Hodowla strusi nie jest jeszcze w naszym kraju popularna. Wielkie fermy (kilkutysięczne) od lat są m.in. w Izraelu, RPA, Kenii i Tanzanii. Cezary Pokojski informację na temat wysokiej opłacalności hodowli strusi usłyszał w telewizji. Mieszka w Kutnie, swoją fermę strusi afrykańskich umiejscowił trzy lata temu w gospodarstwie teściów we wsi Skórzewa (gmina Oporów, powiat kutnowski). Żywi je raz dziennie i tanio, ptaki dobrze znoszą niskie temperatury, nocują na powietrzu lub w budynku.Cezary Pokojski założył pierwszą hodowlę strusi w byłym województwie płockim (potem powstały jeszcze fermy w Sierakowie, Bodzanowie, Żychlinie). Ma obecnie 12 strusi czyli stado podstawowe (2,5 i 3,5 roku życia) . Strusie różnią się od siebie kolorem upierzenie: samce są czarne, samice szare. Tylko jeden samiec ma imię. Jest to Gucio, który chociaż na początku był w stadzie tzw. ofiarą losu, gdy dorósł, podporządkował sobie całe stado, w którym teraz rządzi. Na razie właściciel sprzedaje jajka i młode „kurczęta”, po rozbudowie chce hodowlę rozszerzyć. Jego strusie praktycznie cały rok chodzą na wybiegu: - Nawet kiedy jest zima, 30 stopni mrozu i śnieg, są na wybiegu. Muszą mieć tylko wolny wstęp do budynku, żeby w razie potrzeby osłonić się od wiatru. Nie przeszkadza im także deszcz. W hodowli strusi najważniejszą sprawą jest teren, poza tym cisza i spokój, bo ptaki są bardzo płochliwe. Na wybiegu nie może być szkieł, blach czy innych śmieci, bo struś po prostu je połknie (może to uczynić nawet z puszką po piwie). Na fermie Cezarego Pokojskiego (znajdującej się na terenie gospodarstwa Mirosławy i Zdzisława Gościniaków) mają do dyspozycji pół hektara. - Strusie muszą mieć wybieg, inaczej nie będą się prawidłowo rozwijały. Na Zachodzie jest z tym problem, bo tam ziemia jest bardzo droga, natomiast u nas ziemia jest tania i do wykorzystania są duże tereny – rozpoczyna opowieść o swoich strusiach Cezary Pokojski. – Sześć pierwszych ptaków trzymiesięcznych (można kupować i mniejsze) kupiłem od Stanisława Armatowskiego, pierwszego hodowcy w Polsce, mieszkającego pod Starogardem Gdańskim. Na fermie trzyma się dwie samice na jednego samca lub jedna samicę na jednego samca. Ptaki dojrzewają w drugim roku hodowli, wtedy zaczyna się podział w stadzie i samce zaczynają walczyć o pierwszeństwo. Samice zaczynają znosić jajka po 1,5 roku życia. Znoszą je do 40 razu życia (strusie żyją 60-70 lat, osiągają wzrost do 3 m). Znoszą je od marca do września. W pierwszym zbiorze zebrałem 64 sztuki, w tym już 100. Co roku będą znosić coraz więcej. Jedna samica potrafi znieść do 60 jajek w sezonie. Gniazda w ziemi kopią samce, tam samice składają jaja. Strusie czasami bawią się jajami, jak piłką, tocząc je kopytem. Do wylęgu jaj niezbędny jest inkubator (musi być bardzo niska wilgotność rzędu 30%), który wygląda jak lodówka na 72 jaja, obracająca je, żeby zarodek nie przylgnął do jednej strony. W nim jajo pozostaje 42 dni. Po wylęgu młode ptaki trzeba trzymać na siatkach i sztucznej trawie (żeby nie zjadały wszystkiego, co im wpadnie pod dziub, niczym odkurzacz). Karmione paszą gwałtownie rosną – 1 cm dziennie, w ciągu roku osiągają wagę 100 kg. „Kurczęta” muszą też mieć odpowiednią temperaturę – do 35 stopni C, sucho, bez wilgoci, stopniową się ją obniża. Po miesiącu zaczyna się przyzwyczajanie ptaków do ściółki. Po dwóch, przy ciepłej, słonecznej pogodzie, wychodzą na powietrze. Pomieszczenie dla ptaków ogrzewa się przez około pół roku. Jedzą raz dziennie i prawie wszystko: paszę, zboże, buraczek czerwony, kapustę, sałatę, cebulę, koniczynę i trawę sianą na wybiegu, którą wciąż skubią, zimą siano pocięte na sieczkę. Do ścierania pokarmu służą im kamienie, które połykają. Pędziwiatry Strusie nie są leniwe jak zwykło się sądzić. Bardzo szybko biegają, do ok. 60-70 km/godz. Apogeum ich aktywności następuje w okresie godowym, który zaczyna się wiosną i trwa do jesieni. Wtedy samce, stają się bardzo agresywne, toczą między sobą zawzięte walki, zdarza się, że pod naporem ich ponad stukilowego ciała, drewniane kołki, które utrzymują siatkę, pękają jak zapałki: - W czasie godowym ich dzioby i nogi nabierają koloru krwistoczerwonego. Wtedy zaczynają się walki i tańce, podczas których ptak siada, rozkłada skrzydła jak pióropusz lub tarczę i kiwa się na boki. Gdy w walce spotkają się ze sobą dwa nieustępliwe samce, to ziemia się trzęsie. Wygląda to groźnie. Trzeba