Sprawiedliwy podział punktów

W ostatnim meczu poprzedniego sezonu Wisła Płock przegrała z Jagiellonią w Białymstoku i zajęła 5. miejsce w tabeli. Została przez to pozbawiona gry w pucharach europejskich na konto Górnika Zabrze. Przed tygodniem Wisła pokonała Legię w Warszawie 4: 1, zaś Jagiellonia przed własną publicznością przegrała 2: 3 z Miedzią Legnica.
Przez pierwszy kwadrans niedzielnego meczu niewiele działo się na murawie. Drużyny się sprawdzały, brakowało strzałów, a jeśli już były, to niecelne. W 15. min dość niespodziewanie płocczanie stworzyli bardzo groźną sytuację. Alan Uryga idealnie podał głową do wybiegającego na pozycję zza linii obronnej Ricardinho, który znalazł się w sytuacji sam na sam i… z łatwej piłki trafił w słupek.
W 23. min w bardzo dobrej sytuacji znalazł się piekielnie szybki Przemysław Frankowski z Jagiellonii. Ale w ostatniej chwili skiksował i piłka znalazła się w rękach Thomasa Dähne.
Po akcji gości w 24. min zaatakowali Nafciarze. Adam Dźwigała podał na skrzydło do Damiana Szymańskiego. Ten przedłużył do Giorgi Merebaszwilego, który fantastyczną wrzutką obsłużył Ricardinho. Zawodnik strzałem głową wpakował piłkę do siatki. Była to szósta bramka Brazylijczyka.
W 41. min Frankowski nabił piłkę na rękę Damiana Rasaka. Sędzia nakazał grać dalej, ale za chwilę zatrzymał akcję i sprawdził VAR. Ostatecznie pokazał na jedenastkę. O wykonanie rzutu karnego pokłócili się Roman Bezjak i Arvydas Novikovas, który wygrał sprzeczkę. Podszedł do piłki i w 44. min strzelił prosto w Dähne. Bramkarz chwilę później złapał także dobitkę. To był pierwszy rzut karny obroniony przez Niemca, od kiedy ten stoi w płockiej bramce.
Po przerwie obie drużyny zaczęły z impetem. W 55. min rzut rożny wykonywał Guilerme Haubart Sitya. Piłka poszybowała na głowę Lukasa Klemenza, który umieścił ją w bramce. To wyraźnie podcięło skrzydła płocczanom, którzy pozwalali rywalom na stwarzanie groźnych sytuacji.
Piłkarze Wisły obudzili się w 65 min. Prawą stroną poszedł Damian Szymański, dośrodkował do Giorgi Merebaszwilego, którego strzał obronił Marian Kelemen. Kolejną szansę Nafciarze zmarnowali w 77 min. Szymański myślał chyba, że jest na spalonym i zamiast strzelać, piłkę odbił głową. Keleman z konieczności przeniósł ją nad poprzeczką. Wisła musiała się zadowolić rzutem rożnym.
W końcówce spotkania przede wszystkim piłkarze Jagiellonii bardzo starali się zmienić wynik na swoją korzyść. Jednak nie mieli szczęścia strzelając na bramkę Thomasa Dähne.
Wisła Płock: Thomas Dähne – Alan Uryga, Igor Łasicki, Adam Dźwigała, Marcin Warcholak – Mateusz Szwoch (59 Nico Varela), Dominik Furman (86 Semir Stilic), Damian Rasak, Damian Szymański, Giorgi Merebaszwili, Ricardinho (75 Jakub Łukowski).
Jagiellonia Białystok: Marian Keleman – Lukas Klemenz, Namanja Mitorvic, Taras Romanchuk, Jakub Wójcicki, Arvydas Novikovas (67 Karol Świderski), Roman Bezjak (80 Patryk Klimala), Guillherme Hauber Sitya, Przemysław Frankowski, Martin Pospisil (86 Mile Savkovic), Bartosz Kwiecień.
Pozostałe wyniki: Górnik Zabrze – Pogoń Szczecin 1: 1, Lechia Gdańsk – Korona Kielce 2: 0, Arka Gdynia – Zagłębie Sosnowiec 2: 2, Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 0: 1, Lech Poznań – Piast Gliwice 1: 1, Miedź Legnica – Zagłębie Lubin 2: 0, Cracovia – Legia Warszawa 0: 0.

Po meczu powiedzieli:
Ireneusz Mamrot (trener Jagiellonii): – Wyjeżdżamy z poczuciem nie małego, a ogromnego niedosytu. O ile pierwsza połowa nie była najlepsza w naszym wykonaniu, to wcale nie musieliśmy przegrywać. Mieliśmy sytuacje sam na sam i rzut karny, nie wykorzystaliśmy tego. W pierwszej połowie, nie ma co owijać w bawełnę, zagraliśmy słabo, bez efektów. Natomiast przez drugie 45 minut i posiadaliśmy piłkę, i kreowaliśmy nawet bardzo dobre sytuacje. Co do incydentu, który miał miejsce przed wykonaniem rzutu karnego – wyciągniemy konsekwencje. Już nie chodzi o to, że zawodnik nie strzelił, tylko o samo zachowanie.
Dariusz Dźwigała (trener Wisły Płock): – Na pewno z przebiegu meczu trzeba docenić ten punkt. Dzisiaj, jeśli chodzi o utrzymywanie się przy piłce, to nie byliśmy tak konkretni jak w Warszawie. Przy jakościowo słabszym meczu, bo znacznie lepszy był pojedynek z Legią Warszawa, dzisiaj na pewno zespół Jagiellonii był lepszy niż my. Doceniamy ten punkt i cieszymy się. Gdybyśmy byli bardziej konsekwentni w obronie w poprzednich meczach, chociażby z Lechem czy Arką, to przy odrobinie szczęścia zdobylibyśmy więcej punktów.

Jola Marciniak

Tabela po 7. kolejce

1. Lechia Gdańsk

17

11:3

2. Wisła Kraków

14

12:5

3. Lech Poznań

13

13:9

4. Jagiellonia Białystok

13

10:6

5. Piast Gliwice

13

12:9

6. Zagłębie Lubin

12

9:9

7. Korona Kielce

11

9:9

8. Legia Warszawa

11

9:10

9. Miedź Legnica

10

9:10

10. Arka Gdynia

7

7:8

11. Górnik Zabrze

7

7:10

12. Wisła Płock

6

10:11

13. Śląsk Wrocław

6

8:9

14. Zagłębie Sosnowiec

5

1:11

15. Pogoń Szczecin

3

4:11

16. Cracovia

3

3:10

Zobacz kolejny artykuł

W Orlen Arenie Klubowe Mistrzostwa Świata w piłce siatkowej

W Płocku, choć seniorskiej siatkówki nie ma od dawna, to jest bardzo wielu sympatyków tej …

A do ósemki daleko…

Doskonale rozumiemy, że po trzech tygodniach z zespołem trudno poskładać ekipę, która wreszcie zacznie wygrywać. …