Fundusz nie chce nas leczyć

Tylko na jeden dzień funkcjonowania Wojewódzki Szpital Zespolony na Winiarach potrzebuje 452 tys. zł. Aby mógł normalnie funkcjonować, czyli przy leczeniu także na bieżąco wymieniać, remontować, kupować nowy sprzęt potrzebuje 0,5 mln zł dziennie. Przy obecnym budżecie brakuje 50 tys zł. – Jest to szpital ostrodyżurowy, pracujący w systemie całodobowym. Ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia nie ma mowy o jakimkolwiek odtwarzaniu sprzętu. Nie mamy już na czym oszczędzać, a w kontekście zamierzeń NFZ obcinających środki szpitalom i w lecznictwie specjalistycznym sytuacja zaczyna się robić dramatyczna – mówił podczas konferencji prasowej Stanisław Kwiatkowski, dyrektor WSZ na Winiarach, dotyczącej cięć zafundowanych szpitalom mazowieckim przez NFZ w przyszłorocznym budżecie.
Oczywiście można – tak jak w gostynińskim szpitalu – wydzierżawić go firmom zewnętrznym. Można także, jak w szpitalach na południu kraju, w ramach ratowania placówek zmieniać pracownikom zatrudnienie z całego etatu na 0,8. – Po pierwsze: to nie są oszczędności. Po drugie: tego rodzaju placówki nie mogą tak funkcjonować. Mniejsze finansowanie przy obecnej kondycji placówek, rosnących długach, braku pieniędzy z NFZ za nadwykonania, który najdotkliwiej dotyczy właśnie lecznictwa szpitalnego i specjalistycznego, to zapowiedź bardzo dramatycznej sytuacji – mówił dyrektor Kwiatkowski.
A przyszłoroczny plan finansowy NFZ, zatwierdzony przez ministra zdrowia i ministra finansów, zakłada, że dla szpitali mazowieckich przeznaczono o 249,9 mln zł mniej niż w roku bieżącym. Milionowe braki odczują pacjenci, którzy będą czekać do specjalistów w jeszcze dłuższych kolejkach. A dyrektorzy szpitali mówią wprost, że należy się spodziewać nie tylko dłuższych kolejek, ale także pogorszenia jakości świadczeń i zapaści finansowej szpitali. O dramatycznych skutkach takich decyzji finansowych mówił także marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik podczas spotkania w Płocku. – Trzeba uczciwie przyznać, że w wielu placówkach 95, a nawet 99% dochodu stanowią pieniądze z NFZ. Bez wątpienia podjęte decyzje będą miały dramatyczne konsekwencje finansowe dla mazowieckich szpitali. Przy wzroście kosztów, inflacji, niedoborach w kontraktach i obniżonych nakładach w przyszłorocznym budżecie placówki te nie udźwigną ciężaru – mówił marszałek Adam Struzik.
Rozwiązaniem nie są przekształcenia, gdyż te miałyby sens, gdyby placówki przekształcające się nie miały długów. Finansowe problemy sięgające często kilkudziesięciu milionów złotych pozostaną i przejdą na konto nowo powstałych już na starcie zadłużonych spółek. A dodatkowo będą one musiały w całości regulować opłaty związane np. z podatkiem od nieruchomości, który obecnie np. samorządy często umarzają. – Poza tym pamiętajmy, że spółki mają zdolność upadłościową. I np. wierzyciele mogą złożyć do sądu wniosek o upadłość spółki, która jest dłużnikiem, aby odzyskać długi, czy przejąć majątek. Dzisiaj szpital upaść nie może – mówił marszałek Struzik.
Kolejny problem przy przekształceniu to dotacje unijne. Jeśli placówka skorzystałaby z niej np. na zakup sprzętu, to przez pięć lat zachowane musi być 100% własności. – Sprzedaż choćby jednej akcji czy przejęcie w drodze upadłościowej wiązałoby się z koniecznością zwrotu całej dotacji – tłumaczył Adam Struzik. A w grę przy dotowanym zakupie sprzętu medycznego wchodzą koszty rzędu kilkuset milionów zł.
W czasie konferencji marszałek zwracał uwagę na to, że według realnego zapotrzebowania mazowieckich placówek służby zdrowia, przygotowanego notabene przez Narodowy Fundusz Zdrowia, potrzeba 9,6 mld zł. A w swoim planie finansowym NFZ dał 8,7 mld zł. Brakuje zatem 859 tys zł. Skąd je wziąć? Nadzieją dla samorządów i dyrektorów szpitali są środki rezerwowe. Docelowo należy zapobiec systemowemu niedoborowi pieniędzy przekazywanych do szpitali. – Trzeba uruchomić trzy procesy. Po pierwsze, niepopularne skokowe podnoszenie składki zdrowotnej o 2%, z możliwością odliczania od podatku. Po drugie, system dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych. Trzeba doprowadzić do powstania dodatkowych, prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych uzupełniających i uszczelniających system. Trzecia sprawa to w dalszym ciągu racjonalizacja wydatków – mówił Adam Struzik.
Obecnie NFZ jest winien placówkom służby zdrowia na całym Mazowszu z tytułu nadwykonań za pierwsze półrocze br. 372 mln zł. W przypadku szpitala na Winiarach kwota ta wynosi prawie 10 mln zł.     rad
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Wypożyczalnia sprzętu medycznego

Pierwsza w Płocku wypożyczalnia sprzętu medycznego i rehabilitacyjnego już działa. Mieści się przy ulicy Kolegialnej …