anal pump

Śmierć na budowie

33-letni Jarosław P. zmarł w wyniku obrażeń doznanych na budowie nowego płockiego mostu. Jest to pierwszy tak tragiczny wypadek, do którego doszło bezpośrednio w miejscu, gdzie trwają roboty. Kilka miesięcy temu, na ulicy Korczaka w Borowiczkach, zginął przypadkowy przechodzień przygnieciony metalowymi elementami, które spadły z ciężarówki jadącej na budowę.
Jeszcze nie ustalono przyczyn tragicznego w skutkach wybuchu na terenie PKN ORLEN, a w Płocku doszło do kolejnego śmiertelnego wypadku w miejscu pracy.
Trudno na razie mówić o konkretach. Przebieg wydarzeń z 17 grudnia tego roku, jest jasny do pewnego momentu. Po godzinie 10.00 kierowca ciężarowego stara jechał drogą technologiczną wzdłuż konstrukcji mostu z dostawą gazów technicznych dla pracowników firmy Vistal z Gdańska. Chcąc ominąć rozstawiony 32-tonowy dźwig zjechał na pobocze. Ciężarówka utknęła w błocie, więc kierowca poszedł do pracowników firmy, którym miał dowieźć ładunek. Wszyscy z wyjątkiem Jarosława P. wykonywali akurat prace na wysokości. Żeby nie fatygować kolegów Jarosław P. wraz z kierowcą stara wrócili do zakopanego pojazdu.
Na miejscu okazało się, że dźwig jest akurat zwijany. Na razie jednak nie wiadomo, czy to kierowca dźwigu zaoferował pomoc, czy został poproszony o to przez któregoś z dwóch mężczyzn. Pewne jest że dźwig został ustawiony w dogodnej pozycji i zaczął cofać, żeby podczepić linę do stara. W tym momencie usłyszano krzyk. Jarosław P. znalazł się pomiędzy burtą stara a prawdopodobnie kołem zapasowym dźwigu, które jest najbardziej wystającym elementem pojazdu. Kierowca dźwigu ruszył do przodu, inni pracownicy budowy biegli do klęczącego Jarosława P. Wezwano karetkę. Ranny mężczyzna nie mówił, ale był z nim kontakt, koledzy przewieźli go do bramy budowy, gdzie czekali lekarze. Pomimo prowadzonej reanimacji poszkodowany zmarł.
Na miejscu zjawili się przedstawiciele prokuratury i Państwowej Inspekcji Pracy, to oni jako pierwsi przesłuchiwali świadków tragedii. Teraz prace rozpoczyna komisja powypadkowa, w skład której wchodzą przedstawiciele konsorcjum Mosty Łódź – Mosty Płock, załogi pracującej na budowie oraz firmy, w której pracował zmarły. Musi też być przeprowadzona sekcja zwłok. Na razie wiadomo, że kierowca dźwigu został po wypadku wysłany na urlop.
Nie był to pierwszy wypadek na budowie nowego mostu. W październiku ubiegłego roku w czasie demontażu fasady stalowej spadł z wysokości około 3 metrów jeden z robotników. Miał połamane nogi, ale już wraca do pracy. Doszło też do trzech drobnych kontuzji nóg.
W ciągu ostatniego miesiąca w Płocku i okolicach był to już trzeci tak tragiczny wypadek w miejscu pracy. Kierowca autocysterny zmarł z powodu oparzeń kilka dni po wspomnianym już wybuchu w koncernie. W cukrowni w Małej Wsi zginęła przygnieciona przez stertę worków z cukrem kobieta, która po skończeniu w dniu tragedii pracy, miała przejść na emeryturę.
(jac)

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …