Nie omijaj Zagrzebia

Jedno z najładniejszych europejskich miast choć jest wielotysięczną metropolią, sprawia wrażenie kameralnego i przyjaznego. Główne atrakcje są na wyciągnięcie ręki. Można do nich dojść pieszo lub obejrzeć z wysokości rowerowego siodełka. Jedziecie na dalmatyńskie wybrzeże? Wstąpcie do stolicy. Później porównacie jej klimat z Dubrownikiem i wyspami.
Jest środek lata, a na dworcu autobusowym w Zagrzebiu wita mnie deszcz. Na razie mały, więc decyduję się na spacer. Mijam szerokie ulice, przyglądam się budynkom. Mam wrażenie, że w Zagrzebiu jest trochę Wiednia, Warszawy i Lwowa. Miło, przyjemnie, znajomo. Blisko placu Josipa Jelačića (Trg Bana Josipa Jelačića) deszcz robi się uciążliwy. Trzeba pomyśleć o jakimś schronieniu. Gdzie? Najlepiej w kawiarni.
Zachęcona czarno-białymi fotografiami na wystawie wchodzę do Knjigi&Kavy (Książki i Kawy). Założył ją dziennikarz, autor kilkudziesięciu książek o mieście Zvonimir Milčec. Wielki miłośnik zwierząt i fajek zainspirowany podobnymi miejscami w Paryżu i Londynie postanowił otworzyć swoją kawiarnię w Zagrzebiu. Knjiga&Kava ma coś z klimatu międzywojnia. Na wieszakach wiszą stare czasopisma. Na ścianach oprawione w ramy zdjęcia z podróży i spotkań.
Czekając na kawę przeglądam numer „Świata”. Obszerna relacja z przedwojennego kongresu Słowian w Splicie, ze zdjęciem zrobionym podczas radosnego powitania polskiej delegacji. W aktualnym dzienniku już nie jest tak radośnie. Na jednej z pierwszych stron mrożący krew w żyłach artykuł o polskich turystach, którzy wyszli nieprzygotowani na „krótki spacer”. Skończył się interwencją służb ratowniczych.

Tekst i fot. Marta Szatkowska-Kunavar

Zobacz kolejny artykuł

Rejsy – all inclusive na pełnym morzu

Osobom nie posiadającym jeszcze żeglarskiego doświadczenia często się wydaje, że rejsy wiążą się z mnóstwem …

Pogoda pokrzyżowała plany organizatorom spływu kajakowego, ale nie zniechęciła uczestników

Wystartowali bladym świtem. Patrzyli w niebo zastanawiając się, czy za chwilę nie spadnie deszcz. Spadł. …