Za ciepło na łyżwy

Co prawda, kalendarzowa wiosna przyjdzie dopiero za trzy tygodnie, ale tegoroczna aura płata nam wszystkim ogromne figle. Zima rozpoczęła się znacznie później, niż to wynikało z oczekiwań, nie jest wykluczone, że także skończy się szybciej. Meteorologowie przewidują znaczne ocieplenie, a to oznacza, że narty, łyżwy i sanki znów będzie można wynieść do piwnicy. Wrócą do łask za kilka miesięcy.
Niestety Płock nie dysponuje górką, po której mogliby szusować narciarze i saneczkarze, a jedyną rozrywką dla lubiących sporty zimowe jest jazda na łyżwach na dwóch miejskich lodowiskach. Tradycyjnie od kilku lat nie tylko młodzi ludzie chętnie spędzają wolny czas na powietrzu, kręcąc piruety i bijąc rekordy prędkości jazdy na mrozie.
Teoretycznie, w tym sezonie, podobnie jak w poprzednim, lodowiska powinny działać do 15 marca. Nie da się jednak ukryć, że warunki atmosferyczne mają ogromny wpływ na czas ich funkcjonowania. Prognozy meteorologów są dla amatorów sportów zimowych niezbyt optymistyczne. Zapowiadane są wysokie temperatury, a to oznacza tylko jedno – lodowisko będzie działać krócej.
Na razie trudno powiedzieć, kiedy dokładnie płockie lodowiska zostaną zlikwidowane. – Jeśli nie będzie zbyt ciepło, czyli jeśli temperatura nie będzie przekraczać 10 st. C, wtedy obydwa obiekty będą funkcjonować do 15 marca – obiecuje Bożena Robakiewicz z Miejskiego Centrum Sportu.
– Jeśli będzie cieplej, to czeka nas decyzja o wcześniejszym demontażu lodowisk, bo jeżdżenie na łyżwach nie będzie już żadną przyjemnością. Bo lód będzie pod spodem, a na wierzchu woda. Myślę, że niewielu znajdzie się amatorów takiej rozrywki. Dlatego musimy być przygotowani, że proces likwidacji lodowisk, bo trwa on około półtora tygodnia, rozpoczniemy w weekend z 9 na 10 marca, a nawet z 2 na 3 marca.
W Płocku od lat działają dwa lodowiska: jedno bezpłatne, na Starym Rynku, gdzie w czasie ferii i w dni wolne od szkoły jest mnóstwo amatorów zimowego szaleństwa, i lodowisko, za wstęp na które trzeba płacić. Jak się okazuje, na obiekt przy SP 22 na Podolszycach Południu także przychodziło mnóstwo łyżwiarzy. Widać to doskonale po wpływach do kasy. Oczywiście najwięcej chętnych do kręcenia piruetów było wtedy, gdy dopisywała pogoda, pusto zaś wtedy, gdy temperatura spadała sporo poniżej zera.
W tym sezonie wielu nauczycieli zdecydowało się na przeprowadzenie lekcji wychowania fizycznego na lodowisku. Zanotowanych zostało tysiące wejść zorganizowanych grup. To dobrze, bo świadczy o tym, jak bardzo takie obiekty są miastu potrzebne.
Bo trzeba dodać, że ślizganie się po lodowiskach jest bardzo bezpieczne. W tym sezonie nie został zanotowany żaden, nawet najmniej bolesny wypadek. No może zdarzyło się kilka otarć, a nawet ból tylnej części ciała po licznych upadkach, ale nikt nie mógł obawiać się o bezpieczeństwo łyżwiarzy. Co innego w przypadku „śmiałków”, którzy wybierali się na spacery po zamarzniętej Wiśle, lub zalewie na Sobótce. Co prawda nie było żadnego wypadku, ale to bardziej wynik szczęścia łyżwiarzy niż zdrowego rozsądku.
Na kilka miesięcy lodowiska zostaną zdemontowane. Najprawdopodobniej w listopadzie podamy informację, że trwa budowa dwóch obiektów, które w okresie zimowym będą służyć płocczanom. Tylko za dzierżawę trzeba zapłacić około 200 tys. na jeden sezon, a do tego dodać trzeba konserwację i wiele innych wydatków z tym związanych. Miejmy nadzieję, że w budżecie MZOS, które administruje lodowiska, nie zabraknie na ten cel środków.    (Jol.)

Zobacz kolejny artykuł

Adam Struzik Osobowością Roku 2019

„Osobowości i Sukcesy Roku” to plebiscyt, w którym nagradzane są wybitne osoby ze świata biznesu, …