Kobierniki do zamknięcia?

Kiepski stan dróg, brak miejsc w przedszkolach, rosnące bezrobocie – to problemy, które wkrótce mogą zejść w Płocku na plan dalszy. Tym najważniejszym staną się śmieci. A właściwie co z nimi zrobić. Bo składowisko w Kobiernikach, gdzie trafiają miejskie odpady, jest przepełnione. Jeśli w najbliższych dniach Zakład Utylizacji Odpadów Komunalnych nie otrzyma zgody na podniesienie wysokości składowiska, a w niedalekiej perspektywie na budowę nowej kwatery na odpady, to Płock może czekać śmieciowa katastrofa. Co prawda wszyscy zapewniają, że drugi Neapol nam nie grozi, ale sytuacja jest naprawdę poważna.
Neapolem, stolicą włoskiej Kampanii, kryzys śmieciowy wstrząsa od kilku lat. Wszyscy znamy obrazki z miasta, w którym na ulicach leżą tony śmieci, a ludzie spacerują w maskach. Ostatnią Wielkanoc Włosi również spędzili wśród zwałów odpadów. To efekt przepełnionych okolicznych wysypisk.
Stefan Kotlewski, który od trzech miesięcy jest prezesem ZUOK w Kobiernikach, zapewnia, że w Płocku do tego nie dojdzie. Chociaż przyznaje, że sytuacja w Kobiernikach jest trudna, bo wysypisko jest przepełnione. – Pojemność składowiska została przekroczona o 39 tys. metrów sześciennych, a o półtora metra wysokość składowiska w porównaniu z projektem budowlanym – mówi Stefan Kotlewski.
Kobierniki trzeba więc ratować, żeby Płocka nie zasypały śmieci. W najbliższych dniach powinno się wyjaśnić, czy ZUOK dostanie zgodę na podniesienie o pięć metrów wysokości składowiska. Ale to rozwiązanie tylko doraźne. Podobnie jak przetargi, które ogłosił ZUOK na odbiór śmieci. To oznacza, że firma będzie musiała płacić za zabrane od niej odpady i będzie ponosiła spore koszty. Stefan Kotlewski ma nadzieję, że te wyjścia awaryjne pozwolą doczekać ZUOK do momentu wybudowania nowej kwatery. Ta mogłaby powstać pod koniec 2012 r. Ale też pod pewnymi warunkami.
Firma stara się o to od trzech lat, ale dotychczas jej działania blokowały organizacje ekologiczne z Wyszyny i Sikorza. I trudno się dziwić. Mieszkańcy dość mieli walających się po okolicach śmieci, hord ptaków i przede wszystkim wszech-
obecnego fetoru. – Rozmowy z ekologami były trudne, ale myślę, że doszliśmy do porozumienia – mówi Stefan Kotlewski. – Myślę, że obdarzyli mnie kredytem zaufania i poczekają na efekty naszej pracy. A firma zatrudniła sokolnika do przepędzania ptaków, zużyliśmy osiem tysięcy ton ziemi, żeby zrobić przesypkę, aby wiatr nie porywał śmieci, stosujemy preparaty antyodorowe. Mam nadzieję, że to zadowoli ekologów i zgodzą się na inwestycję.
Ale ekolodzy to jedna strona medalu. Drugą jest gmina Stara Biała, w granicach której znajdują się Kobierniki. Wójt Sławomir Wawrzyński nie ukrywa, że swoją zgodę na wybudowanie nowej kwatery uzależnia od tego, czy w Kobiernikach powstanie spalarnia śmieci. – Chcemy mieć gwarancję, że taka ekologiczna instalacja powstanie u nas, a nie np. w parku przemysłowo-technologicznym. Nie chcemy mieć tylko wysypiska i związanych z nim problemów – mówi Sławomir Wawrzyński.
Powstanie spalarni w Kobiernikach to melodia przyszłości. Stefan Kotlewski mówi, że w optymistycznym wariancie może się pojawić za siedem lat. – Na razie pan prezydent wyraził zgodę, abym dalej prowadził rozmowy z kontrahentami zainteresowanymi wybudowaniem spalarni – mówi szef ZUOK.
Stefan Kotlewski jest optymistą, jeśli chodzi o kwestie podniesienia wysokości składowiska i wybudowania nowej kwatery. – Tak na 75 proc. – deklaruje. A co jeśli te plany nie wypalą? Czy Kobierniki trzeba będzie zamknąć? – Zamknięcie zakładu to byłaby katastrofa dla całego regionu – ucina krótko Kotlewski.
Krzysztof Izmajłowicz, szef płockiej Sity, która ma 14 tys. klientów i ok. połowy płockiego rynku śmieciowego, przyznaje, że z niepokojem patrzy na problemy ZUOK. – To my musimy zapewnić bezpieczeństwo naszym klientom. Chcielibyśmy to robić, tak jak od wielu lat, w oparciu o ZUOK w Kobiernikach. Ale jeśli nie będzie to możliwe, poszukamy innych wariantów – mówi szef Sity.
Te inne warianty to np. wożenie płockich śmieci na inne wysypiska. Tyle tylko, że znacznie podniosłoby to koszty firmy. Te spadłyby na zwykłych mieszkańców.
ZUOK w Kobiernikach pierwsze śmieci przyjął w 2000 r. Trafiają tam odpady z Płocka i gmin powiatu. W ubiegłym roku było to 58,5 tysiąca ton śmieci.
Grzegorz Szkopek
g.szkopek@tp.com.pl

Zobacz kolejny artykuł

Straż zamknęła escape room w Płocku

Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej zdecydowała w minioną sobotę, 5 stycznia o zamknięciu jedynego w …

2 komentarze

  1. mieszkaniec

    gdyby smieci były przyjmowane faktycznie tylko z płocka i powiatu toby problemu nie było a na pewno nie teraz

  2. Ja pierniczę, taka wysokość składowania, o której mówi Kotlewski – to była już w 2008 roku.
    Tamci kłamali -bo mieli za to kasę, /pewnie może nawet napewno -lewą”/. Ci kłamią, bo są głupi, albo dostali cukierka /wziątkę/, żeby ich dupy pokryć.