Najnowsze informacje

Rajd szlakiem Green Velo

Rowerzyści z MUKS Tandem Gąbin wzięli udział w rowerowej wyprawie szlakiem Green Velo. W rajdzie wzięło udział 18 „zarażonych cyklozą” osób – 14 członków klubu i czworo niezrzeszonych rowerzystów z Płocka.
Przez cztery dni rowerzyści z Gąbina przejechali łącznie 340 km drogami województwa warmińsko-mazurskiego na trasie Elbląg – Mikołajki, poznając walory przyrodnicze, kulturowe i kulinarne regionu. – Przy zamówionej, przepięknej pogodzie upajaliśmy się widokami z tras nad Zalewem Wiślanym, Warmii i Północnych Mazur. Trasę oczywiście pokonywaliśmy w klubowych barwach na koszulkach i chorągiewce, promując tym samym miasto i gminę Gąbin oraz powiat płocki na szlaku – wspomina wiceprezes zarządu MUKS Tandem Gąbin Krzysztof Murawski.
Do startu rajdu w Elblągu grupa dotarła turystycznym autokarem. – Wyruszyliśmy z Gąbina w Boże Ciało o 4-tej rano, by po podróży i krótkim przygotowaniu rowerów o 10-tej wyruszyć w drogę. Przed nami był I etap do Braniewa, 75 km, prowadzący przez szutry i wzniesienia Wysoczyzny Elbląskiej i przez malowniczy i już płaski odcinek brzegiem Zalewu Wiślanego. Po drodze na krótko zatrzymaliśmy się na elbląskiej starówce, w Suchaczu, Tolkmicku, gdzie jest piękny nowy port i we Fromborku w katedrze. Nie obyło się oczywiście bez niespodziewanych „przygód”. Po drodze pojawił się defekt sztycy podsiodłowej w rowerze naszej zawodniczki Lucynki. Poradziliśmy sobie szybko z tym problemem i wyruszyliśmy w dalszą drogę. Do kwatery w Jarzębinowym Ogrodzie pod Braniewem dotarliśmy przed wieczorem dość wyczerpani, bo etap był prawdziwie górski. Tutaj czekały na nas jednak czyste i przytulne kwatery z oczekiwanym prysznicem – opowiada Krzysztof Murawski.
Następnego dnia uczestników rajdu czekał etap prawdy, czyli 120 km do Stoczka Klasztornego. Wyruszyli wcześnie rano, ale już w Braniewie zatrzymali ich czołgiści z lokalnej jednostki, którzy przygotowywali się do przysięgi wojskowej. Przy okazji zrobili parę zdjęć na wieżyczkach czołgowych i ruszyli w dalszą drogę.
Przed nimi było: Lubnowo, Pieniężno, Krzekoty, Górowo Iławeckie, Lidzbark Warmiński i Stoczek Klasztorny. Po drodze zwiedzali atrakcje turystyczne szlaku. Po kilkudziesięciu kilometrach w Pieniężnie zrobili organizacyjny postój i realnie ocenili zapas sił na pozostałą część trasy.
– W tym miejscu mogliśmy częściowo zmodyfikować jej przebieg i skrócić etap przejeżdżając drogą wojewódzką do Górowa Iławeckiego, by zdążyć na nocleg przed zmrokiem. Zdrowy rozsądek i bezpieczeństwo przede wszystkim. Tak też zrobiliśmy, ale by „zaliczyć” cały szlak i zrealizować plan, grupa 5 śmiałków, ściśle trzymając się trasy oznaczonej pomarańczowym ogniwem łańcucha, odbiła na północ. Decyzja okazała się jak najbardziej słuszna, bo w Górowie Iławeckim obie grupy spotkały się i już w komplecie dotarliśmy do celu na nocleg w Domu Pielgrzyma przy Sanktuarium Matki Pokoju. Także i na tym etapie awarię roweru miał kolejny nasz zawodnik Krzysiek – tłumaczy.
