Wielki mały zamek, który gra w filmach

Zameczek co prawda rozmiarów jest niewielkich, ale już jedna wizyta wystarczy, żeby się nim zachwycić. Zachowany w bardzo dobrym stanie, nie zmienił się dużo od XV wieku, w którym został wybudowany. Gości kusi przepięknymi polichromowanymi stropami, starymi parkietami z XVIII wieku i… opowieściami o duchach.
Droga do Oporowa może nie należy do wzorcowych dróg na Mazowszu, przynajmniej jej ostatni odcinek przez wieś do dużego parku, w którym usytuowany jest zameczek, ale to z pewnością dlatego, że cały powiat kutnowski postanowił przenieść się do Łodzi. Teraz wszelkie reklamacje dotyczące dróg i dojazdów należy kierować właśnie do sąsiedniego województwa. Choć z drugiej strony przyznać trzeba, że od strony Kutna drogę poszerzono i zmodernizowano i tamtędy jedzie się całkiem wygodnie.
Mimo, że zameczek w Oporowie leży około 40 km od Płocka, a więc wyprawa do zamkowego muzeum nie zajmie nam więcej niż pół dnia, płocczanie zaglądają tam ostatnio znacznie rzadziej. Niektórzy nawet nie wiedzą o istnieniu tak interesującego i pięknego zabytku, bo jest to zamek „łódzki”. A przecież przez wiele lat leżał w granicach naszego województwa i był jednym z najczęściej wybieranych miejsc na ciekawą wyprawę. Pora więc wraz z wiosną poprawić statystyki! Oporów zaprasza!
Najpierw przywita nas zabytkowy parkan, z oryginalnymi bramami z lat 70. – 80. XIX w., na których znajduje się monogram ówczesnego właściciela Wilhelma Orsettiego. Z zaparkowaniem samochodu trzeba sobie poradzić samemu. Nie ma wyznaczonych miejsc, ale można się gdzieś „przytulić”. Po przekroczeniu bramy wchodzimy do pięknego parku, którym otoczony jest zamek. 10 hektarów drzew i alejek, po których można spacerować, ma genezę jeszcze XVII-wieczną. Na terenie parku zachowały się dwie oficyny: „Domek neogotycki” z lat 40. XIX wieku oraz „Domek szwajcarski” z II połowy XIX wieku. Po drugiej stronie drogi był niegdyś okazały sad dworski. Teraz przypomina o nim kamienno-ceglany mur i znajdujący się za nim domek ogrodnika. W parku można usiąść na ławeczce i odpocząć po zwiedzeniu zamkowych wnętrz, ale można również urządzić sobie mały piknik i zjeść przywiezione ze sobą smakołyki w „pięknych okolicznościach przyrody”. Tym bardziej że Oporów nie ma niestety bazy gastronomicznej i wszelkie marzenia o kawie muszą poczekać, aż wyjedziemy poza miejscowość. W zielonych zakątkach chętnie odpoczywają też zwierzęta. Są wiewiórki, a niekiedy czubki drzew obejmują w posiadanie czarne wrony albo gawrony, prawie niewidoczne na tle konarów, natomiast towarzyszące turystom głośnym krakaniem.
