Fontanny w Alei Roguckiego przekleństwem mieszkańców bloków

Kilka miesięcy temu prezydent Płocka cieszył się z oddania Alei Roguckiego. Duża aleja spacerowa niemal w centrum miasta miała być wytchnieniem dla mieszkańców, miejscem spotkań ludzi starszych, gdzie można usiąść na ławce, posłuchać śpiewu ptaków, z dala od jeżdżących samochodów, by choć na krótko odetchnąć świeżym powietrzem.
Już podczas otwarcia prezydent zapowiedział, że ustawione zostaną tam dodatkowe ławki, których montaż właśnie się rozpoczął. Przy tej okazji zespół prasowy UMP przypomniał, że modernizacja al. Roguckiego to część projektu „Rozwój terenów zieleni w mieście Płocku”, na które miasto zdobyło dofinansowanie z Unii Europejskiej. Na czterech hektarach posadzonych zostało ponad 165 tys. roślin, ustawione zostały ławki, stojaki na rowery, kaskady wodne, kosze na śmieci, ułożona została nowa kanalizacja deszczowa i inne sieci podziemne. Całe przedsięwzięcie kosztowało ponad 13 mln zł, a unijne dofinansowanie wyniosło 7 mln zł.
Być może mieszkańcy osiedla cieszą się, że mają piękny, zielony park z ławkami, koszami na śmieci, stojakami na rowery. Jednak z doniesień osób, które zamieszkują w wieżowcu przy ul. Stanisława Zgliczyńskiego wiemy, że infrastruktura alei jest dla nich przekleństwem.
– Kto to wymyślił, żeby blisko – około 15 m – od bloku postawić trzy betonowe klocki, zwane przez projektantów fontannami. Czy to świątek, piątek czy niedziela, codziennie przez jedenaście godzin słyszymy w domach lejącą się wodę. Ja jestem już na skraju nerwowego wyczerpania. Może ten, kto to wymyślił, posiedziałby kilka godzin w kuchni, z odkręconym kranem – mówi nasza czytelniczka, mieszkanka sąsiadującego z fontannami wieżowca.
Ale to nie koniec. Wieczorami, zwłaszcza przy takiej jesiennej pogodzie, mało kto wybiera się na spacer, a już siedzących na ławkach nie uświadczysz. Tymczasem fontanny są od zmroku, oświetlone.
– Proszę sobie wyobrazić nasz koszmar. Od rana do późnego wieczora, cały czas sączy się woda, a idąc spać, mamy w mieszkaniach jasno. Ale nie na tyle, żeby przy tym świetle poczytać, tylko na tyle, by nie móc zasnąć – dodaje nasza czytelniczka.

Jol.
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Kiedyś pielęgnowała dzieci z osiedla Miodowa. Dziś sama potrzebuje pomocy

Dzieci przychodzące przed laty wraz z rodzicami do przychodni przy ul. Jasnej na pewno jeszcze …

Mam nadzieję, że czytelnicy pokochają Zuzę Lewandowską

Z Jackiem Ostrowskim, płocczaninem, autorem kryminału „Paragraf 148”, który będzie miał światową premierę 19 września, …

4 komentarze

  1. To jest dla nich KOSZMAR. Ludzie umierają, tracą bliskich, ciężko chorują, tracą pracę a ci koszmarem nazywają szum wody i światło wieczorem.

    Nie wierzę, że ten artykuł nie jest fejkiem, bo chyba nie można być aż tak oderwanym od rzeczywistości.

  2. płocczanin

    Ja pier…
    Szum wody przeszkadza jakiejś dewocie…

    Trawa do tego za zielona, w dzień Słońce za mocno świeci, w nocy księżyc…
    I ten przeraźliwy gwizd wiatru, śpiew ptaków, szczekanie psów, dzieci bawią się na podwórku i gadają, ludzie na przystanku za głośno przez telefon rozmawiają, imprezy w lato nad Wisłą, itd. W tym mieście żyć się nie da!
    Na wieś też się jeden z drugą nie przeprowadzą, bo tam kura sąsiada gdakać za głośno będzie, kogut piać, krowa muczeć i pies szczekać.
    Ludzie, czy wam już zupełnie odjeb..ło?

  3. Wolał by żeby sie woda lała z fontanny niż żeby mi samochody jeździły… a do okien jest takie coś co sie nazywa roleta lub zasłonka, wystarczy tego użyć

  4. czy te stare ramole śpią przy fontannie czy w domu?