Reklama

Kto wyjedzie na święta?

20/12/2006 09:21
Małgorzata Sobecka, wicedyrektor Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Gostyninie, nie wie jeszcze, ilu jej podopiecznych wyjedzie do domów rodzinnych na święta Bożego Narodzenia: – Jeżeli wyjedzie 80-90 % dzieci, to będzie bardzo dobrze – mówi na tydzień przed tymi świętami.
Boże Narodzenie spędzone w domu dziecka, wśród życzliwych wychowawców, ale bez rodziny, to dla wielu dzieci raczej smutna konieczność. W dwóch gostynińskich placówkach socjalizacyjnych przy ul. Ozdowskiego i w Bratoszewie przebywa obecnie 90 dzieci. Wciąż nie wiadomo, ilu z nich spędzi święta w domu rodzinnym lub u zaprzyjaźnionej rodziny: – Najpierw rodzina musi się postarać o sądowe urlopowanie dziecka. Zdarza się niestety, że ktoś dostanie zgodę na urlopowanie, a potem nie zgłasza się po dziecko. W tym roku trudno wyrokować, ile dzieci i kiedy wyjedzie z domu dziecka na święta – Boże Narodzenie poprzedza weekend, więc rodziny będą się zapewne zgłaszały po dzieci od piątku przed świętami (wtedy po lekcjach rozpoczynają się świąteczne ferie dla uczniów) po drugi dzień świąt – wyjaśnia wicedyrektor Małgorzata Sobecka.
Grono dzieci z gostynińskiego domu dziecka wyjedzie na Boże Narodzenie do rodzin zaprzyjaźnionych. Są to rodziny, z którymi dziecko spotyka się kilka razy w roku, a nie tylko raz w roku z okazji świąt. Zanim dziecko do niego trafi, wychowawcy wizytują dom, do którego ma pojechać: – Liczba rodzin zaprzyjaźnionych jest dość stała. Stają się nimi jedyne te rodziny, które są świadome odpowiedzialności za dziecko i potrafią stworzyć mu odpowiednie warunki. Czasami rodziny, które chciałyby gościć u siebie dziecko z domu dziecka i w tym celu przesyłają do nas e-maile czy telefonują, nie mają wyobrażenia, jakie warunki muszą mu zapewnić – kontynuuje M. Sobecka. – To nie ma być wizyta na jeden raz. Deklaracja rodziny zaprzyjaźnionej powinna być głębsza.
Rok temu przy Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych powstała placówka interwencyjna. Przebywa w niej obecnie około 22 podopiecznych. Około, ponieważ do placówki bezustannie ktoś przybywa albo odchodzi. Dziecko przebywa tu bowiem do chwili ostatecznego rozwiązania jego sytuacji prawnej: od kilku tygodni nawet do roku, na podstawie tymczasowego postanowienia sądu: – Placówka interwencyjna jest non-stop obłożona. Była potrzeba jej utworzenia właśnie w Gostyninie, wcześniej najbliższa znajdowała się w Płocku. Przyjmujemy dzieci w wieku 3-18 lat, ostatnio trafił do nas podopieczny aż ze Śląska, ponieważ wszędzie było przepełnienie – mówi Małgorzata Sobecka i dodaje, że w przypadku tych dzieci o wyjeździe do domów na święta to już w ogóle nie można wyrokować.  
(eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości