45 lat Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach

Rozmowa ze Stanisławem Kwiatkowskim dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku

Jest pan mentalnie już gotowy na jubileusz 45-lecia szpitala?
Chyba tak. Zaczynaliśmy od jubileuszu 25-lecia szpitala w maju 1998 roku. Wtedy po raz pierwszy zapadła decyzja, że warto takie wydarzenia traktować w sposób szczególny. Był to rok mojego debiutu i jako prowadzącego tamtą galę i za chwilę jako dyrektora placówki, bo jesienią tego roku zostałem dyrektorem szpitala.

Z perspektywy tych kilkudziesięciu lat szefa szpitala jest pan zadowolony z tempa rozwoju i tego w jakim kierunku on idzie?
Wydaje mi się, że więcej w takim czasie nie można było zrobić. To, co zadziało się w tym szpitalu na przestrzeni ostatnich 20 lat, na początku gdy działaliśmy razem z dyrektorem Adamem Struzikiem, później wspólnie już z nim jako senatorem i marszałkiem, jest sporym sukcesem. Być może udałoby się zrealizować kolejne pomysły, gdyby nie brak kadry lekarskiej. To ogranicza wdrożenie pewnych działalności z zakresu kardiochirurgii czy neurochirurgii, które np. w podobnym szpitalu w Radomiu powstały.

Pana następcy będą mieli trudniejsze zadanie?
Trudno dziś mówić o skali, ale jedno jest pewne, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Mówiąc o chwili obecnej powiem, że wyczerpuje chyba możliwości w zakresie usług zdrowotnych takiego szpitala jaki mamy w Płocku.

