Prezes Wisły Płock Jacek Kruszewski: Wszystko jeszcze można uratować

Przez siedem lat pełnienia funkcji prezesa Wisły Jacek Kruszewski tylko dwa razy zmieniał trenera. Oba w tym sezonie. Kiedy do kadry narodowej odszedł Jerzy Brzęczek, jego funkcję tuż przed rozpoczęciem rozgrywek objął Dariusz Dźwigała, który 10 października pożegnał się ze swoim stanowiskiem. Niemal po pół roku, po przegranym 0:1 meczu z Piastem w Gliwicach rozstał się z klubem jego następca Kibu Vicuňa.

– Drużyna w ośmiu tegorocznych meczach zanotowała sześć porażek, a na dodatek zagrała z Piastem słaby mecz. Nie mogliśmy dłużej czekać i musieliśmy podjąć tę trudną decyzję – powiedział prezes Wisły Płock Jacek Kruszewski. Trener Vicuňa poprowadził płocką drużynę w 19. meczach, w których Wisła zanotowała 4 zwycięstwa, 5 remisów i 10 porażek.

Potrzebny trener „skurczybyk”
Po porażce z Zagłębiem, kibice delikatnie mówiąc dali wyraz swojemu niezadowoleniu. A ponieważ na pierwszej linii jest trener, człowiek odpowiedzialny za zespół, którego się rozlicza z wyników, to zdaniem prezesa taką decyzję należało podjąć od razu po przegranym spotkaniu z Piastem.
Co ciekawe, to nie „szatnia” zwolniła trenera, nie zawodnicy. – Jestem bardzo blisko zespołu. Staram się być przed każdym treningiem, rozmawiam z zawodnikami, patrzę im w oczy i nie widziałem niechęci do trenera, a taką obserwowałem w kilku poprzednich przypadkach. Kibu płynnie posługuje się trzema językami i nie miał problemu, by porozumiewać się z zawodnikami. Miał niezły kontakt z młodymi piłkarzami. Ale może był za dobry, może potrzeba było nawet gorszego trenera, za to skurczybyka, który wziąłby to nasze towarzystwo piłkarskie za twarz. Cały sztab szkoleniowy to byli grzeczni chłopcy. Patrząc dziś z perspektywy czasu nie żałuję, że zatrudniliśmy Kibu, ale popełniliśmy błąd, że nie wzmocniliśmy sztabu kimś z charyzmą, jak to było w przypadku Jurka Brzęczka. Chociaż tam było to wyjątkowe, bo nie tylko Jurek miał charyzmę. Tomek Mazurkiewicz także nie owijał w bawełnę. Byłoby inaczej, gdyby ten obecny sztab był trochę bardziej męski. Gdyby były wyniki, to nikt by się nie zastanawiał, czy trener jest zbyt łagodny. Bylibyśmy wszyscy zadowoleni – zastanawia się prezes.
Przed rokiem na tym samym etapie rozgrywek była euforia, radość, że jesteśmy w mistrzowskiej ósemce. Teraz zastanawiamy się czy zostaniemy w Ekstraklasie. – To jest przykre. Zwłaszcza, że poprzedni sezon zakończyliśmy na znakomitym piątym miejscu, otarliśmy się przecież o puchary. Nasza tragedia zaczęła się, kiedy wyraziłem zgodę na odejście trenera Brzęczka. Zostały popełnione błędy w ostatnim okresie przygotowań, do tego doszły błędy transferowe. Nie waham się powiedzieć, że to były błędy moje i dyrektora sportowego. Dziś ponosimy tego konsekwencje, ale jest jeszcze mnóstwo ludzi, którzy w nas wierzą. Powiedziałem to nawet piłkarzom przed wyjazdem do Gliwic, że popełniamy błędy, ale musimy zagrać dla tych ludzi, którzy przychodzą na stadion, dla sponsorów, właściciela, dla kibiców. Naprawdę nic nie jest stracone, wszystko jeszcze można uratować. Te trzy lata, gdy jesteśmy w Ekstraklasie, są dla nas wszystkich wspaniałą przygodą – tłumaczy Jacek Kruszewski.

Jestem pełen podziwu dla kibiców
To właśnie kibice zaczęli wyrażać w niewybredny sposób swoje niezadowolenie.

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Zobacz kolejny artykuł

Młodzi lekkoatleci z PTT Delta Płock poprawiają wyniki

W mistrzostwach Polski sztafet w Krakowie wystartowała reprezentacja PTT Delta, Sekcja Lekkoatletyczna. Zawodniczki ze sztafety …