Punkt w Kielcach po ośmiu latach

Po wspaniałym meczu barażowym z Bjerringbro Silkeborg, po którym płocczanie awansowali do TOP 16, czasu na odpoczynek nie było zbyt wiele. Już w piątek piłkarze ręczni Orlen Wisły zmierzyli się z PGE Vive w Kielcach, czyli rozegrali kolejną świętą wojnę. Niewielu kibiców spodziewało się emocji, ale ci, którzy pojawili się w Hali Legionów, na pewno nie narzekali na rozwój wydarzeń. Niewiele zabrakło, a Nafciarze zdobyliby komplet punktów.

Płocczanie nieźle weszli w mecz. Dobrze grali w obronie, radzili sobie też w ataku, co nie zawsze idzie w parze. Dominowali na parkiecie i szybko odskoczyli na trzy gole, prowadząc 5:2.
Niestety niedługo cieszyli się z prowadzenia, co zresztą było do przewidzenia. Gospodarze powoli łapali swój normalny rytm i w 10. min na tablicy był już wynik remisowy 5:5.
I taki ten mecz był. Jedna z drużyn odskakiwała na kilka bramek, druga goniła, doprowadzała do remisu i sytuacja się powtarzała. Pewnie wynik byłby inny, gdyby w płockiej bramce Adam Morawski zachowywał się dokładnie tak jak w Silkeborgu. Tymczasem strzelcy Vive okazywali się bardziej bezwzględni i skuteczni.
Do tego dodać trzeba coraz lepiej radzącego sobie w bramce kieleckiej Vladimira Cuparę, który kilkakrotnie nie dopuścił do tego, by w siatce lądowały piłki rzucane przez płocczan z szóstego metra.
Jednak wydawało się, że u płocczan wszystko idzie w dobrym kierunku. Długa ławka rezerwowych, tylko Igor Żabic nie został przez trenera wpisany do protokołu. Można było spokojnie ciągnąć ten wyrównany mecz. Niestety, podobnie jak w Silkeborgu – Dan-Emil Racotea w prostej sytuacji sfaulował jednego z rywali w obronie i otrzymał czerwoną kartkę.
Wielu płockim kibicom na pewno zadrżało w tym momencie serce, czy zaraz kolejny płocczanin nie będzie musiał opuścić boiska. W Silkeborgu był to Jose de Toledo, tu mógł być każdy inny.
Na szczęście spotkanie ułożyło się zupełnie inaczej. Drugi kwadrans był spokojniejszy, jakby zawodnicy postanowili ujarzmić emocje. Mimo niesamowitej walki, nikt nie zobaczył czerwonej kartki. Za to wynik był cały czas wokół remisu. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 15:15.
Różne rzeczy myślą sobie o Tomku Gębali kibice. Niepotwierdzona informacja, że od nowego sezonu będzie zawodnikiem Vive Kielce, nie przysporzyła mu przychylności widzów. Wprost przeciwnie. Kibice podczas jego występów w płockiej hali jawnie pokazywali mu, że stracił ich sympatię.
A jednak Tomek, przynajmniej w dwóch niezmiernie ważnych meczach płockiej drużyny, z Bjerringbro w Silkeborgu i z PGE Vive w Kielcach pokazał, że to co będzie robił w następnym sezonie, a przede wszystkim gdzie, nie ma najmniejszego wpływu na jego aktualne występy. Gra na pełnych obrotach dla Orlen Wisły.
Właśnie tak zagrał w drugiej połowie, kiedy wszedł na rozegranie i po dwóch golach kolegów z kontrataków dorzucił trzecią bramkę. Dość niespodziewanie Orlen Wisła po kilku minutach po przerwie wykorzystała trzy kolejne akcje i doprowadziła do wyniku 15:18.
Ale, jak można się było spodziewać, gospodarze szybko postarali się o zmianę wyniku na tablicy. Podkręcili tempo meczu, co spowodowało, że doprowadzili do remisu. Ponownej nadwyżki płocczanie nie mogli zyskać nawet wtedy, gdy grali w przewadze. Złe decyzje sprawiły, że piłkarze Vive nadal kontrolowali grę.
Kwadrans przed końcem spotkania o przerwę w grze poprosił trener Xavi Sabate, którego rady natychmiast wykorzystał Renato Sulić. Przechwyt piłki wykorzystał rzucając gola Michał Daszek i Orlen Wisła znowu miała trzy gole przewagi.
Ale do końca spotkania było jeszcze kilkanaście minut. Podopieczni trenera Talanta Dujszebajewa nadal walczyli, nie zamierzając oddać punków. Wykorzystując błędy płocczan doprowadzili do remisu 26:26.
W końcówce spotkania w 55. min, niemal jednocześnie na ławkę kar usiedli Krzysztof Lijewski i Mariusz Jurkiewicz. Jednak gospodarze grając w podwójnym osłabieniu zdobyli z rzędu trzy gole. Płocczanom zabrakło zimnej krwi, by wykorzystać przewagę na parkiecie.
W tej sytuacji trener Sabate wziął ostatni czas. Po minutowej przerwie to Orlen Wisła zdobyła trzy gole, wychodząc na prowadzenie 30:29. Remis 30:30 uratował niemal równo z końcową syreną Luka Cindrić.
Potem były rzuty karne, w których bohaterem był Filip Ivic, broniąc trzy razy próby zawodników z Płocka. Płocczanie choć szczęśliwi, że zakończyli w regulaminowym czasie mecz remisem – zdobyli w Kielcach pierwszy punkt od 2011 roku – czuli spory niedosyt.
Na zwycięstwo przyjdzie czas w meczach o tytuł mistrza Polski.
PGE Vive: Ivić, Cupara – Jachlewski 1, Moryto 4, Lijewski 2, Aguinagalde 3, Jurkiewicz 1, Janc 5, Mamić 1, Fernandez 2, Cindrić 5, Karaliok 1, Kulesh 5
ORLEN Wisła: Morawski, Borbely – Krajewski, Daszek 8, Gębala 5, Piechowski, Tarabochia 1, Racotea 1, Toledo 2, Mihić 3, Obradović 2, Sulić 4, Mlakar 1, Moya 3.

