Nie podnoś ręki na człowieka ani na zwierzę

Państwo S. byli małżeństwem 23 lata. Pięć lat temu wzięli rozwód. Nie dało się razem żyć, a ponieważ synowie byli dorośli, zdecydowali, że rozwiązanie małżeństwa będzie najlepszym wyjściem dla rodziny. Jednak po pewnym czasie były mąż w akcie zemsty brutalnie zakatował ich psa, przyjaciela rodziny.
Pani Agnieszka została w jeszcze do niedawna wspólnym domu z dwoma synami, szczęśliwa, że wreszcie będzie spokój. – Mieliśmy założoną niebieską kartę, bardzo często interweniowała u nas policja. Przed laty mąż został skazany za znęcanie się nad nami na 6 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na 2 lata. Te 2 lata były cudowne, nie podnosił na nas ręki, nie było awantur. Bardzo się pilnował, by nie pójść za kratki. Miał też drugi wyrok, za sfałszowanie podpisów na dokumentach skarbowych. Dostał karę odpracowania godzin na cele społeczne – opowiada.
Kiedy wykonał wyrok, założył byłej już żonie sprawę o eksmisję ze wspólnego domu, który zgodnie z dokumentami był własnością męża. Kupił go w stanie surowym, zanim zostali małżeństwem, ale potem wspólnie remontowali, meblowali, przygotowywali do zamieszkania. Wszystko razem i za wspólne pieniądze.
Po rozwodzie mąż wyprowadził się z domu, ale nie zamierzał zostawić go byłej żonie i synom. Sprawę o eksmisję przegrał, a sąd uznał, że pani Agnieszka z synami mają prawo tam mieszkać. Przyznał jeden pokój na dole i jeden na górze mężowi, pani Agnieszce pokój na dole, a synom po jednym na górze. Reszta pomieszczeń miała być wspólna dla wszystkich domowników.
Niestety to nie rozwiązało problemu, bo sąd nie określił, na jakich zasadach mogą korzystać z części wspólnej, zwłaszcza z piwnicy, gdzie stał piec centralnego ogrzewania.

 

Zobacz kolejny artykuł

Weronika Kansy – młody naukowiec z Płocka

Niektórzy młodzi ludzie każdą wolną chwilę poświęcają na spotkania ze znajomymi, imprezy, rekreację, udział w …