Najnowsze informacje

Jeden gryzie, drugi szczeka…

Ustawa o ochronie zwierząt oraz art. 77 kodeksu wykroczeń nakładają na właścicieli czworonogów obowiązek należytej kontroli swojego zwierzęcia. Udając się z psem w miejsca ogólnodostępne, właściciel musi zachować należytą ostrożność, by zwierzę – bez względu na to, czy z winy umyślnej, czy nieumyślnej – nie sprawiało zagrożenia dla innych ludzi.
Art. 77 kodeksu wykroczeń: „Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany”. Chodzi o przeciętne środki ostrożności związane z trzymaniem zwierzęcia. Warto wiedzieć, że będą one zróżnicowane w zależności od gatunku zwierzęcia i przede wszystkim od stopnia niebezpieczeństwa, jakie zwierzę może stwarzać. Konkretne środki ostrożności mogą wynikać z ustawy i prawa miejscowego. Dlatego też wyraźny obowiązek wyprowadzania psa na smyczy lub w kagańcu znajduje się w uchwałach Rady Miasta.
Niezachowanie należytej ostrożności przy trzymaniu psa może doprowadzić do wyrządzenia szkody przez psa innej osobie. Najczęściej ta szkoda ma postać uszkodzenia rzeczy, ale także pogryzienia dziecka, dorosłej osoby, a także innego psa lub zwierzęcia. W zależności od skutków niewłaściwego trzymania czworonoga – właściciela może spotkać mniej lub bardziej surowa odpowiedzialność karna.
Inna sprawa to głośne szczekanie. Wielu ludziom przeszkadza hałaśliwe zachowanie zwierzęcia i starają się robić wszystko, by czworonóg nie zakłócał miru domowego.
W kodeksie wykroczeń i na to znalazło się rozwiązanie. Art. 51. § 1: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Brak reakcji posiadacza psa na jego uporczywe szczekanie nocą bez szczególnych zewnętrznych powodów może być podstawą do ukarania właściciela psa, a także zainteresowania Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Mamy dla czytelników dwie różne historie z psami i ich właścicielami w rolach głównych.

Dog argentyński bez kagańca
– W Rogozinie grasuje pies rasy niebezpiecznej – usłyszeliśmy w słuchawce głos czytelnika. – We wrześniu pogryzł mojego syna, potem zaatakował żonę i mojego psa. To dog argentyński, który korzystając, że brama jest otwarta, ucieka bez obroży i kagańca z jednej z posesji na osiedlu.
Niestety właściciel psa nie poczuwał się do poniesienia odpowiedzialności. – Kiedy dog pogryzł mojego syna, właściciel powiedział, że to wcale niekoniecznie musiał być jego pies. Ale potem zwierzę zaatakowało moją żonę. Pies wciągnął ją do rowu, posiniaczył. Kiedy zobaczył to przypadkowy przechodzień, przywiązał psa do drzewa, ratując żonę, która ostatecznie miała pogryzione dłonie. Mimo faktu, że pies został przywiązany do drzewa, właściciel nadal twierdził, że brama była zamknięta i to nie jego pies zaatakował.
Po pierwszym przypadku nie były wyciągane żadne konsekwencje, nie wzywano policji, ale po ataku na żonę nasz czytelnik zadzwonił pod numer alarmowy.

Zobacz kolejny artykuł

Druga część obwodnicy już przejezdna

Na otwarcie tej drogi z pewnością płocczanie czekali z niecierpliwością. Drugi odcinek obwodnicy jest już …

Wojsko wraca do Płocka

Blisko 130 żołnierzy 61 batalionu lekkiej piechoty w Grójcu, pierwszego pododdziału formowanego w ramach 6. …