Zameczek wygląda jak piękny i pracochłonny model, bo jest z daleka malutki, ładnie zakomponowany na wyspie otoczonej fosą. Prowadzi do niego most drewniany, który w ubiegłym roku wybudowali żołnierze. Zastąpił on stary most, nie nadający się dłużej do użytku. Zbudowany został z drewna dębowego i oparty na źródłach ikonograficznych. Sam zameczek natomiast powstał w I połowie XV wieku jako siedziba najzamożniejszej rodziny ziemi łęczyckiej – Oporowskich herbu Sulima, związanej z dworem Jagiellonów. Inicjatorem budowy zamku był wojewoda łęczycki Mikołaj. Dzięki niemu Oporów zyskał również prawa miejskie. Budowę kontynuowali jego syn Władysław Oporowski, arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski (zmarły w 1453 roku). W 1626 roku dobra oporowskie przeszły na własność rodziny Tarnowskich herbu Rola, a w 1725 rodziny Sołłohubów. Przez niemal sto lat (od 1837) właścicielami zamku była rodzina Orsettich. Ostatni właściciel Oporowa – Szymon Karski kupił majątek w 1932 roku, gdy rodzina Orsettich została zlicytowana. Być może miał zamiar coś zmieniać lub urządzać wnętrza według swojego gustu, ale albo nie zdążył, albo zmienił zamiar i do żadnych zmian nie doszło. W zamku prawie nie bywał. Osadził w nim swojego administratora. Po Orsettich zostały natomiast wspaniałe, oryginalne lustra, które przeżyły II wojnę i do dzisiaj cieszą oko zwiedzających. Przetrwanie zawdzięczają z pewnością swoim ogromnym rozmiarom. Trudno byłoby je ruszyć albo przewieźć do jakiejś innej, „prywatnej” rezydencji. Po wojnie zamek miał lokatorów, a od 1947 roku zaczęto organizować w nim muzeum, które otwarto dla zwiedzających dwa lata później.
Zamek powstał jako niewielka, acz wygodna rezydencja o zabudowie skupionej wokół czworobocznego dziedzińca. Składał się z domu mieszkalnego, baszty obronnej z kaplicą i wieży obronno-mieszkalnej, połączonych murem obronnym z krenelażem. Pierwotne wejście wiodło przez zwodzony most i niewielkie przedbramie. Zamek w Oporowie należy do nielicznych dziś w Polsce budowli, reprezentujących typ średniowiecznej rycerskiej rezydencji obronnej, zachowanych w tak dobrym stanie. Jest jednym z najcenniejszych zabytków średniowiecznej architektury świeckiej. Przetrwał, ponieważ zawsze był zamieszkały, a jego właściciele dbali o swoją siedzibę.
Muzeum mieści się w zamkowych wnętrzach. Nie jest ich dużo, ale oryginalne elementy wystroju architektonicznego, które się zachowały do czasów dzisiejszych, i inne prezentowane przedmioty z różnych epok sprawiają, że zwiedza się je bardzo przyjemnie i można zauważyć wiele ciekawych eksponatów. W komnatach prezentowane są wnętrza dworskie od średniowiecza po I połowę XIX wieku. Chodzimy po starych, zabytkowych parkietach, a nad głowami oglądamy bardzo cenne i rzadkie drewniane, polichromowane stropy. W największej sali jest też niezwykły, bogato zdobiony piec. Ze ścian zerkają portrety szlacheckie, które „zagrały” w adaptacji filmowej „Pana Tadeusza”. Z Oporowa wypożyczono wtedy jeszcze biureczko, stoliczek i kandelabry. Inną przygodę filmową Oporów miał ze słynnym swego czasu serialem telewizyjnym „Ekstradycja”. Wtedy mieściła się w zamku siedziba mafii. Jeszcze wcześniej udawał mroczną rezydencję angielską z opowiadania Oskara Wilde’a. We wnętrzach wyeksponowano wiele ciekawych przedmiotów: dzieła sztuki, militaria, np. zbroje, wyroby rzemiosła artystycznego z kości słoniowej, porcelanę. Ciekawą historię ma szkatuła z pistoletami, odnaleziona przez robotników podczas renowacji. Przeznaczona na trzy pistolety do pojedynku, w swoim wnętrzu kryje tylko dwa. Co się stało z trzecim i do czego został użyty? To tajemnica zamku. Tajemnicą są też duchy w kaplicy, które zostały zarejestrowane latem na nagraniach z monitoringu. Wyglądają jak kule światła, swobodnie poruszające się z góry na dół. Kaplica nie jest urządzona. Zachowała się w niej XV-wieczna mensa ołtarzowa. Ostatni raz użytkowano ją w 1917 roku, gdy odbył się tu ślub wnuczki właścicielki.
