Najnowsze informacje
anal pump

Awans za półtora roku?

Za tydzień, 5 stycznia, piłkarze nożni Wisły Płock wybiegną na boisko, rozpoczynając zajęcia na własnych obiektach. Treningi odbywać się będą na stadionie w Płocku do 30 stycznia, tego dnia w Gutowie Małym drużyna rozegra pierwszy mecz towarzyski z Jagiellonią Białystok, a 2 lutego cała ekipa wyjedzie na zgrupowanie.
Po raz pierwszy od dawna, drużyna piłki nożnej nie wyjedzie na zgrupowanie do Turcji, tylko do Muszyny, gdzie przebywać będzie do 12 lutego. Od razu po powrocie do Płocka, 14 lutego zespół podejmować będzie Narew Ostrołękę, a dzień później, w Poznaniu, sprawdzi swoje umiejętności z rewelacją rundy jesiennej ekstraklasy, Lechem Poznań.
Znane są także terminy pozostałych spotkań sparingowych. 18 lutego w Płocku Wisła spotka się ze Startem Otwock, 21 lutego w Łodzi z ŁKS-em, 22 lutego na własnym stadionie podejmie Zawiszę Bydgoszcz, a 24 lutego, ponownie odwiedzi Gutowo Małe. Tym razem przeciwnikiem Nafciarzy będzie Motor Lublin. 25 lutego odbędzie się mecz z Wartą Poznań, a 28 lutego piłkarze będą walczyć o zwycięstwo dwukrotnie. Pierwszy mecz zagrają z Pelikanem Łowicz, a drugi z OKS Olsztyn. Lista spotkań towarzyskich kończy się pojedynkiem z Unią Janikowo, który zaplanowano na 7 marca. Pierwszy wiosenny mecz o mistrzostwo I ligi rozegrany zostanie w Płocku 14 lutego, a przeciwnikiem Wisły będzie Tur Turek.
Niestety, raczej wiadomo, że Wisła nie będzie walczyć o awans do ekstraklasy. Powodem jest dopiero VIII miejsce w tabeli i strata do lidera 11 pkt. To zbyt wiele nawet, by wierzyć w cud. Szanse są iluzoryczne i wszyscy odpowiedzialni za zespół mówią zgodnie, że awans będzie możliwy dopiero za półtora roku, a teraz trzeba przeznaczyć czas na budowanie drużyny.
Tej trudnej roli budowania zespołu podjął się Piotr Szczechowicz, który był drugim trenerem Mirosława Jabłońskiego. Po jego odejściu z klubu postanowił wziąć na siebie odpowiedzialność za drużynę, a od 5 stycznia będzie przygotowywał zespół do rundy rewanżowej. Odmiennie niż jego poprzednik, Szczechowicz nie zamierza przed zawodnikami stawiać zadania awansu do ekstraklasy.
– Oceniając rundę jesienną trzeba wyraźnie stwierdzić, że zajmując VIII miejsce w tabeli, straciliśmy szansę na awans. Zespół grał nierówno, przeciętnie, forma sportowa nie była taka, jakiej oczekiwaliśmy. Jak były lepsze mecze, to potem był dołek. Okazywało się, że nie potrafimy grać z zespołami z dołu tabeli. W rezultacie zgromadziliśmy 29 pkt., 11 mniej niż lider i zajmujemy VIII miejsce. Szansy na awans nie ma, ale mogę się mylić. Nie wierzę, że możemy znaleźć się na premiowanym miejscu, ale chciałbym być mile zaskoczonym. Nie chcę rozczarować się na początku mojej pracy z drużyną, stąd mój pesymizm. Zwykle trenerzy łatwo obiecywali sukcesy, a potem były tylko rozczarowania. Trzeba realnie patrzeć na to co się dzieje. Drużyny, które spadły z ekstraklasy, biją wszystkich, bo chcą awansować. Chciałbym im popsuć szyki, ale już teraz trzeba jasno powiedzieć, że tę rundę potraktujemy jako przygotowanie do następnej. Chcemy i będziemy jak najwyżej w tabeli, ale na cud lepiej nie liczyć – mówił nowy trener drużyny.
Przy okazji podsumowania rundy jesiennej nie mogło zabraknąć oceny pracy trenera Jabłońskiego. Powodem słabej postawy były, między innymi, kontuzje. – W zespole były bardzo poważne kontuzje, zerwane więzadła krzyżowe, co przy natężeniu treningowym miało prawo się zdarzyć – mówił Janusz Matusiak, wiceprezes Wisły Płock. – Mieliśmy również sześć kontuzji naciągnięcia mięśnia dwugłowego i przywodziciela, co było dla mnie bardzo niepokojące. Chciałbym dodać, że drugi zespół, grający w III lidze, nie miał żadnej kontuzji. Wszystkie te przypadki wymagają oceny, byśmy takiej sytuacji nie przeżywali w rundzie wiosennej.
Innym z powodów był brak w podstawowej osiemnastce młodych, zdolnych wychowanków, którzy powinni wchodzić do drużyny, na początku nawet siedząc na ławce rezerwowych. – W ten sposób też mogą się przyzwyczajać do tego, co ich czeka w niedalekiej przyszłości – tłumaczył Matusiak, obiecując, że nowy trener będzie stawiał na młodych.
A jest z czego wybierać. Klub podpisał 14 kontraktów z wychowankami klubu w wieku od 15 do 18 lat. Najbliżej pierwszego zespołu są: Daniel Mitura, tegoroczny maturzysta, Damian Skumórski, rocznik 1991, bardzo dobry uczeń i wyjątkowo inteligentny piłkarz, Łukasz Sekulski i Adrian Woroniecki. To oni stanowili trzon drugiego zespołu, który rozpoczął przygotowania do gry w III lidze trzy dni przed pierwszym meczem, miał za zadanie utrzymać się w lidze i cel osiągnął. – Wywalczyliśmy 15 pkt., choć graliśmy całkowicie bez wsparcia z pierwszego zespołu – wyjaśniał Szczechowicz. – Trzeba pamiętać, że to był bardzo młody zespół, a zawodnicy grają w nim praktycznie za darmo.
Wracając do pierwszego zespołu, trzeba koniecznie potwierdzić to, o czym pisaliśmy kilka tygodni temu. Nie ma już w drużynie Żarko Belady, Nikoli Mihailovica, Marjana Jugovica. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie także Jacka Wiśniewskiego, który niestety nie spełnił oczekiwań, i Roberta Gubca, z którym klub chce się rozstać, ale ten przebywa na zwolnieniu lekarskim.
Przesądzona jest sprawa Adriana Mierzejewskiego, bo 30 grudnia kończy mu się kontrakt, ale jak pisaliśmy, prezes Matusiak jest pewien, że klub dostanie za piłkarza minimum 600 tys. zł. Z naszych nieoficjalnych źródeł wynika, że Adrian przed zakończeniem kontraktu podpisał dokument, na którym klub przedstawił mu swoje warunki. To może być podstawą do odzyskania środków finansowych za piłkarza. Oczywiście pod warunkiem, że klub, który jest zainteresowany Mierzejewskim, czyli Jagiellonia Białystok, zdecyduje się zapłacić takie pieniądze.
Pozostaje tylko kwestia nowych piłkarzy, którzy wzmocnią drużynę. O nowych nabytkach Wisły piszemy w innym miejscu TP.
Jola Marciniak

Zobacz kolejny artykuł

Rektor PWSZ w Płocku stawia ultimatum

Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku prof. Maciej Słodki poprosił prorektorów uczelni o rezygnację …