Najnowsze informacje

Coraz bliżej Naftoportu

Z Wojciechem Tabisiem, prezesem Przedsiębiorstwa Eksploatacji
Rurociągów Naftowych „Przyjaźń” S.A. rozmawia Tomasz Szatkowski
– Tuż przed świętami rząd RP dyskutował na temat polityki energetycznej państwa. Z przygotowanych do dyskusji opracowań wynika, że będziemy potrzebować znacznie więcej prądu, gazu i paliw niż dotychczas. Jak w tę politykę państwa wpisuje się płocka firma?
– Trzeba pamietać, że PERN działa w sektorze paliw płynnych zarówno w zakresie dostaw do Polski ropy naftowej, jak również w zakresie dystrybucji produktów naftowych. Jesteśmy też spółką o szczególnym znaczeniu, odpowiedzialną w sektorze paliw płynnych za bezpieczeństwo dostaw i również w części za rezerwy paliw. To jest ten obszar, w którym nasza działalność musi się wpisać w strategię rządu. Będziemy zatem starannie tego pilnować dbając jednocześnie o część komercyjną naszej działalności.
– Zatem oddanie dwóch nowych zbiorników na ropę w Adamowie i budowa III nitki rurociągu to nie tylko kwestia bezpieczeństwa energetycznego państwa, ale także właściwa płockiej firmie komercja w dobrym tego słowa znaczeniu. Trzeba pamiętać, że więcej przerabianej ropy to także bezpośredni dostęp do surowca przesyłanego drogą morską. Powszechnie oczekuje się unormowania spraw związanych z gdańskim Naftoportem, w którym PERN ma 18% udziałów. Ktoś z Rady Ministrów powiedział ostatnio, że „nieważne kto ma rurę, ważne w czyim posiadaniu jest kurek…”. Czy zgadza się pan z takim stwierdzeniem? Jaki jest kalendarz rozmów z PKN „Orlen” S. A., prywatnym praktycznie właścicielem największej liczby udziałów? Chyba rozmowy w tym przypadku są znacznie trudniejsze niż z zależnym od państywa gdańskim Lotosem…?
– Jesteśmy w tej chwili na etapie wyceny udziałów Naftoportu i równolegle w trakcie procesu negocjacji ze wszystkim wspólnikami. Negocjujemy możliwość przejęcia udziałów w ten sposób, aby udział PERN w Naftoporcie przekraczał 2/3 kapitału spółki. Co do przysłowiowych: rury i kurka, to nie chciałbym dyskutować, która część tego łańcucha dostaw ropy naftowej do Polski jest ważniejsza. Wiem jedno, że są to ze sobą elementy wzajemnie powiązane. Zarówno Naftoport bez PERN-u niewiele może zrobić, jak też PERN bez posiadania Naftoportu. Stąd dążenia PERN odnośnie przejęcia większościowego udziału w gdańskiej spółce. Na razie bowiem, przy obecnym układzie właścicielskim, nie ma dostatecznego zabezpieczenia rezerwowych dostaw surowca do Polski z innego kierunku niż wschodni.
– Biorąc pod uwagę skalę inwestycji, bo mówi się, że za zgromadzenie w jednych rękach większościowych udziałów w Naftoporcie zapłacić trzeba około 150 mln zł, a także najważniejsze obecnie w PERN przedsięwzięcie, czyli budowę trzeciej nitki rurociagu, nasuwa się pytanie, w jaki sposób firma podźwignie tak duże obciążenia? Będą kredyty?
– Nie mamy jeszcze wynegocjowanej ceny przejęcia udziałów w Naftoporcie, więc trudno mówić o konkretnych kwotach. Rzeczywiście jednak jesteśmy w trakcie realizacji inwestycji III nitki rurociągu. To jest bardzo duży wydatek. Myślę zatem, że zaistnieje potrzeba wzięcia kredytu w roku 2005.
– W środowisku związanym z przemysłem naftowym jak bumerang po raz kolejny powraca kwestia rurociągów finalnych. Jaka jest ich przyszłość? Czy przesądzony jest ich rozwód z PERN-em i w następstwie utworzenie nowej jednostki – w połączeniu z naftobazami? Jakie to będzie miało konsekwencje dla płockiej firmy?
– Strategia dla przemysłu naftowego zauważyła potrzebę rozwoju w zakresie logistyki produktów naftowych i PERN musi się w tę strategię wpisać. Są natomiast możliwe różne warianty realizacji tej strategii i są one obecnie analizowane. Wydaje mi się, że rozwój w zakresie logistyki może się odbywać w oparciu o naszą działalność i majątek. Jedym z wariantów, nad którym się zastanawiamy jest również wydzielenie rurociągów produktowych. Wydaje się jednak, że jest on ekonomicznie niekorzystny z punktu widzenia rozwoju logistyki i nie będziemy go preferować w naszych rozmowach z ministerstwami: Gospodarki i Pracy oraz Skarbu.
– To że jest pan doskonałym znawcą tematyki paliwowej i – szerzej – prawa energetycznego – wiedzieliśmy wcześniej oceniając chociażby pana wcześniejszą pracę w Departamencie Bezpieczeństwa Energetycznego Ministerstwa Gospodarki i Pracy. W PERN-ie dał się pan także jednak poznać jako świetny negocjator. Słyszeliśmy, że potrafił pan przekonać związki zawodowe do rezygnacji z corocznej punktowej podwyżki poborów, mając chociażby na uwadze inwestycje prowadzone przez firmę?