Ale plany muszą być i to z wieloletnim wyprzedzeniem. Co zatem pan wspólnie z zarządem szpitala przygotowuje?
Oczywiście mamy ambitne marzenia. Te nasze są takie do realizacji na najbliższych 5 lat. Myślę, że bardzo realne jest powstanie w ciągu tego czasu zakładu radioterapii przy szpitalu. Jest to z pewnością trudne zadanie, bo sfera prywatna musi na to wyłożyć około 80 mln zł. Ale prowadzimy rozmowy. Mam nadzieję, że uda się. Umowa jest taka, że do końca września muszą być uruchomione prace budowlane. Zawsze walczyliśmy o jak największą liczbę łóżek internistycznych, długoterminowych. Udało mi się osobiście namówić płocką firmę, która chce na miejscu dawnej szpitalnej pralni postawić zakład opiekuńczo-leczniczy na 120 łóżek. I to jest cenna wiadomość dla rodzin, które teraz muszą korzystać z odległych ośrodków. Taki zakład przy szpitalu byłby przede wszystkim dla ich komfortu potrzebny. Ale także dla pracowników szpitala, którzy mogliby tam także dodatkowo pracować.
Mamy dobrą wiadomość na 45-lecie szpitala, że na remont i doposażenie naszych poradni specjalistycznych dostaliśmy 14 mln. zł. Ta część od 35 lat nie była remontowana. Główna korzyść to odciążenie leczenia w oddziałach na rzecz poradni. W chwili doposażenia w sprzęt pewne świadczenia czy drobne zabiegi można będzie tam wykonywać w trybie jednodniowym. Na tę inwestycję mamy 1,5 roku. Chcemy tam zrobić dobrą pracownię endoskopii – szybkiej, prawie bezinwazyjnej diagnostyki. Czekają nas kolejne remonty oddziałów. Tu plan jest taki, aby przynajmniej raz na dwa lata kolejne piętro szpitalnych oddziałów remontować. Chcemy, aby docelowo w szpitalu zaistniała rehabilitacja neurologiczna, bo jest ogromne zapotrzebowanie. Myślimy o takim 20-30 łóżkowym oddziale. Kolejna rzecz, to remont oddziału zakaźnego. I chcemy także przeprofilować ten oddział na internistyczno-infekcyjny. W tym roku powinna być przygotowana dokumentacja. Rzeczywiście te plany są duże, a przecież w międzyczasie mogą pojawić się nowe, dodatkowe możliwości.
Tak, bierzemy to pod uwagę i jesteśmy przygotowani na to, że pojawi się taka sytuacja jak np. jedna z naszych ostatnich inwestycji – montaż kolektorów słonecznych, dzięki czemu nie płacimy za ciepłą wodę. Mamy nadmiar ciepła, który chcemy wykorzystać, np. jako element chłodzenia. Rozważamy tę kwestię.
Za tymi planami stoją pieniądze, sprzęt i przede wszystkim ludzie. Wcześniej wspominał pan o brakach kadrowych na nowe projekty, niedawno szpitale przeżywały trudne chwile w związku z zabezpieczeniem lekarzy do utrzymania obecnego zakresu usług.
Na to, żeby znaleźć dobre dla szpitali i lekarzy rozwiązanie, potrzeba kilku lat. Uważam, że w naszym szpitalu trochę opanowaliśmy sytuację. Rozwiązuje się problem na pediatrii. Mamy dalej kłopoty z laryngologami, chirurgami dziecięcymi i lekarzami chorób zakaźnych. W naszym szpitalu naczelny lekarz doktor Gogolewski codziennie wykonuje bardzo trudną pracę, aby pozyskać lekarzy. I udaje mu się finalizować pewne kwestie. Co mnie cieszy i jest ważne w perspektywie trudnego okresu wakacyjnego. Póki co wydaje się, że nie powinno być zatrzymania pracy. Po wakacjach na część oddziałów wracają lekarze po urlopach macierzyńskich, bezpłatnych, robiący obecnie specjalizację. Widzimy światełko w tunelu. Może ta sytuacja będzie się powoli uspokajać.
Tą informacją spokojniej wprowadza pan w temat jubileuszu. Bo uroczystość to przede wszystkim okazja do podziękowań setkom osób związanym z tym szpitalem.
Pierwsze słowa podziękowania należą się marszałkowi Adamowi Struzikowi i całemu zarządowi samorządu województwa mazowieckiego. Bez wsparcia z tej strony nie udałoby nam się tyle zrobić. Pamiętam 1992 rok, kiedy z przerażeniem patrzyłem na stare, drewniane okna z tyłu szpitala, pozabijane gwoździami, myśląc ile trzeba pieniędzy, żeby to wszystko naprawić. I wówczas Adam Struzik powiedział: nie martw się, naprawimy. Tak samo było z rozbudową szpitala, bo tzw. dostawki stały na korytarzach. Słowa podziękowania z pewnością należą się moim zastępcom. Od kilkunastu lat tworzymy drużynę, która się nawzajem wspiera i mamy jednakowy cel. Oczywiście ścieramy się, kłócimy, ale dochodzimy do porozumienia, umiemy ze sobą rozmawiać. Przy okazji jubileuszowej gali chcemy nagrodzić naszych szczególnie zasłużonych pracowników i przyjaciół. Podziękować kadrze lekarskiej, pielęgniarskiej, położnym, technikom, pracownikom administracji, obsłudze. Każdej osobie pracującej na rzecz szpitala. I oczywiście wszystkim firmom obsługującym ten szpital.

Po 26 latach pracy w szpitalu rano nie mówi pan: znów ten młyn?
Pani sobie wyobrazi, że nie. Codziennie chcę jak najszybciej przyjechać do pracy.
To znaczy, że pan naprawdę lubi tę pracę.
Tak, tu się zrealizowałem, tu spełniły się moje marzenia. Nie miałem tak zwanego parcia na coś innego.
Ale praca w firmie, gdzie myśli się o długach, a nie o tym jak wydać pieniądze, nie jest łatwa.
Bez hipokryzji trzeba powiedzieć, że jest taka pokusa chyba u każdego, żeby w takiej firmie popracować. Ale jak się zastanowić, nie wiadomo, czy nadmiar pieniędzy nie powoduje problemów z tym, jak je wydać. Bardziej satysfakcjonuje to, że ma się wokół dobrych ludzi i jednak znajdują się środki na to, by zrobić coś, co czasami wydaje się niemożliwe.

rad
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Śnięte ryby w Starym Kamieniu

Czytelniczka zaalarmowała nas o śmierdzącym problemie mieszkańców miejscowości Stary Kamień (gm. Gąbin). W pobliskim stawie …

Wysokość 3,4 metra, waga 8 ton: posąg trafi do Płocka

Neptun z Gostynina To może być jego opus magnum, choć z pewnością nie ostatnie. Gostyniński …