Wracamy do europejskiej elity
Kibice doskonale wiedzą, że po dwóch latach przerwy Orlen Wisła pokonując Bjerringbro Silkeborg w dwumeczu awansowała do TOP 16 Ligi Mistrzów. To wielki sukces, w który, przynajmniej po pierwszym meczu z Duńczykami w Orlen Arenie, mało kto wierzył.
A jednak płocczanie potrafili wzbić się na wyżyny swoich umiejętności i wygrać drugi mecz w Silkeborgu, co wprawiło wszystkich sympatyków tej dyscypliny w osłupienie, ale i dało mnóstwo radości.
Teraz przed drużyną dwumecz z mistrzem Węgier – Pick Szeged. Rywal jest płockim kibicom doskonale znany, Orlen Wisła grała z nim w poprzednich sezonach.
Pierwszy pojedynek w TOP 16 Ligi Mistrzów Orlen Wisła zagra w niedzielę, 24 marca, początek wyznaczono na godz. 16.00. Rewanż odbędzie się na wyjeździe w Szeged, 31 marca o godz. 17.00.
Jeśli płocczanie wyjdą zwycięsko z dwumeczu, czekać na nich będzie w TOP 8 zwycięzca meczu PPD Zagrzeb – HC Vardar. Przypomnijmy tylko, że w dwóch ostatnich latach udziału Orlen Wisły w TOP 16 właśnie Vardar stawał na przeszkodzie Nafciarzom w awansie do dalszych gier.
A przecież historia lubi się powtarzać.

Jol.
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

W sobotę wielki mecz Jutrzenki

W najbliższą sobotę MMKS Jutrzenka Płock może zapisać historię kobiecej piłki ręcznej w Płocku. Zespół …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.