Powieść dla wszystkich

Na półkach księgarskich pojawia się coraz więcej książek napisanych przez płocczan. Za kilka tygodni, dokładnie 30 kwietnia pojawi się nowa powieść Małgorzaty Garkowskiej „Życie w spadku”. Będzie to czwarta książka, po „Układance z uczuć”, „Spotkamy się przypadkiem” i „Czego nie powiedziałam” wydana przez wydawnictwo „Zysk i spółka”. Na druk czeka już piąta powieść.

Na pewno cieszy nas, gdy płocczanie osiągają sukcesy w różnych dziedzinach, a w swoich biogramach podkreślają, skład pochodzą. Jedni są bardziej znani, inni mniej, nie wszyscy są po równo kojarzeni z Płockiem. Wśród płockich pisarzy, którzy z powodzeniem weszli na krajowy rynek, jest Małgorzata Garkowska, której powieści zdobywają coraz więcej sympatyków.
Zaczęła jeszcze w liceum od pisania poezji. Nawet przed laty wysłała swoje wiersze na płocki konkurs Jesienna Chryzantema i dostała wyróżnienie. Potem zaczęła pisać prozę, opowiadania fantastyczne, ale jak to zwykle bywa na początku kariery – przede wszystkim dla siebie, do szuflady.
– Nikomu tego nie pokazywałam. Potem była rodzina, dzieci, trójka, dwóch synów i córka oraz cztery koty. Wszystkie kocham. Dzieci sprawiły, że życie rodzinne stało się najważniejsze, a pisanie zupełnie odeszło na dalszy plan – wspomina.
Ale nadszedł taki dzień w życiu pani Małgorzaty, kiedy postanowiła zrobić coś dla siebie. – To chyba narastało we mnie i wreszcie doszło do głosu. Wtedy powstała powieść fantastyczna, ale jej też nie zamierzam nikomu pokazywać. Krótko mówiąc, była bardzo naiwna, ale to było fajne ćwiczenie, żeby zacząć pisać i przede wszystkim ćwiczyć cierpliwość i skończyć coś dużego – tłumaczy.
Kolejny krok w karierze pisarskiej to historia obyczajowa, która wreszcie ujrzała światło dzienne. Jak już książka powstała, to dostały ją do przeczytania koleżanki pani Małgorzaty, które namówiły ją, by wysłała powieść do wydawcy.
– Wtedy zupełnie nie brałam pod uwagę, że tak szybko się wszystko potoczy. Odezwało się wydawnictwo „Zysk i spółka” i to dosyć szybko, bo już po miesiącu, a po kilku miesiącach na rynku pojawiła się „Układanka z uczuć”, książka o emocjach, uczuciach, o tym, że bohaterka zagubiła się w tym, czego chciała. Na swoje potrzeby nazwałam tę opowieść „O odwróconym Kopciuszku”, bo dziewczyna poznaje świetnego mężczyznę, który się wydaje ideałem, a po ślubie bajka się kończy i zaczynają problemy.

Marzenie się spełniło
Książka została wydana, przeczytali ją też inni ludzie, oprócz znajomych i odniosła sukces, co zostało potwierdzone w wydawnictwie. Dobrze się sprzedała, a w bibliotekach stale jest wypożyczana.
Akcja drugiej książki „Spotkamy się przypadkiem” toczy siê w niewielkim miasteczku, które nawet w powieœci nie ma nazwy.

 

Jola Marciniak
fot. Materiały M. Garkowskiej

Zobacz kolejny artykuł

Weronika Kansy – młody naukowiec z Płocka

Niektórzy młodzi ludzie każdą wolną chwilę poświęcają na spotkania ze znajomymi, imprezy, rekreację, udział w …