Najnowsze informacje

Kto kierowcą, kto pasażerem? Wypadku w Parzeniu ciąg dalszy

– Jestem niewinny. Robiłem wszystko, żeby to udowodnić. Nawet trudno mi sobie wyobrazić, że mogłem zrobić coś złego. Jestem kozłem ofiarnym, sąd nie chciał wziąć pod uwagę moich wniosków. To była bez wątpienia życiowa nauczka, ale czasu nie da się cofnąć. Dobrze, że obaj żyjemy. Należy ponosić konsekwencje swoich czynów. Ale jestem zaskoczony, z jaką łatwością przyszło mojemu dawnemu koledze wymyślić taki przebieg zdarzenia, w którym on jest poszkodowany, a tylko ja winny. I nie chodzi tu tylko o wypadek, ale o żądanie 220 tys. zł odszkodowania i 1 tys. zł miesięcznej renty. Nie mogę się z tym pogodzić, to krzywdzące, rujnuje życie moje i bliskich. Proszę o sprawiedliwy wyrok. Liczę, że wszelkie wątpliwości w tej sprawie zostaną rozstrzygnięte na moją korzyść – powiedział w ostatnim słowie po rozprawie w II instancji Krzysztof, który w sądzie rejonowym został skazany między innymi na 16 miesięcy pozbawienia wolności.
Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że sprawa nie ma pozytywnego bohatera. Jeśli w południe dwóch pijanych mężczyzn wsiada do samochodu, by przejechać choćby kilkanaście kilometrów, to nie ma dla nich żadnych okoliczności łagodzących. Jeśli jednak mają ponieść konsekwencje, to obaj, nie jeden, którego rola w tym zdarzeniu wzbudza wiele wątpliwości. Bo z materiału dowodowego nie można z całą pewnością przypisać winy tylko jednej osobie. Naczelną zasadą polskiego prawa jest domniemanie niewinności. Dopóki wina nie zostanie udowodniona, wątpliwości powinny być rozstrzygane na korzyść oskarżonego.
Dwaj dobrzy znajomi zakończyli swoją przyjaźń 21 kwietnia 2014 roku, a przyczyną stał się wypadek samochodowy. W tamten poniedziałek obaj pojechali do Sikorza do baru, aby pograć na automatach. Potem wsiedli do samochodu jednego z nich i pojechali. Auto zjechało na lewy pas drogi, a potem zatrzymało się na przepuście wodnym. Jeden z nich, ten, który zdaniem biegłego jechał na miejscu pasażera, doznał rozległych obrażeń ciała. Drugi został wyciągnięty z pojazdu, miał zakleszczoną nogę po stronie pasażera. Na poduszce powietrznej po stronie kierowcy były plamy krwi „pasażera”, nie został uszkodzony drążek zmiany biegów.
Sąd I instancji uznał winnym spowodowania wypadku Krzysztofa, który miał 3 promile alkoholu w organizmie i nic nie pamiętał. Drugi z jadących pojazdem miał 2,7 promila alkoholu i doskonale pamiętał przebieg wydarzeń feralnego dnia. Krzysztof został skazany na 16 miesięcy pozbawienia wolności bez zawieszenia, mimo że nie był karany, czego sędzia nie uwzględniła pisząc uzasadnienie wyroku. Do tego dołożono mu 5 lat zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych i nakazano wpłacić 1 tys. zł na Fundusz Pomocy Poszkodowanym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Krzysztof odwołał się od wyroku.

Jola Marciniak
fot. archiwum prywatne

Zobacz kolejny artykuł

Druga część obwodnicy już przejezdna

Na otwarcie tej drogi z pewnością płocczanie czekali z niecierpliwością. Drugi odcinek obwodnicy jest już …

Wojsko wraca do Płocka

Blisko 130 żołnierzy 61 batalionu lekkiej piechoty w Grójcu, pierwszego pododdziału formowanego w ramach 6. …

Jeden komentarz

  1. Nawet jak się ustali sprawcę, to pozostaje kwestia odzyskania odszkodowania. Nie jest to takie proste jakby się mogło wydawać. No chyba, że się weźmie do pomocy EuCO.