Trzeci dzień rozpoczął się od spotkania z księdzem proboszczem sanktuarium, który opowiedział uczestnikom grupy gąbińskiej historię obiektu. Klasztor w Stoczku znany jest również jako miejsce odosobnienia Prymasa Stefana Wyszyńskiego w 1954 roku.
Etap liczył 75 km i był to odcinek szlaku do miejscowości Korsze. Po drodze obejrzeli urokliwe miasteczka Bartoszyce i Sępopol. W Bartoszycach grupa miała dłuższą przerwę na posiłek i kąpiel w jeziorze. Dzień trzeci także z awarią. Tym razem Tadziu złapał gumę za Bartoszycami, ale ekipa techniczna sprawnie pomogła usunąć usterkę.
Ostatnim dniem rajdu była niedziela. Korsze było ostatnim miasteczkiem na szlaku Green Velo, bo po śniadaniu, na które składała się wspaniała jajecznica z 60 jaj, rowerzyści odbili na południe poza szlak w kierunku Świętej Lipki, równą asfaltową drogą.
– Tutaj punktem obowiązkowym było Sanktuarium Maryjne. Potem ruszyliśmy do Rynu po najtrudniejszym chyba odcinku naszej wyprawy. Kilkanaście kilometrów po kocich łbach i piachu, pod górę w palącym słońcu. W Rynie krótki pobyt nad jeziorem w okolicy zamku i hajda do Mikołajek, które przywitały nas gwarem turystów, zachodzącym słońcem i chlupotem wody spod kołysanych wiatrem jachtów w tutejszej wiosce jachtowej. Okazja do pięknych zdjęć i wspomnień na kładce nad przesmykiem jezior Tałty i Mikołajskiego. Łącznie wyszło 70 km – podsumowuje Krzysztof Murawski.
Przy Kościele Świętej Trójcy w Mikołajkach czekał na grupę autokar. Spakowali się sprawnie i wyruszyli w drogę powrotną. Pierwsza przerwa była w Wejsunach, gdzie na rowerzystów czekał zasłużony posiłek dla całej grupy – domowe pierogi.
Do Gąbina dojechali przed trzecią nad ranem, wszyscy zmęczeni, ale szczęśliwi i co najważniejsze – cali i zdrowi.
Cała grupa była zgodna w jednym – była to piękna rowerowa przygoda. – Promowaliśmy turystykę rowerową, kolarstwo, zdrowy tryb życia, powiat płocki oraz miasto i gminę Gąbin na jednym z prestiżowych szlaków w Polsce, wszędzie wzbudzając zainteresowanie i podziw. Tutaj serdeczne podziękowania dla władz Miasta i Gminy Gąbin, która pokryła koszty noclegów członków MUKS Tandem Gąbin oraz dla Komunikacji Miejskiej – Płock Sp. z o. o., która przewiozła nas bezpiecznie tam i z powrotem w ramach „dobrej” oferty przewozowej – zapewnia.
Zdaniem wiceprezesa MUKS Tandem Gąbin, brawa i podziękowania należą się wszystkim uczestnikom rajdu, ale przede wszystkim tym, którzy odczuli trudy wielodniowej wyprawy najbardziej i nie poddali się dojeżdżając do mety w Mikołajkach. Teraz czas na drugi etap: Kętrzyn – Łomża, na który wyruszą jeszcze w tym roku i zapewniają, że będzie się działo.

Jol.
fot. Sławomir Pakulski

Zobacz kolejny artykuł

Powalczą na mistrzostwach świata

W Kruszwicy wioślarze z całej Polski rywalizowali o miejsca w reprezentacjach juniorów na tegoroczne główne …

Laude Probus dla szefów płockiego klubu

Podczas 49. sesji rady Miasta Płocka prezes Wisły Jacek Kruszewski i wiceprezes Tomasz Marzec otrzymali …