stół, biegamy po sklepach… Robimy to dla bliskich, ale nie mamy czasu pójść na rekolekcje. Gdzieś ginie ta główna idea Adwentu, jaką jest oczekiwanie na przyjście Pana. Czy jest na to rada?
– Szansą na dobre przygotowanie się do świąt Bożego Narodzenia są rekolekcje adwentowe. Wtedy można się wyciszyć, skorzystać z sakramentu pokuty, aby przeżyć te święta po chrześcijańsku, nie zaś komercyjnie. Konieczność zrobienia zakupów nie może nam przesłonić istoty tych świąt.
Z chwilą mojego przyjścia do Płocka nowością dla mnie było to, że we wszystkich parafiach diecezji płockiej odbywają się rekolekcje adwentowe. W diecezji katowickiej z której pochodzę, nie ma takiego zwyczaju. Najczęściej są to tylko adwentowe dni skupienia dla konkretnych grup zawodowych czy studentów. Wynika to ze struktury ludnościowej diecezji katowickiej. W jej skład wchodzą wielkie aglomeracje miejskie. W parafiach wielkomiejskich, zgodnie z zarządzeniem Synodu diecezjalnego, już w Adwencie księża chodzą po kolędzie. W innym razie nie zdążyliby jej odbyć.
Jak w sobie podtrzymać to wewnętrzne światło, jakie niesie Boże Narodzenie, na dalsze miesiące roku? Wiarę, nadzieję, miłość… Po świętach zbyt szybko tracimy tę radość i wracamy do szarej rzeczywistości.
– Wymaga to wysiłku z naszej strony, kontrolowania siebie, swoich pragnień, oczekiwań. Nie można dać się pochłonąć zupełnie sprawom codziennym. Przedłużanie atmosfery świątecznej jest możliwe poprzez uświadamianie sobie, że nie idę przez życie sam i że Ten, który przyszedł na świat dwa tysiące lat temu nie znikł i obiecał, że będzie z nami „po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Nawet, jeśli przychodzą chwile ciemności, cierpienia, krzyża, jakiegoś kryzysu, muszę pamiętać, że obok mnie jest Bóg solidarny z nami aż do końca. Tak dalekie są konsekwencje tajemnicy Wcielenia. On jest z nami w całej rzeczywistości społecznej, odkupił ją poprzez wejście w ludzką historię.
Na zakończenie bardzo proszę o przekazanie specjalnych życzeń świątecznych od Księdza Biskupa dla wszystkich czytelników „Tygodnika Płockiego”.
– Wszystkim czytelnikom „Tygodnika Płockiego”, mieszkańcom Płocka i Mazowsza Płockiego życzę, aby mieli świadomość kochającej obecności Pana Boga, który wszedł w ludzkie dzieje w osobie Jezusa Chrystusa. Życzę także, aby wiedzieli, że On towarzyszy nam w każdej chwili naszego życia. Niech to przesłanie dotrze do nas i będzie źródłem wewnętrznej radości i pokoju, wbrew wszystkim problemom, jakie niesie współczesny świat i życie.
Bardzo dziękuję za rozmowę.

Zobacz kolejny artykuł

Dachowanie samochodu w Bończy

W sobotę, 4 listopada około godziny 8.30 doszło do niebezpiecznego zdarzenia w miejscowości Bończa na …