Olimpijczyk z Ciółkowa

Coraz częściej i więcej mówi się o sporcie osób niepełnosprawnych. Warto więc wiedzieć, że również w naszych okolicach mamy mistrza olimpijskiego, który zdobył trzy złote medale na Światowych Letnich Igrzyskach Olimpiad Specjalnych w Abu Dhabi. To Sebastian Jędrzejewski, który mieszka w podpłockim Ciółkowie i od 12 lat trenuje dwubój siłowy w DPS-ie w Nowym Miszewie.

Przez wiele lat sport osób niepełnosprawnych był tematem, o którym nie mówiło się prawie wcale. Powoli się to zmienia, ale nadal pozostajemy w tyle za innymi krajami. A szkoda, bo niepełnosprawni zawodnicy z Polski odnoszą bardzo duże sukcesy na arenie międzynarodowej. Wśród nich jest Sebastian Jędrzejewski, który startuje w dwuboju.
Sebastian zaczął trenować 12 lat temu. Jak wspomina jego trener Mariusz Żukowski, w ramach warsztatów terapii zajęciowej, na które uczęszczał, pojawił się na siłowni. – Staramy się, aby nasi podopieczni mieli różne zajęcia. Zabrałem Sebastiana na siłownię i tak mu się to spodobało, że został do dziś. Ćwiczenia stały się jego pasją. Potem przyszedł czas na to, aby pokazać swoje umiejętności na zawodach – początkowo w Polsce, a teraz także w innych krajach – mówi trener Sebastiana Mariusz Żukowski.
Niepełnosprawni sportowcy podobnie jak ich pełnosprawni koledzy ciężko trenują, aby osiągać sukcesy. Sebastian, który startuje w dwuboju, czyli konkurencji siłowej, dużo czasu spędza na siłowni. Ale nie tylko. Jego treningi to także ćwiczenia aerobowe i angażujące wszystkie partie mięśniowe. Na trzy miesiące przed zawodami treningi są bardziej intensywne. Wtedy przez pięć dni w tygodniu ćwiczy pod okiem trenera po ok. 1,5- 2 godziny dziennie.
Mariusz Żukowski podkreśla, że Sebastian jest bardzo pracowity i wytrwały. – Jako jeden z niewielu pokochał dwubój na tyle, że systematycznie ćwiczy i podnosi swoje umiejętności. Jestem dumny, że trenuję takiego zawodnika – mówi Mariusz Żukowski.
Wyjazd do Abu Dhabi to podróż jego życia. Po raz pierwszy miał okazję lecieć samolotem. Jak przyznaje trener, na kilka dni przed wylotem miał małe spięcie z zawodnikiem. – Sebastian trochę się denerwował. Chował się przede mną, ale udało nam się dojść do porozumienia. Potem było tylko lepiej – mówi Mariusz Żukowski.
Sebastian bardzo miło wspomina olimpiadę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Spędził tam dwa tygodnie. To, co go zaskoczyło, to wspaniałe warunki w jakich zostali zakwaterowani sportowcy. Był również czas na zwiedzanie. – To inna kultura. Zdziwił mnie widok zasłoniętych kobiet i bardzo wysoka temperatura. Oglądałem meczety i zabytki. Po raz pierwszy jadłem ośmiornice – bardzo mi smakowały – wspomina złoty medalista.
Jak się okazało, również lot samolotem nie był tak straszny, jak początkowo myślał. – Nie było źle, niepotrzebnie się stresowałem – mówi Sebastian.
Problemem nie był również sam występ, choć wielu z nas na pewno start na ogólnoświatowych zawodach mocno by zestresował. Zwłaszcza, że na trybunach zasiadły rzesze kibiców. Sebastian jednak nie czuł tremy. – Nie czułem stresu. Robiłem swoje – wspomina zawodnik.
Ostatecznie, Sebastian zaprezentował się fantastycznie. W martwym ciągu podniósł 180 kg, natomiast w wyciskaniu leżąc 100 kg. Tym samym zwyciężył w obydwu konkurencjach, a dzięki tym wynikom zdobył również złoty medal za najlepszy łączny wynik podczas zawodów.
Było wzruszenie i niedowierzanie. Podczas dekoracji polski mistrz czuł dużą radość. Potem był powrót do kraju i oficjalne powitanie reprezentacji na lotnisku w Warszawie. Jak wspomina Mariusz Żukowski, kiedy sportowcy byli już na lotnisku, wypatrzył Sebastiana. – Wołałem do niego, ale nawet mnie nie zauważył. Ten ogromny sukces sprawił, że był w kompletnym szoku. Na szczęście to był bardzo pozytywny szok – opowiada Mariusz Żukowski.
Największe wzruszenie Sebastiana wywołało jednak coś innego – wspaniałe powitanie, jakie przygotowali dla niego bliscy i sąsiedzi z rodzinnego Ciółkowa. – Było wspaniale, bardzo się wzruszyłem tym, co dla mnie zrobili – mówi Sebastian. Jak zdradził trener, w tym wyjątkowym momencie w oku Sebastiana pojawiła się nawet łezka wzruszenia. – To było piękne powitanie, byli tam bliscy Sebastiana, jego sąsiedzi, a także wójt gminy Sylwester Ziemkiewicz. Każdy przygotował coś od siebie, były podarunki, kwiaty, a nawet koncert akordeonowy w wykonaniu sąsiada. Nad głowami powiewały biało-czerwone flagi. To był magiczny moment, który Sebastian na pewno zapamięta na zawsze – mówi Mariusz Żukowski.
Zdobycie trzech złotych medali to wspaniały wynik. Tego sukcesu nie byłoby bez siły i determinacji, a także pomocy trenera Mariusza Żukowskiego, który jest szkoleniowcem motywującym, mobilizującym i wspierającym swoich zawodników.
Teraz Sebastian ma swoją chwilę. Odwiedził m.in. pałac prezydencki, gdzie spotkał się z pierwszą damą. W najbliższym czasie wyjedzie na krótki odpoczynek. Ale jak przyznaje trener i zawodnik, wkrótce wracają na salę treningową. – Trzeba wracać do codziennych treningów. Nie możemy spoczywać na laurach. Jest szansa na kolejne sukcesy, ale nie da się ich osiągnąć bez ciężkiej pracy. Szukamy sponsorów, którzy mogliby wspomóc Sebastiana i innych zawodników, bo brakuje nam takiej pomocy. Zdobywamy laury, jednak to nie wiąże się z gratyfikacjami finansowymi – podsumowuje Mariusz Żukowski.

Eliza Kinalska
fot. Marek Konarski

Zobacz kolejny artykuł

Weronika Kansy – młody naukowiec z Płocka

Niektórzy młodzi ludzie każdą wolną chwilę poświęcają na spotkania ze znajomymi, imprezy, rekreację, udział w …