Drożej za truskawki, jabłka i orzechy

Złe informacje dla miłośników owoców mają plantatorzy i sadownicy. Fala mrozów, która dotknęła Polskę, nie ominęła niestety Mazowsza Płockiego. Plantatorzy truskawek z okolic Czerwińska przewidują, że owoców będzie zdecydowanie mniej niż w ubiegłym roku. A to może oznaczać drastyczny skok cen. Kiepsko zapowiadają się również zbiory jabłek i czereśni. Rolnicy, którzy wcześniej posiali kukurydzę, teraz orzą pola. Mróz dał się we znaki także burakom cukrowym.
Mirosław Mitura w Garwolewie (gm. Czerwińsk) ma 20-hektarową plantację truskawek. Jest jednym z największych plantatorów w regionie. W związku z tym interesuje się nie tylko polskim rynkiem truskawek. Nie pozostawia żadnych wątpliwości, że fala mrozów sprzed kilku dni odbije się na zbiorach. – I to w bardzo znaczący sposób – dodaje. – Wśród truskawek, które nie były przykryte, na 10 kwiatów około siedmiu wymarzło. W optymistycznej wersji jest to połowa.
Mniejsze straty poniosą ci, którzy mieli przykryte truskawki. Ale jak zaznacza Mirosław Mitura, zbyt długie trzymanie krzaków pod folią może spowodować, że kwiaty będą słabe, a tym samym gorszy owoc. Do tego mogą dojść choroby.
Plantator z Garwolewa twierdzi, że nie najlepsza sytuacja z truskawkami jest na rynku europejskim. – Na południu Europy, w Hiszpanii czy Włoszech, jest mniej owoców niż się spodziewano. Z tego, co wiem, kilka dni temu hurtownicy za włoskie truskawki płacili 10 zł za kilogram. Tańsze są tureckie, ale to gorszy owoc – mówi Mirosław Mitura.
Jego zdaniem oprócz tego, że truskawek będzie znacznie mniej, będą też później. To oczywiście oznacza drastyczny skok cen. Mirosław Mitura nie chce spekulować, ile będziemy musieli zapłacić za kilogram truskawek. – W ubiegłym roku za kilogram truskawki deserowej płacono mi 5 zł. Za łubiankę owocu przemysłowego dostawałem 3 zł. Myślę, że teraz będzie to dwa razy więcej – mówi.
Lech Dąbrowski, radny powiatowy, w Bronowie Zalesiu ma 14 hektarów sadu. Rosną w nim jabłonie, wiśnie i grusze. – Jeśli chodzi o jabłka, to w pierwszym dniu po mrozie sytuacja była tragiczna. Totalna katastrofa. Zastosowaliśmy środki regenerujące i trochę to pomogło. Ale zbiory jabłek będą na pewno niższe – mówi.
Dodaje, że ciężko precyzyjnie ocenić straty, bo sady jeszcze ładnie kwitną. – Ale jak się rozłupie kwiat, to jest brązowy. To oznacza, że nie zostanie zapylony – mówi. Zdaniem Lecha Dąbrowskiego początkowo straty szacowano nawet na 80 proc. Teraz to ok. 60 proc. – A zapowiadało się, że grozi nam klęska urodzaju. Obecnie nawet jeśli będzie jakaś regeneracja, to i tak owoce będą słabsze – dodaje Lech Dąbrowski.
Sadownik z Bronowa Zalesia podejrzewa, że mimo gorszych zbiorów cena jabłek drastycznie nie podskoczy. Jego zdaniem to dlatego, że już w ubiegłym roku poszła ostro w górę.
– Jest jakaś granica wzrostu cen i myślę, że została osiągnięta. Odbije się to na sadownikach. Niektórzy mogą tego nie wytrzymać i zlikwidują sady – mówi.
Lech Dąbrowski dodaje, że nie powinno być kłopotów z wiśniami i gruszkami, bo gdy przyszły mrozy, kwiaty były już zapylone.
Przymrozki dały się też we znaki rolnikom. Zwłaszcza tym, którzy wcześniej zasiali kukurydzę. – Mój kolega w Chruszczewie przeorał sześć hektarów kukurydzy, bo mu przymarzła – mówi Zbigniew Maruszewski, przewodniczący płockiej rady powiatowej Izby Rolniczej. Podobnie zrobił z czterema hektarami Wiktor Smulewicz, szef Mazowieckiej Izby Rolniczej.
Ale kukurydza to nie wszystko. Zbigniew Maruszewski opowiada o znajomym plantatorze buraków cukrowych spod Ciechanowa, który również zdecydował się na zaoranie kilku hektarów. – Podejrzewam, że będą straty w rzepaku. Zboża ozime są rzadkie. Prawie całkowicie wymarzły orzechy włoskie – dodaje.
Grzegorz Szkopek
g.szkopek@tp.com.pl

Zobacz kolejny artykuł

Płocki raport drogowy 19 marca

Informujemy, gdzie 19 marca 2019 r. będą prowadzone naprawy na ulicach w Płocku. Zamknięte dla …

Jeden komentarz

  1. Jasne… Ciągle tylko spekulacje… A plantatorzy i hurtownicy tylko na to czekają żeby ceny podnieść.