Pomysłowi „Tatusiowie”

Płockie Stowarzyszenie „Tatusiowie” to doskonały przykład na to, jak z niepozornego pomysłu może powstać pokaźne przedsięwzięcie. Na organizowane przez nich spotkania wejściówki rozchodzą się w ciągu kilku dni. Zainteresowanie jest ogromne. Tym samym pokazują, jak duże jest zapotrzebowanie na inicjatywy, które skoncentrowane są na aktywnym spędzaniu czasu z dziećmi.
Zaczęło się niewinnie. Podczas wspólnego, męskiego wyjazdu z dziećmi Tomasz Markowski oraz Tomasz Bombała brali udział w zajęciach szkółki narciarskiej prowadzonej wyłącznie przez kobiety. Ten pomysł zaciekawił ich na tyle, że wymyślili podwaliny dla projektu, który obecnie nosi nazwę „Tatusiowie”. – Jako ojcowie świetnie sobie radziliśmy. Bardzo dużo czasu spędzaliśmy z naszymi dziećmi na różnorodnych aktywnościach. Przyglądaliśmy się działaniom pań i od słowa do słowa powstał pomysł, żeby wspólnie zrobić coś podobnego dla naszych dzieci. Chcieliśmy włączyć w nasze dotychczasowe działania znajomych. Żaden z nas nie przypuszczał, że nasza inicjatywa spotka się z tak ogromnym zainteresowaniem – mówi twórca grupy Tomasz Markowski.
Początkowo chcieli walczyć ze stereotypami. W naszym społeczeństwie wciąż powszechne są poglądy, że ojcowie są mniej aktywną stroną w wychowywaniu dzieci. Płoccy „Tatusiowie” swoimi działaniami chcieli pokazać, że wcale tak nie jest. Że obraz ojca, który po pracy siada na kanapie, włącza telewizor i tylko kątem oka spogląda na bawiące się dzieci, dawno już jest nieaktualny. – W początkowej fazie, kiedy dopiero zaczynaliśmy nasze działania, założyliśmy, że to będzie czas przeznaczony włącznie dla ojców i dzieci. Jednak życie to zweryfikowało. Nasze żony zaprotestowały i takim sposobem w nasze spotkania i aktywności zaczęły włączać się całe rodziny. Projekt ewoluował, pozostała nazwa, ale dzisiaj jesteśmy stowarzyszeniem, które aktywizuje wszystkich członków rodzin – dzieci, rodziców oraz dziadków – wyjaśnia założyciel grupy.
„Tatusiowie” stali się swoistą marką na płockim rynku. Organizują wyjazdy, spotkania, wycieczki. Wszystko to, aby integrować rodziny i w stu procentach poświęcać czas najmłodszym. Jak podkreślają, nie chodzi o to, aby zapewnić dzieciom zajęcie, ale o to, żeby aktywnie włączyć się w zabawę i bawić się wspólnie z nimi. To w szczególny sposób buduje więzi między rodzicami i ich pociechami.
W 2017 r., kiedy „Tatusiowie” rozpoczynali swoją działalność, byli nieformalną grupą koleżeńską.

Eliza Kinalska
fot. Ze zbiorów Stowarzyszenia „Tatusiowie”

Zobacz kolejny artykuł

Weronika Kansy – młody naukowiec z Płocka

Niektórzy młodzi ludzie każdą wolną chwilę poświęcają na spotkania ze znajomymi, imprezy, rekreację, udział w …