– Myślę, że tu występuje wzajemne zrozumienie celów, jakie stawia przed sobą zarząd spółki oraz celów, jakie mają związki zawodowe. Przyznam, że argumentem z naszej strony były nie potrzeby inwestycyjne a zwiększenie motywacyjnego systemu wynagradzania. Tak, aby pracownicy mogli więcej inwencji włożyć w rozwój firmy.
– Czy wcześniej, przed objęciem funkcji prezesa zarządu PERN, miał pan już do czynienia z tą firmą? W jakich okolicznościach? A samo miasto? Jak je pan odbiera? Miał je pan czas dokładnie zwiedzić mimo nawału obowiązków wynikających chociażby ze skali przekształceń zachodzących obecnie w sektorze paliwowym polskiej gospodarki?
– Nadzorując w zakresie bezpieczeństwa energetycznego państwa sektor energetyki, w tym obszar paliw płynnych, wielokrotnie wcześniej kontaktowałem się z PERN-em. Współpracowaliśmy w zakresie tworzenia pewnych rozwiązań strukturalnych. Bywałem też zarówno w siedzibie firmy, jak i na Plebance. Decydując się na przystąpienie do konkursu starałem się jeszcze więcej dowiedzieć o firmie. Natomiast miasto poznaję stopniowo. Zobaczyłem już piękne i bardzo cenne zabytki Płocka. Mam swoje obserwacje, jak firma chciałaby się włączyć w życie kulturalne i społeczne miasta. Uważam, że w tej kwestii jest jeszcze wiele do zrobienia.
– Płocczanie są bardzo dumni ze swojego miasta. Często odbierają ingerencję Warszawy w sprawy firm umiejscowionych w Płocku jako ataki na jego niezależność. Boją się, czego niestety potwierdzającym tę tezę przykładem jest obecny Orlen, wcześniej Petrochemia, że przyjście do firmy człowieka z zewnątrz oznacza prędzej czy później przeniesienie ciężaru współpracy inwestycyjnej z miejscowych firm na firmy nie związane w żaden sposób z tym miastem i regionem Ziemi Płockiej. Czy takie obawy, pana zdaniem, są w ogóle zasadne?
– Myślę, że Płock ma unikalną sytuację w skali kraju. Posiada na swoim terenie firmy, które są na liście największych w Polsce. Powinno to poprawiać sytuację i miasta, i jego mieszkańców. Fakt, że działalności PERN towarzyszą duże inwestycje powoduje, że zmniejsza się bezrobocie i tworzy rynek pracy. Musimy natomiast zdawać sobie sprawę z tego, że tworzenie tych inwestycji musi się odbywać w oparciu o pewne reguły. Fakt ich lokalizacji w Płocku powoduje, że dużą szansę na udział w tym procesie, chociażby z powodu kosztów dojazdów i organizacji na placu budowy, mają płockie przedsiębiorstwa. Jednak wszystkie firmy zlecające prace, w tym oczywiście także i PERN, muszą się posługiwać zasadą realizacji inwestycji w oparciu o najniższe koszty. Obowiązuje nas zasada doboru takich wykonawców, którzy daną inwestycję wykonają za najniższą cenę nie pogarszając jej jakości. Dlatego nie można w tej chwili stwierdzić, że realizacja tych inwestycji będzie się odbywała w oparciu o firmy płockie, tak samo jak nie można stwierdzić, że będą to tylko firmy spoza Płocka. Jeszcze raz powtarzam, muszą to być przedsiębiorstwa, które konkretną pracę wykonają w sposób najlepszy i jednocześnie najtańszy. Co oczywiście dla firm płockich stwarza dobry punkt wyjścia.
– PERN to nie tylko drugi pod względem wielkości i znaczenia (po Orlenie) zakład w Płocku, ale także znany mecenas wielu działań zmierzających do poprawy wizerunku tego miasta i warunków życia jego mieszkańców. Tak przynajmniej było do tej pory. Czy jest pan zwolennikiem zasady, że firma musi zaznaczać swoją obecność w danym mieście nie tylko jako zakład dający pracę?
– Pracownicy PERN-u to mieszkańcy miasta i okolic. I oni, i ich rodziny uczestniczą w życiu kulturalnym i społecznym Płocka. Wydaje się zatem, że tak duża firma jak nasza powinna się wpisywać w życie miasta. Taki jest zamiar zarządu PERN, aby aktywnie uczestniczyć, oczywiście w miarę możliwości spółki, w rozwoju obszaru działalności na rzecz miasta.
– Dziękuję za rozmowę.
– Ja także dziękuję. Jednocześnie chciałbym wszystkim czytelnikom Tygodnika Płockiego złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Oby nadchodzący 2005 rok przyniósł Państwu wszystko co najlepsze.

Zobacz kolejny artykuł

Senator pyta prezydenta

Senator Marek Martynowski złożył w płockim Urzędzie Miasta pismo, w którym pyta prezydenta Andrzeja Nowakowskiego …