Węgierski kurort sposobem na wypoczynek i zdrowie

Dla lubiących zwiedzać
Taki już mam charakter, że nie umiem długo usiedzieć w jednym miejscu. Zatem dla mnie Héviz w dużej części było bazą wypadową. A w dalszej lub bliższej okolicy nie brak wszelakich atrakcji. Choćby pięknie usytuowany zamek Sumeg, tylko 20 km od miejsca naszego pobytu. Kolejny zamek, a przy okazji mnóstwo piwnic z winami odnajdziemy w Szigliget. To miejsce i miejscowe wina są bardzo w Héviz przez różne foldery i agencje turystyczne reklamowane. Organizowane są tam m.in. tak popularne wśród turystów wieczory folkloru. Jednak naszym zdaniem zdecydowanie lepsze wina odnajdziemy w Badacsonytomai, nad jeziorem Balaton. Trudno trafić, ale wystarczy spytać któregoś z miejscowych, używając magicznego zwrotu Keller bor (wina Kellera). Poproszony przez nas mieszkaniec wioski wyszedł ze sklepu i pokazując ręką wzdłuż ulicy, wołał życzliwie: ott. A cóż to może znaczyć? Tak czy inaczej piwnicę z wyśmienitymi winami (można próbować przed zakupem) znaleźliśmy na końcu ulicy, a dopiero w pensjonacie za pomocą rozmówek węgierskich przetłumaczyłem sobie ten zwrot. Znaczy on po prostu „tam”.
Skoro już jesteśmy nad Balatonem, to grzechem byłoby nie pojechać do uroczego, położonego na cyplu wrzynającym się w jezioro, Tihany. Cała osada to taki swoisty skansen (oprócz oczywiście innych atrakcji, takich jak podziemia do zwiedzania). Uwagę turystów przyciągają miejscowe dzieci, które w wielkich kotłach warzą marmoladę, zresztą dorośli robią to samo, tylko trochę dalej. Słoiczek takiej marmolady kupić można za 900 forintów; sprzedawca doskonale mówi po angielsku. Polecam bardzo dobre piwo domowej roboty za 600 forintów, ewentualnie rumianą chałkę za 400 forintów lub placek langosz kosztujący 550 forintów. Wracając z Tihany do Héviz, warto zahaczyć o Tapolcę, gdzie za odpowiednią opłatą na blaszanych łódkach możemy popływać w podziemnych grotach. Nie zapomnijmy także o górze wulkanicznej w Monoszlo, niedaleko Hegyestu. 5 km od Héviz można zwiedzić zamek (naszym zdaniem raczej pałac) w Keszthely, a przy okazji zrobić zakupy w hipermakecie Tesco. To dominująca marka na Węgrzech. Na koniec warto jednak wrócić do Héviz, bo 3 razy w tygodniu: w środy, czwartki i soboty czynne jest targowisko. Bo gdzie jak nie na targowisku kupimy najlepsze paprykowe węgierskie salami?

Zobacz kolejny artykuł

Nie omijaj Zagrzebia

Jedno z najładniejszych europejskich miast choć jest wielotysięczną metropolią, sprawia wrażenie kameralnego i przyjaznego. Główne …