W Oporowie czasem odbywają się koncerty (muzeum posiada fortepian) i teatralne spektakle. Dziedziniec kilka razy przyjął też gości weselnych. Ale nawet wtedy, gdy nie ma żadnych zorganizowanych imprez, warto odwiedzić ten niezwykle urokliwy zameczek, zwłaszcza wiosną i latem, gdy park prezentuje się w pełnej krasie. Wizytę w muzeum można połączyć z obejrzeniem klasztoru zakonu Paulinów. Wystarczy się wcześniej umówić. W zabytkowym zespole klasztornym mieszka zaledwie kilku paulinów. Pod ich pieczą jest kościół parafialny pw. św. Marcina, który powstał w stylu gotyckim, w pierwszej połowie XV w., dzięki Mikołajowi Oporowskiemu i jego synowi, który dokończył budowę.
Z klasztorem w Oporowie związana jest postać Stanisława Oporowskiego, paulina nazywanego błogosławionym. Urodzony około 1501 roku w Oporowie, już jako doktor filozofii wstąpił do zgromadzenia paulinów. Osiągnął godność prowincjała zakonu. Zasłużył się dla obrony katolicyzmu w okresie reformacji. Ostatnie lata życia spędził w klasztorze w Oporowie, gdzie zmarł około 1552 r. Nad jego trumną miały miejsce liczne cuda i łaski. Miejsce jego urodzenia uczczono w 2 poł. XVIII w. kapliczką wzniesioną na terenie Oporowa, która obecnie znajduje się w obrębie cmentarza parafialnego. W klasztorze przebywał również w 1646 roku ojciec Augustyn Kordecki, pełniąc funkcję przeora.
Choć wojny nie oszczędziły klasztoru i kościoła, udało im się przetrwać. W pierwotnym kształcie pozostawały do wieku XVIII. Dzięki fundacji dziedziców Oporowa, Józefa Sołłohuba, wojewody witebskiego i jego żony Antoniny z Ogińskich, klasztor gruntownie odrestaurowano, a kościół przebudowano w stylu barokowym. Nawę i prezbiterium nakryto sklepieniem kolebkowo-krzyżowym. Wzniesiono też ścianę tęczową z łukiem pełnym oraz barokowe ołtarze. W latach 80. XVIII w. klasztor rozbudowano o nowe skrzydło, które pomieściło wznawiającą działalność szkołę parafialną. Kolejne przebudowy i restauracje miały miejsce w latach 1849-1955, 1979-1983 oraz 1996-1997. Wnętrze kościoła w 1938 r. pokryły freski autorstwa malarza Szretera. Gdy paulini powrócili do Oporowa w 1957 roku, kaplicę kościelną ozdobiły witraże znanego artysty z Poznania, Stanisława Powalisza. Dzięki ostatniej konserwacji elewacji zewnętrznych gotyckiego skrzydła klasztor zyskał odnowioną, czytelną formę architektoniczną. Warto zwrócić uwagę na gotycki dom mieszkalny zakonników, powstały w XV wieku. To prawdziwa rzadkość. Przetrwał do dnia dzisiejszego jako jeden z trzech zachowanych średniowiecznych domów konwentualnych paulinów.
Po drodze do Oporowa lub wracając do Płocka, możemy się jeszcze zatrzymać w Mnichu. Tam znajduje się zespół kościelny z XVI-wieczną świątynią oraz zespół dworski z XIX stulecia. Natomiast w lasach pod Mnichem znajduje się podobno cmentarzysko kurhanowe z okresu I – IV w. n.e.
Marta A. Szatkowska

Zobacz kolejny artykuł

Nie omijaj Zagrzebia

Jedno z najładniejszych europejskich miast choć jest wielotysięczną metropolią, sprawia wrażenie kameralnego i przyjaznego. Główne …