Węgierski kurort sposobem na wypoczynek i zdrowie

Jak dojechać
Do Heviz dojeżdżamy na dwa sposoby: albo tradycyjną, znaną Polakom choćby z wypraw nad Adriatyk, drogą przez Czechy, albo ciekawą widokową trasą przez Cieszyn z wykorzystaniem nowej autostrady na Słowacji od Żiliny do Bratysławy. To o 50 km krótsza droga! Jedzie się jednak dużo dłużej, szczególnie w dni powszednie, kiedy musimy wyprzedzać całe ciągi Tirów. Te powodują, że stoi się najpierw w dwugodzinnym w korku w miejscowości Cadca (zaraz za granicą czesko-słowacką, a potem tuż za granicą słowacko-węgierską w miejscowości Rajka). Reasumując: tą trasą jechaliśmy do Heviz 13 godzin. Z powrotem wracaliśmy przez czeskie Brno i korzystając z sieci autostrad i dróg szybkiego ruchu, do Polski przyjechaliśmy w 11 godzin.
Na koniec jeszcze jedna dobra rada. Na Węgrzech jak wszędzie indziej warto znać jakiś obcy język choćby w stopniu podstawowym. Taki wystarczy! Uwierzcie: mało gramatyczne sformułowanie typu „Kali kraść krowy” jest doskonale zrozumiałe dla węgierskiego kelnera czy sklepikarza. Niestety, angielski na prowincji jest stosunkowo mało popularny. Dominuje historycznie związany z Węgrami (monarchia austro-węgierska) język niemiecki. Na szczęście menu w restauracjach dostaniemy – jeśli poprosimy – w dwóch najbardziej znanych Polakom językach: angielskim i rosyjskim.
Tomasz Szatkowski

Zobacz kolejny artykuł

Grunwaldzkie miecze nad Wisłą

„Z dziwnie rzewnym uczuciem zbliżam się do tego miejsca, które taką świętością, niby drugiej Częstochowy …