Co ich ciągnie do „Terytorialsów”?

Płock od niedawna jest siedzibą batalionu Wojsk Obrony Terytorialnej, czyli jednostki, której misją jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności. „Terytorialsi” mają być blisko ludzi. Formacja opiera się na ochotnikach. Wśród nich możemy znaleźć przedstawicieli najróżniejszych profesji i zawodów, czasami zupełnie niezwiązanych z wojskiem.

W cywilu artystka, w wojsku szeregowa
Wojska Obrony Terytorialnej przyciągają wielu ludzi. Wśród nich znalazła się Agata Zdaniecka-Drabik, która na co dzień spełnia się w artystycznym świecie. Ale nie tylko ona. Razem z nią w szeregi wojskowych wstąpił także jej syn Filip.
Jak przyznaje plastyczka, do podjęcia decyzji o wstąpieniu do brygady WOT zmotywował ją syn. Ale to nie było jedynym powodem. – Chciałam się sprawdzić. W młodości dość intensywnie zastanawiałam się nad wstąpieniem do policji. Ktoś powiedział mi jednak, że jestem za niska i nie mam szans. Odpuściłam i wybrałam zupełnie inną drogę. Teraz, gdy pojawiła się taka okazja, aby przywdziać mundur, tamto pragnienie sprzed lat powróciło – mówi Agata Zdaniecka-Drabik.
Artystką kierowała również ciekawość. Chciała poznać jak wygląda wojskowy świat od przysłowiowej „kuchni”. W jej rodzinie jest żołnierz, więc była blisko tej tematyki, a jednak mimo wszystko widziała świat wojskowych jedynie z zewnątrz. Jak przyznaje, są pewne rzeczy, których nie da się wyjaśnić i zrozumieć nie uczestnicząc w nich. Również to przyczyniło się do podjęcia tej decyzji.
Zarówno ona, jak również jej syn przeszli już szkolenie podstawowe. To było jej pierwsze spotkanie z wojskową rzeczywistością w roli uczestnika. Było to dla niej duże zaskoczenie. – Ćwiczenia na poligonie były dla mnie wyzwaniem. Przede wszystkim dlatego, że wyposażenie żołnierza dla wszystkich jest takie samo. Nieważne czy jest to drobna kobieta czy mężczyzna o słusznej postawie. Dałam radę i, z tego co zauważyłam, to kobiety, które zdecydowały się na służbę, są niezwykle silne i wytrzymałe, doskonale radzą sobie w tych ciężkich warunkach – mówi wojskowa.
Najciekawszym doświadczeniem dla Agaty Zdanieckiej-Drabik była możliwość poznania zaplecza wojskowego. Dowiedziała się m.in. jak obsługuje się broń, spotkała się z taktyką „zieloną” i „czarną”. Zwłaszcza ta druga zrobiła na niej duże wrażenie. W ramach ćwiczeń wraz ze swoimi towarzyszami ubezpieczała innych żołnierzy podczas odbijania uwięzionych osób.
Również jej syn – Filip odbył już szkolenie podstawowe. Nie służyli razem, byli w innych plutonach. Wcale nie zdziwiło jej to, że Filip zainteresował się wstąpieniem do WOT. – Już jako dziecko, zanim jeszcze zaczął dobrze mówić, oznajmiał wszem i wobec, że jest żołnierzem. Od tamtego momentu jego zainteresowanie wojskiem wcale nie zmalało. Wygląda na to, że ma to we krwi – wyjaśnia Agata Zdaniecka-Drabik.
Zdawać by się mogło, że jej praca zawodowa i wojsko to dwa zupełnie odmienne światy. Jednak na wojskowym poligonie odnalazła wiele podobieństw i inspiracji dla swojego malarstwa. Ma zamiar urzeczywistnić je w najbliższym czasie. Decyzję o służbie wojskowej uważa za słuszną, w dalszym ciągu zamierza realizować się w ten sposób i rozwijać swoje umiejętności.

Mundurowa para
Wśród żołnierzy zdarzają się również małżeństwa. Przykładem takiej pary są Mariusz i Żaneta Kowalscy.

Eliza Kinalska
fot. Ze zbiorów 6 MBOT

Zobacz kolejny artykuł

Pogorzelcy z Białobrzegów

Ogromnej tragedii, jaka dotknęła tę rodzinę, nie da się opisać słowami. Ogień pojawił się w …