Chorwacja we wrześniu

Urlop w Chorwacji niesie za sobą mnogość możliwości wyboru miejsc, w których, ciesząc się przepięknym kolorem morza i jego owocami, można porządnie wypocząć. Warunek jest jeden: jeśli nasze urlopowe możliwości na to pozwalają, zrezygnujmy z wyjazdu wakacyjnego. Jest gorąco, tłoczno i bardzo drogo! Zupełnie inne, zdecydowanie lepsze perspektywy daje nam wyjazd wrześniowy, najlepiej gdzieś tak w połowie miesiąca….
Warto także zastanowić się, czy celem naszej podróży muszą być koniecznie najbardziej popularne miejscowości letniskowe typu Makarska, miasta doskonale znane w całej Europie jak Dubrownik czy Split, czy raczej miejscowości, gdzie pozbawieni konkurencji tysięcy turystów, możemy poznać legendarną chorwacką gościnność.
Pokój za 30 euro
Prawdą jest, że Chorwacja z roku na rok jest coraz droższa. Oczywiście można wypocząć za stosunkowo niewielkie pieniądze, jeśli do bagażnika samochodu wrzucimy namiot, worek kartofli i 3 tuziny chińskich zupek. To też jest jakiś wybór. Jeśli jednak nie cierpimy na nadmiar gotówki (co każdemu może się zdarzyć – życie), zdecydowanie lepszym pomysłem jest wyprawa z namiotem i prowiantem nad Bałtyk. Przerabiałem to wiele razy i do dzisiaj twierdzę, że były to jedne z najpiękniejszych wakacji. Gdy jednak stać nas już na urlop nad Adriatykiem, to lepiej przyjąć założenie, że nie po to się człowiek męczy kilkunastogodzinną jazdą przez Czechy, Austrię i Słowenię, by na dodatek już na miejscu połowę urlopu przeznaczyć na gotowanie.
Zatem pusty bagażnik samochodu (co oczywiście prawdą nie jest; ile te kobiety potrafią zabrać ubrań na nieprzewidziane okazje…), żona pilotem i kierowcą na zmianę, z tyłu auta dwoje znajomych spod Rypina – na taki urlop czekaliśmy długich dwanaście miesięcy. Istnieje wprawdzie możliwość wcześniejszej rezerwacji jakiejś kwatery nad morzem, ale we wrześniu nie jest to konieczne. Apartamenty kuszą ogłoszeniami. Ceny wynajmu kilka razy niższe niż latem. 30 euro za pokój (za dobę) w zupełności wystarczy, by zamieszkać przez te 10 dni w całkiem przyzwoitych warunkach.
Dylemat jest jeden. Wolimy mieszkać w pensjonacie, gdzie nad wszystkim czuwają także przebywający w nim gospodarze, czy preferujemy raczej nieobecność tych ostatnich. To znaczy spotykamy się na początek, witamy, płacimy za pobyt, a na koniec klucz zostawiamy u sąsiadów. I podczas całego pobytu w pensjonacie jesteśmy tylko my, ewentualnie nasi znajomi. Każda z tych opcji ma swoje plusy i minusy. My w Chorwacji byliśmy nie po raz pierwszy (uwierzcie: kolor i przejrzystość Adriatyku wygrywa z połową mórz Hiszpanii, Grecji i Turcji), postanowiliśmy zatem tym razen spróbować wersji z gospodarzami mieszkającymi w pensjonacie. Jak się okazało, warto było…

tekst i fot. Tomasz Szatkowski

Zobacz kolejny artykuł

Pogoda pokrzyżowała plany organizatorom spływu kajakowego, ale nie zniechęciła uczestników

Wystartowali bladym świtem. Patrzyli w niebo zastanawiając się, czy za chwilę nie spadnie deszcz. Spadł. …

Na wakacje nie zawsze pociągiem czy samolotem

Ciekawość świata trzeba nieustannnie doskonalić, mówił pisarz, który nie był blagierem ani blogierem. Jak? Słuchać …