Jaka jest prawda o Wiśle?

Nasza piękna Wisła to też potężny żywioł. W tym roku mieszkańcy obserwują przepływającą przez miasto rzekę z niepokojem. Nie tylko oni – hydrolodzy i służby odpowiadające za bezpieczeństwo i zarządzanie kryzysowe również na bieżąco kontrolują sytuację. Na ten moment określają ją jako stabilną. Jednak dobrze wiemy, że natura potrafi być nieobliczalna, zwłaszcza podczas wiosennych przesileń.

Dwa tygodnie temu przez kilka dni obowiązywało w Płocku pogotowie powodziowe, które prezydent Andrzej Nowakowski ogłosił 30 stycznia. Poziom wody w najgroźniejszym momencie w bramie powodziowej oraz przy PKN ORLEN przekroczył stan alarmowy, natomiast w Borowiczkach i na osiedlu Grabówka był powyżej stanów ostrzegawczych. Sytuacja unormowała się dopiero po weekendzie. Czy oznacza to jednak, że mieszkańcy mogą się już czuć w pełni bezpiecznie? Zima jeszcze trwa i cieszy nasze oczy śnieżnymi zaspami. Jednak, jak zauważają niektórzy, gdy nadejdą dodatnie temperatury, zmienią się one w ogromne kałuże, niekiedy przypominające jeziora, które będą musiały znaleźć gdzieś swoje ujście. Wyjaśniamy więc, co „słychać” na przecinającej miasto Wiśle.
Sytuacja pod kontrolą
W okresie, gdy zmiany temperatur mogłyby wywołać anomalie, odpowiednie jednostki regularnie i skrupulatnie kontrolują to, co dzieje się na Wiśle. Pomaga to przewidzieć niebezpieczeństwo, ale w sytuacjach wyjątkowych niestety nie zawsze możliwe jest jego zapobiegnięcie.
Gdy robi się groźnie, prezydent miasta, burmistrz, wójt, starosta lub wojewoda – w zależności od tego, na jakim obszarze został wykryty stan zagrożenia – niezwłocznie informuje o tym mieszkańców. Przypomnijmy, że pogotowie lub alarm przeciwpowodziowy jest ogłaszany w momencie, kiedy wzrost poziomu wody w zbiornikach dociera do skali oznaczonej jako ostrzegawcza.
Urzędnicy uspokajają płocczan, mówiąc, że to zagrożenie, z którym mieliśmy do czynienia na początku miesiąca, było niewielkie i chwilowe. Jak wyjaśnia Urząd Wojewódzki, kilkudniowe podwyższenie poziomu wody wywołało tymczasowe zjawiska lodowe. – Pragniemy poinformować, że aktualnie poziom wody dla wodowskazów położonych najbliżej Płocka kształtuje się znacząco poniżej stanów ostrzegawczych i nie stanowi zagrożenia dla mieszkańców – informuje o stanie bieżącym Ewa Filipowicz, rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego.
Temperatura spadła, więc śnieg się utrzymuje. Pracownicy jednostek odpowiedzialnych za zarządzanie kryzysowe zdają sobie jednak sprawę z tego, że niedługo stopnie na termometrach skoczą w górę. Dlatego też w piątek, 1 lutego odbyło się posiedzenie Zespołu Ochrony Przeciwpowodziowej Zarządu Zlewni we Włocławku. Uczestniczyli w nim również przedstawiciele straży pożarnej i policji w Płocku, a także Starostwa Powiatowego, Urzędu Miasta i Urzędu Wojewódzkiego. – Aktualna sytuacja została oceniona jako stabilna, jednak wskazane jest nadal monitorowanie poziomu wody na wodowskazach, zmian w postępie zjawisk lodowych, sytuacji hydrologicznej i meteorologicznej w zlewni rzeki Wisły powyżej Płocka – wyjaśnia Jan Ryś, kierownik Biura Spraw Obronnych i Zarządzania Kryzysowego w Starostwie Powiatowym w Płocku.
Według RZGW w Warszawie prace pogłębiarskie, które były przeprowadzane w okolicach Płocka jesienią 2018 roku sprawiły, że zagrożenie powstania zatorów na rzece jest dużo mniejsze. Była to jednak dopiero pierwsza taka sytuacja i na szczęście tym razem ryzyko zostało zażegnane.

Co będzie na wiosnę?
Wiosenne wezbrania są naturalną koleją rzeczy i niekoniecznie muszą oznaczać zagrożenie powodziowe. Jednak niedawne opady śniegu, które pokryły białym puchem miejscowości na południu Polski, były w tym roku wyjątkowo silne.

Joanna Biała
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Oszukiwali seniorów, nakłaniając do podpisania umów telekomunikacyjnych i dostaw prądu

Na początku marca płocka Prokuratura Okręgowa postawiła szefom z nieuczciwych spółek zarzuty zawierania oszukańczych umów …