zaznaczyć, że strusie są bardzo silne, kopnięciem mogą nawet zabić lwa, zresztą kopnięcie mają silniejsze od kopnięcia konia. Gdy się kopią, słychać jakby uderzanie drewna w drewno. W czasie walki potężnieją, podnoszą do góry ogony, zaczynają syczeć. Samiec ryczy jak lew. Szyja powiększa mu się wówczas 2-3 razy. Ryk to sygnał, że jest na swoim terytorium. To on, ale i samica, rządzą w stadzie. Zresztą i samice potrafią ze sobą walczyć. Czasami strusie przypadkiem znajdą się za ogrodzeniem, ale nie dalej – przyzwyczajają się do swojego terytorium i nie pchają na wolność. Czekają przy siatce, skąd spokojnie, powoli (bo struś to ptak płochliwy) trzeba je wprowadzić do ogrodzenia. Wtedy są potulne jak baranki, bo wystraszone. Struś ma bardzo dobry wzrok: widzi na odległość 3 km. Gdyby na jego teren wszedł pies czy lis, niewątpliwie nie uszedłby z życiem. Ptaków w Polsce jest mało, więc choroby na razie nie występują. Wszystko na sprzedaż Struś od dołu do góry jest opłacalny (musi jednak powstać odpowiedni przemysł). Jajka konsumpcyjne kosztują od 50 do 100 zł, (w jednym zmieściłoby się od 25 do 30 jajek kurzych) ważą od 1,20 do 2 kg (rekord świata to 2,5 kg, rekord ilości padł w USA – 160 jajek od jednej samicy), kupują je restauracje w Łodzi i Warszawie. Biorą partiami po 20-30 sztuk. Prawie nie różnią się smakiem od kurzych, a nawet wydają się delikatniejsze. Na twardo trzeba je gotować 1,5 godziny, później obija się młoteczkiem (skorupa ma prawie 2,5 mm). W cenie są jaja zalężone, ale w Polsce chyba nikt ich nie sprzedaje. Z rzeźbionych wiertłem dentystycznym wydmuszek wykonuje się rzeźby, często drogocenne, pozłacane lub oprawiane w srebro (cena 500-700 zł). Młode, trzymiesięczne strusie kosztują ponad tysiąc zł (trzy lata temu były droższe, gdyż było ich mniej). Te, które są tuczone przez około 12 miesięcy, idą na ubój (w Polsce przetwórstwo mięsne dopiero raczkuje, więc mięso strusie póki co pochodzi z wypadku np. gdy struś złamie nogę, trzeba go dobić, ponieważ stres u ptaka jest tak duży, że żadne środki uspakajające czy uśmierzające nie pomagają). Z piór (barwione są wyłącznie w RPA) szyje się za granicą suknie balowe i boa, które najlepiej znamy z kabaretów i filmów, pióropusze i wachlarze; wykonuje się także eleganckie miotełki do odkurzania, ponieważ posiadają właściwości antyelektrostatyczne. Mięso zaczęły niedawno kupować największe restauracje – jest bardzo zdrowe, delikatne, w smaku podobne do polędwicy wołowej, zawierające bardzo mało cholesterolu i tłuszczu (jeszcze mniej niż w mięsie drobiowym). Majątek można zrobić na skórach: około 500 dolarów kosztuje wyprawiona skóra strusia o powierzchni 2 m kw., w Polsce wykonuje się to w garbarni pod Koszalinem, wyprawienie kosztuje ok. 100 zł. Ściąga i wyprawia się również skórę z nóg, z której szyje się nieprzemakalne buty. Wyprawiana jest też skóra z szyi, z niej szyje się bardzo drogie rękawiczki. Z pazura i dzioba wyrabia się afrodyzjak i materiały ścierne, z rzęs – pędzle. Szansa dla rolnictwa? Mieszkańcy Skórzewy na razie tylko fermę strusi obserwują. Po reportaże przyjeżdża tu prasa regionalna, po hodowlane atrakcje i nowinki np. uczniowie Szkoły Rolniczej w Mieczysławowie koło Kutna. Cezary Pokojski buduje właśnie nowy „kurnik”, chce podzielić stado tak, żeby każde gniazdo było osobno. Właściciel nietypowej fermy wprawdzie nie umożliwił nam przejażdżki na strusiu (są bardzo płochliwe, dlatego trzeba je trenować w tym kierunku niemal od urodzenia), zburzył za to mit o chowaniu przez strusie głowy w piasek (w Afryce szukają w ten sposób chrabąszczy), przeraził opowieścią o fioletowym uchu po uszczypnięciu dziobem i konieczności uciekania od siatki, gdy ptak jest agresywny. Zarazem przekonał, że struś afrykański to stworzenie bardzo towarzyskie (były przy nas cały czas obecne podczas ponad godzinnej rozmowy), sympatycznie ciekawskie (odgryzą świecący guzik i zauważą każde świecidełko), czujne (w Niemczech trzyma się je zamiast psa – nikogo nie wpuści) opłacalne ekonomicznie w dobie kompletnej nieopłacalności produkcji rolnej: - Hodowla strusi ma przyszłość, jest opłacalna i nie wymaga dużego nakładu pracy. Na Zachodzie jest obecnie bardzo duże zapotrzebowanie na mięso i pochodne tych ptaków. Elżbieta Grzybowska Fot. D. Ossowski Na zdjęciu: Cezary Pokojski na swojej strusiej fermie
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze